poniedziałek, 9 września 2013

68.



Kupiłam tę kaszę w maju w małym sklepie,

w którym nigdy nie spodziewałabym się jej znaleźć.

Kupiłam, schowałam w szafce i zapomniałam.

Szukając wczoraj ryżu, znalazłam ją!

Kasza o najgłupszej nazwie jaką wymyślono.

Quinoa.

Nie wiem jak wymawiać tę nazwę, więc powiem, że

zjadłam na śniadanie kujona.

Jadłam ją pierwszy raz.

Zapach surowej zupełnie mi nie podpasował,

ale po ugotowaniu było ok.

W smaku- dobra.

Wypróbuję na wytrawnie, choć w słodkiej wersji jest całkiem niezła.





Quinoa z nektarynką (w środku) z twarożkiem, figą, nerkowcami, suszoną żurawiną i miodem

Przepis:

55-60g kaszy quinoa
Łyżeczka siemienia
Woda, szczypta soli
¾ szklanki mleka

Twaróg ( u mnie Piątnicy grani), nektarynka, figa, nerkowce, żurawina, miód

Kaszę płuczemy.
Wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy 20 minut.
Zalewamy mlekiem i odstawiamy na noc.
Rano zagrzewamy w garnku troszkę wody (ok. 1/3 szklanki), wrzucamy kaszę i łyżeczkę siemienia i podgrzewamy z 5 minut.
Podajemy z dodatkami.

Kaszę można przygotować rano wtedy po ugotowaniu na wodzie, dolewamy mleko, siemię i gotujemy do uzyskania odpowiedniej konsystencji.

Czy zawsze myjecie owoce przed jedzeniem?

Ja staram się zawsze umyć te sklepowe,

ale maliny, jagody, drobne węgierki,

łapię odruchowo i zjadam. Bez mycia.

No i doigrałam się…

Nie, nie rozstrój żołądka.

Bolesta afta na policzku.

Nie dość, że zawsze się gryzę w policzki,

to teraz jeszcze to.

Boli jak mówię, boli jak milczę, boli jak jem, boli jak piję.

Smaruję maścią, pomaga na chwilkę, maść zjadam i znów boli.

Mam nauczkę.

Pamiętajcie dzieci!

Myjcie owoce!

Masz pytanie? ASK

Pam.


14 komentarzy:

  1. Ja za tą kaszą nie przepadam.. jakoś mi nie smakuje, ale smacznie ja podałaś :)

    A owoce ja zawsze myje oprócz malin, które jem tylko z działki... one po umyciu są takie rozlazłe i już nie smakują tak dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam ostatnio w rękach tę kaszę, ale odłożyłam, sama nie wiem czemu. ;p
    Już mi się po prostu szafki nie domykają :D Twoja podana z pycha dodatkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. uwielbiam komosę, szkoda tylko, że jest taka droga.
    skąd masz figi? szukałam i jeszcze nigdzie nie widziałam!

    OdpowiedzUsuń
  4. ZAWSZE myję wszystkie owoce i warzywa. Działam automatycznie w tej kwestii:)

    OdpowiedzUsuń
  5. haha, kujona :D czyta się komosa :D
    a my jeszcze nie próbowałysmy, a też zalega w szafce - czas najwyższy!

    OdpowiedzUsuń
  6. ale się dzisiaj zgrałyśmy z komosą na śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja wolę używać polskiej nazwy tej kaszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze myję owoce, moja mama ma na tym punkcie bzika - i jak widać ma rację :D
    Takiej kaszy jeszcze nie jadłam, muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jeżeli o Quine chodzi próbowałam na wytrawnie i powiem Ci, że zdała egzamin z sosem pomidorowym :) Ciesze się, że wczorajszy dzień był taki udany :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeśli chodzi i tę kaszę , sam zapach też mi nie pasuje.
    Ale trzeba (według mnie) gotować ją na większej ilości mleka żeby wchłonęła cały płyn, wtedy nie jest gorzka.
    A co do mycia owoców zawsze myję, myję. I to po kilka razy jeśli chodzi np. o maliny czy jagody ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. mycie warzyw i owoców-też pytanie! to konieczność ;) już taki nawyk ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. no kasza daje radę, chyba zrobię jutro na śniadanko, lubię owsianki cukiniowe i kaszę też jadłam z cukinią i była smakowita :)
    a owocków takich właśnie z działki czy sadu od dziadków też raczej nie myję.. ^^ trzeba zacząć!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie jadłam tej kaszy, ale na pewno spróbuję jak tylko znajdę ją na sklepowej półce ;)
    Co do owoców - myję zawsze, bez wyjątków! :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń