wtorek, 31 grudnia 2013

180.

No to mamy Sylwestra.
Dzień, który ani lubię, ani nie lubię.
Ot kolejny dzień życia.
Byłam na chyba 3 domówkach Sylwestrowych i przyznam, że nie kręci mnie huczne świętowanie zmiany daty.
Zmienia się rok. 
Owszem jest to poniekąd symbol rozpoczynania czegoś nowego, jakaś nowa karta w życiu itd., ale tak na prawdę za tydzień ten Nowy Rok już nie będzie Nowym Rokiem, nawet nie będziemy myśleć o nim w tych kategoriach. 
Będzie płynął po prostu kolejny dzień za dniem i tyle.

Jak byłam mała to wypisywałam na ładnej papeterii moje życzenia, marzenia, postanowienia.
Bywało ich z 30, 40, 50...
Chowałam kopertę pod poduszkę i spałam na niej cały rok.
Pod koniec roku rozpakowywałam i odhaczałam co się spełniło. 

Ale z tego już wyrosłam.
Od lat nie robię podsumowań, postanowień. 
Lepiej po prostu żyć, aktualizować się, rozwijać, spełniać, 
ale bez względu na to jaką mamy datę.



Mimo wszystko życzę Wam Kochane aby 
każdy dzień roku 2014 był wspaniałym, niezapomnianym dniem,
a tym, które witają Nowy Rok gdziekolwiek indziej iż przed Polsatem życzę udanej zabawy :*


W ubiegłym roku z zapaleniem oskrzeli poszłam spać już po 22, 
po czym przebudziłam się na fajerwerki i klapnęłam dalej na poduszkę.
W tym roku przynajmniej nie mam zapalenia oskrzeli ;P



A w ostatni tegoroczny poranek 
po ostatnim tegorocznym bieganiu 
ostatnie tegoroczne śniadanko:






Gryczane muffiny kawowe z ziarnem kakaowca i gorzką czekoladą podane z serkiem homo., kaki, mandarynką i kremem kawowo-czekoladowym

Przepis:

60g mąki gryczanej
Pół łyżeczki sody oczyszczonej
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta soli
Jajko
Pełna łyżeczka miodu gryczanego
Łyżeczka oleju z orzechów laskowych
Łyżka kawy rozpuszczalnej + łyżka wody
4 łyżki mleka sojowego
Gorzka czekolada
Garstka ziaren kakaowca

Serek homo, kaki, mandarynka, krem czekoladowy

Kawę rozpuszczamy w wodzie.
Jajko, miód, olej, kawę i łyżkę mleka miksujemy.
Przesiewamy suche składniki i ponownie miksujemy dolewając resztę mleka.
Odstawiamy ciasto najlepiej na całą noc.
Rano dodajemy posiekaną czekoladę i ziarno kakaowca, mieszamy.
Pieczemy w foremkach do muffinek przez 25 min w 180 stopniach.
Podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

179.

Pierwsze od dawna śniadanie jedzone w samotności. 
A raczej w towarzystwie zwierzaków, krzyżówek i TV...
Rodzice w pracy, a ja mam okazję do wsłuchania się w ciszę.
Takie chwile też są potrzebne :)

Udało mi się zmobilizować do nauki w przerwie świątecznej.
Mam już napisaną całą pracę zaliczeniową, jeszcze tylko muszę ją dopieścić.
Jestem z siebie dumna, myślałam, że się nie zabiorę za nic konkretnego :P


A w poniedziałkowy poranek upiekłam chlebek do którego przymierzałam się od tak dawna... Świadczy o tym mąka zakupiona już dobrych kilka miesięcy temu, a wciąż zamknięta. 

Jednak wczorajsze śniadanie Pauli skłoniło mnie to zrobienia jednego z najpyszniejszych jednoporcjowych wypieków w mojej dotychczasowej karierze :P






Chlebek kukurydziany z serkiem homogenizowanym, bananem, mandarynką i masłem orzechowym

Inspiracja

Zdjęcia nie oddają jego pięknego koloru...
I delikatnego smaku... 
A przyznam się, że niektóre kawałki zamiast masłem orzechowym 
smarowałam miodem z pyłkiem i to było chyba jeszcze lepsze :P
Pasuje idealnie kolorem, ale przede wszystkim smakiem :]

Przepis:

60g mąki kukurydzianej
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Pół łyżeczki sodu oczyszczonej
Szczypta soli
Łyżeczka cukru trzcinowego
50ml mleka
Łyżka stopionego masła
Jajko

Serek homogenizowany, masło orzechowe, kawałek banana, mandarynka

Miksujemy jajko, masło i część mleka.
Przesiewamy suche składniki, miksujemy dolewając resztę mleka.
Przekładamy do natłuszczonej żaroodpornej formy.
Ja odstawiłam na całą noc.
Pieczemy w 180 stopniach ok. 30 min.
Podajemy z dodatkami.

