sobota, 28 grudnia 2013

177.

Czyli tak oficjalnie już po Świętach ;]
Mimo środowego incydentu i związanego z nim marudzenia 
będę wspominać te Święta całkiem dobrze :)
Nie. Nawet bardzo dobrze :D


Uwielbiam Świąteczne jedzenie i dojadanie resztek, ale już po 3 dniach niesamowicie tęsknię za moimi codziennymi smakami. 
Ale chyba się po tych Świętach trochę otworzyłam na nowe, 'normalniejsze' jedzenie :]

Dziś idę zerknąć na poświąteczne wyprzedaże, chociaż tłumy ludzi bardzo zniechęcają...
Jeśli uda mi się w końcu coś dla siebie wypatrzyć, to się pochwalę :]

A od jutra pora wrócić do nauki. 
W końcu "Co raz bliżej sesja, co raz bliżej sesja"


A dziś na śniadanko smaki, które chodziły już za mną od paru dni.






Jaglane naleśniki z musem jabłkowo- gruszkowym z rodzynkami, mieszanką orzechów, świeżo tartym cynamonem i miodem z pyłkiem

Przepis:

50g mąki jaglanej
Jajko
150ml płynu (u mnie mleko i woda)
Szczypta soli

Jabłko
Gruszka

Kora cynamonu, rodzynki, mieszanka orzechów, miodek z pyłkiem

Składniki na ciasto łączymy ze sobą i miksujemy.
Odstawiamy na noc.
Smażymy naleśniki na lekko natłuszczonej patelni teflonowej mieszając ciasto łyżką w miseczce za każdym razem, bo mąka jaglana opada mocno na dno.
Jabłko i gruszkę trzemy na tarce o grubych oczkach, wrzucamy do garnka i dusimy pod przykryciem aż się rozpadną i stworzą mus.
Nadziewamy naleśniki i podajemy z dodatkami.


Od zawsze byliśmy z tatą ogromnymi miodoholikami.
Zwłaszcza zimą nie było dnia bez kanapki z masłem, twarogiem i różnymi miodami.
Raz jedyny tata kupił miód z pyłkiem.
Wydłubywałam każde ziarenko pyłku z kanapki, aby w końcu stwierdzić, ze i tak tego nie zjem.
Tato również...

Ostatnio jak zamawiałam miodki od Anielskich Przysmaków tak wyglądał mój dialog z tatą:

- tatuś, jakie miodki zamówić?
-ty wybierz
- tatoo, czyli jakie?
- obojętnie, byle nie ten z tymi farfoclami
- w sensie bez pyłku?
-dokładnie
- oki

No i to mnie skłoniło, żeby zamówić właśnie ten z pyłkiem :P

I co?
Jak smaki się zmieniają!
Pycha. 
No MNIAM, zwłaszcza z serkiem wiejskim, z resztą do wiejskiego to każdy miód pasuje :P

Szkoda tylko, że do maku nie potrafię się przekonać...
Mogłabym jeść 
makowce, kutie, makiełki i inne piękności Świąteczne...
Może za rok się przekonam :P

Pytania?

Pam.

18 komentarzy:

  1. Oj do maku w końcu się przekonasz, ja sobie nie wyobrażam nie zjeść makowca :D
    No i powodzenia na wyprzedażach, wczoraj byłam w galerii handlowej i takich kolejek do przymierzalni dawno nie widziałam :o

    OdpowiedzUsuń
  2. Z tych nalesnikow to te orzeszki bym Ci wydlubala :D
    Myslalam o tym, zeby do riviery pojechac, ale perspektywa zapchanych przez ludzi sklepow troche zniecheca
    A pylek kwiatowy lubie, wlasnie szczegolnie z wiejskim. Niestety przez uczulenie raczej nie powinnam go jesc (albo na tyle malo, ze i tak malo co czuje)

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, ja już wczoraj byłam na wyprzedażach - straszne kolejki, uzbrój się w cierpliwość ;) ale owocnych zakupów życzę!
    ja jeszcze rok temu nie znosiłam maku, a teraz - kocham! Także i na Ciebie przyjdzie pora :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Przedwczoraj byłam na urodzinach u cioci, gdzie podano mi panna cottę z makiem. Na jej widok kręciłam nosem, bo to mak i jeszcze w takim dziwnym połączeniu. Ale po skosztowaniu - pycha! Zjadłam całą i zastanawiam się jakby ten smak odtworzyć w domu :D

    Wczoraj poszłam do centrum handlowego w nadziei na jakieś wyprzedażowe łupy. Skończyło się na tym, że weszłam do 3 sklepów i po chwili wyszłam. Kolejki do przymierzalni na godzinę czekania, a kręcących się wkoło ludzi tyle, że nie można było nic na spokojnie obejrzeć. Ale może dziś już będzie lepiej. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w tym roku wyprzedażuję przez Internet, zakupy online są takie cudowne.... ♥

    U mnie w domu miodoholikiem zawsze była Mama, ja nie zjem więcej niż dwie-trzy łyżki miodu, od razu drapie mnie gardło i nie mam ochoty na więcej. A Mama bez trudnu 'wchmuli' połowę słoika i jeszcze jej mało:p

    Sesja.... przedziwne uczucie, że to mnie już nie dotyczy. Kibicuję i trzymam kciuki, w końcu pierwsze koty za płoty! Ale to jeszcze kupa czasu do stycznia!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej, wyglądają nieziemsko! Jakie cieniutkie :) Mam zupełnie jak Ty! Kocham świąteczne jedzenie, ale zatęskniłam już do codziennych smaków :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale mi naleśników brakuje...
    Miodu z pyłkiem jeszcze nigdy nie próbowałam. Szczerze mówiąć nie przekonują mnie te farfocle :D
    Życzę w takim razie udanych zakupów!

    OdpowiedzUsuń
  8. kupiłam ten z pyłkiem na jarmarku i mi też smakuje :)
    Oj, te nalesniczki..;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pycha. Też już marzę o jakimś nieświątecznym śniadaniu, ale tyle pyszności jeszcze do wykończenia...
    "Co raz bliżej sesja, co raz bliżej sesja" - jak się wyłącza to radio? ;) W tym roku jeszcze o tym nie myślę!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mozna samemu zrobić mąkę jaglaną? Jeśli tak to jak? Bardzo lubię kaszę jaglaną wiec chętnie bym jej spróbowała i w takiej wersji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można miksując kaszę na pył, ale ja użyłam kupnej mąki. Dostałam w zwykłym spożywczaku za niewielką kwotę :)

      Usuń
  11. Przekonasz się przekonasz ! Ja na razie jestem na etapie ''oswajania'' z rodzynkami :P
    Ale idzie mi to coraz lepiej !

    OdpowiedzUsuń
  12. Pysznie to wygląda!: )
    Cudne śniadanie z tym czym uwielbiam! <3

    OdpowiedzUsuń
  13. jak to maku nie? ;( biorę Twój przydział maku w takim razie!
    a te naleśniki bardzo kuszą. miałam dziś jeść nalesniki na słono, ale teraz zdecyduję się na słodkie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mak jest blee.. Też nie lubię.
    Mąki jaglanej jeszcze nie miałam, ale te naleśniki kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ooo, jaglane naleśniki brzmią pysznie! będę musiała zrobić sobie takie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. AAA KUPIŁAŚ Z PYŁKIEM <3 mój naj naj naj ulubieńszyyyyyyyyyyy

    OdpowiedzUsuń