poniedziałek, 5 sierpnia 2013

33.



Powrót do codzienności zaczynam od pysznego śniadanka.

Naleśniki:




Pełnoziarniste naleśniki ze szpinakiem duszonym z kawałkami pomidora malinowego i suszonymi pomidorami posypane startym oscypkiem kozim, pieprzem i bazylią.

A teraz obiecane kilka słów o wyjeździe i zdjęcia

(mam ich tyle, że nie wiedziałam na które się zdecydować,

zrobiłam więc mini kolaże ;] )

Jeżdżę do Zakopanego z rodzicami od ośmiu lat.

Przez pierwsze 4 lata zdobywaliśmy szczyty,

Później ze względu na zdrowie taty i zakup psa

jeździmy by zmienić klimat i tyle ;P

Zwiedzania i odkrywania nowych miejsc jest tam tak dużo

zwłaszcza, że mieszkamy daleko od centrum,

że robiliśmy co dzień tyle km jakbyśmy chodzili po górach.

Do tego jogging po olczańskich uliczkach i

dzienna dawka tlenu i sportu dostarczona :D

W pierwszym tygodniu byłam tylko z tatą-

wypoczęłam, zrelaksowałam, zdystansowałam.

W drugim dojechała mama-

Zgrzyty i poziom stresu do góry.

Ogólnie jestem zadowolona z wyjazdu,

Ale z jedzeniem nie było najlepiej…

Jadłam mniej niż zawsze.

Śniadania w domu- ok., ale

posiłki poza domem albo omijałam,

albo jadłam w ½ lub w porywach do ¾ porcji.

Moja chora głowa wszędzie widziała

przemycone tłuszcze, sól i inne śmieci…

Nie pojadłam sobie na wyjeździe, ale nie tylko po to się wyjeżdża ;)

Może kiedyś będzie lepiej.

Przynajmniej nie jadłam z zegarkiem w ręku pięciu posiłków dziennie.

Wielu schematów się pozbyłam, a za wieloma po prostu zatęskniłam :P

W międzyczasie dowiedziałam się, że 
dostałam się na oba kierunki studiów.

I na biotechnologię i na neurobiopsychologię.

Wybrałam to drugie.

Teraz pora na zdjęcia.




Żadne zdjęcia nie oddadzą zapierających dech w piersiach widoków, które otaczają w Zakopanym z każdej strony.
1 sierpnia przez ulicę przy której mieszkamy przejeżdżało Tour de Pologne.

Nawet nie przypuszczałam, że te kolarskie emocje udzielą się mnie, która nie znosi rowerów i z tatą prawie 2 godziny wystawaliśmy pośród tłumów przed domkiem.

A moja sunia chodziła w moich majtasach do spania, bo akurat cieczkę dostała ;P

 Towarzystwo mieliśmy wyborne



Zdecydowanie wolę być po drugiej stronie obiektywu, ale po tej też czasami się znajdę.

Na kolanko doktora Chamca zawsze muszę się wtarabanić. Zjeść kukurydzę raz do roku również.

Jedzeniu na mieście nie robiłam wielu zdjęć, głównie dlatego, że po prostu ich nie dojadałam, więc nie chciałam robić zdjęć czegoś, czego nie jem :/ tia…*


Ale 2 gałki lodów w upalne dni…
Nie pogardzę :D

A nowy smak- oscypkowy z żurawiną to po prostu szał!

Zaskoczył mnie w 100% i to tak pozytywnie!


 W pierwszym tygodniu skusiłam się na goferka z malinami i lodem i jogurt z musem truskawkowym i malinami ( pewnie worek cukru tam dorzucili :/)*



Śniadania w domu nudne.

Głównie kanapki z wiejskim/jogurtem/twarożkiem i owocami.

Nie moja wina, że połączenie masła orzechowego z szynką, serem i pomidorem smakuje mi bardziej niż z bananem ;P

I owsianki.

Raz zrobiłam tosty francuskie, którymi nawet mój tata nie pogardził :D

I przywiezione skarbki.

Morwa biała, anyż, zielona czubryca.

Worek 400g nerkowców z targu.

Kubek o pojemności… 1 litra!

Ulubione drewniane sztućce.

Malinowy miód i syrop z mleczy <3 b="">


Zdjęć góralskich kapci nie mam :P

* wiem, wiem jestem czub...


Po tym wyjeździe widzę, że jeszcze długa droga przede mną.

Następnym razem będzie lepiej.

Dziękuję za uwagę.



Pam.

13 komentarzy:

  1. to musiały być świetne wakacje:) a zakupy super, szkoda, że ma zdjęć kapci;p

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu będzie lepiej, ale to zależy tylko i wyłącznie od Ciebie!
    Walcz, a jeszcze będziesz górą nad tą okropną chorobą!

    OdpowiedzUsuń
  3. Naleśniki ze szpinakiem to moje uzależnienie :) Świetne zdjęcia, mieszkam w pobliżu Zakopanego, ale jeszcze lodów oscypkowych nie jadłam;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne zdjęcia, ale masz racje... nic nie odda uroku Zakopanego, moim wielkim marzeniem jest tam zamieszkać:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne zdjęcia!
    Mega dużo pyszności. Na głodniaka lepiej nie oglądać ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Zazdroszcze Ci tego wyjazdu.. Widać, ze bawiłaś się bardzo dobrze.. Ze zdjęć bije od Ciebie radość :) Cieszę się że wyjazd się udał :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jak to nudne śniadania, same pyszności !!
    cudnie spędziłaś ten czas ;) fajne zdjęcia i wspomnienia ;)
    a ty jesteś prześliczna ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. przed chwilą zjadłam kolbę kukurydzy, a narobiłaś mi niesamowitej ochoty na takie nalesniki!
    a ten smak lodów bardzo mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie smakowite smakowitaści :D <3

    OdpowiedzUsuń
  10. że jaki smak lodów??? Nie no, nie wierzę xd haha
    dobrze, że wyjazd się udał, a mamą się nie przejmuj ;) Co my mamy z tymi mamami hehehe

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam Zakopane!
    Nie ma wyjazdu bez oscypka z żurawiną...ale lody o takim smaku?! no to mnie zaskoczyłaś :D gdzie można takie dokładnie dostać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W koktajl- barach np. 'Jagoda', 'Omlet' ;) Pycha :P

      Usuń
  12. ale zarąbiste wszystko! uwielbiam słuchać, czytać i oglądać relacje, zwłaszcza te żywieniowe. Te lody a'la galkowe, jakby nabierane wyglądają świetnie, a smak oscypkowy? Bardzo chciałabym spróbować. Może pojadę w końcu do Zakopanego po tylu latach przerwy na te lody:)

    OdpowiedzUsuń