Ostatnio rodzice kupili w Lidlu mandarynki.
Owoce, których po prostu nie lubię i nigdy po nie nie sięgam.
A te? Te są pyszne :D
Powoli przekonuję się do mandarynek i mam nadzieję, że jakaś trefna sztuka tego nie zmieni.
Jeszcze gdyby nie ten okropny zapach utrzymujący się na dłoniach godzinami mimo szorowania...

Pytania?

Pam.

niedziela, 29 grudnia 2013

178.

Myślę sobie o przerwie świątecznej w ubiegłym roku.
Cały czas siedziałam nad arkuszami maturalnymi po to 
by zaraz 2 stycznia lecieć rano w galowym stroju na próbne egzaminy...
Mimo, że teraz miło wspominam tamten okres to niesamowicie doceniam spokój, który mam teraz.
Owszem wkrótce sesja, owszem muszę się uczyć i robię to, ale z dystansem, spokojem, przerwami.
Mam czas na beztroskie oglądanie TV z rodzicami wieczorami, wyjście z domu...
W końcu zaczynam odczuwać radość z życia :)


A co do wczorajszych zakupów, wreszcie udało mi się znaleźć spódniczkę i zwykłą małą czarną. Klasyczną, śliczną. W bardzo korzystnej cenie. 
Chciałam zrobić zdjęcie, ale jak wróciłam to było już ciemno i i tak nic by nie było widać :P



Ostatnie niedzielne śniadanie w tym roku.
Migdałowe szaleństwo.
Pyszne.
Nie wiedziałam co zrobić na śniadanie i przypomniałam sobie o TYM cudzie z mojej listy do zrobienia






Gruszka w migdałowym cieście z cynamonem, miodem gryczanym, jogurtem naturalnym

Przepis:

50g mąki pszennej pełnoziarnistej
Łyżka mąki migdałowej
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Pół łyżeczki sody oczyszczonej
Płaska łyżeczka cukru trzcinowego
Jajko
Łyżka jogurtu naturalnego
2 łyżki wody
Kilka kropli aromatu migdałowego
Łyżka stopionego masła
Garstka migdałów
Garstka płatków migdałowych
Szczypta cynamonu
Gruszka

Miód gryczany, jogurt naturalny

Miksujemy w miseczce jajko, aromat, jogurt, masło, wodę.
Przesiewamy mąki, proszek, sodę, cukier, miksujemy.
Dodajemy posiekane migdały, mieszamy.
Przelewamy ciasto do żaroodpornego naczynka przetartego masłem, wsadzamy umytą gruszkę.
Posypujemy ciasto płatkami migdałowymi i cynamonem.
Odstawiamy ciasto najlepiej na noc.
Pieczemy w 180 stopniach przez 25-30 minut.
Podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

sobota, 28 grudnia 2013

177.

Czyli tak oficjalnie już po Świętach ;]
Mimo środowego incydentu i związanego z nim marudzenia 
będę wspominać te Święta całkiem dobrze :)
Nie. Nawet bardzo dobrze :D


Uwielbiam Świąteczne jedzenie i dojadanie resztek, ale już po 3 dniach niesamowicie tęsknię za moimi codziennymi smakami. 
Ale chyba się po tych Świętach trochę otworzyłam na nowe, 'normalniejsze' jedzenie :]

Dziś idę zerknąć na poświąteczne wyprzedaże, chociaż tłumy ludzi bardzo zniechęcają...
Jeśli uda mi się w końcu coś dla siebie wypatrzyć, to się pochwalę :]

A od jutra pora wrócić do nauki. 
W końcu "Co raz bliżej sesja, co raz bliżej sesja"


A dziś na śniadanko smaki, które chodziły już za mną od paru dni.






Jaglane naleśniki z musem jabłkowo- gruszkowym z rodzynkami, mieszanką orzechów, świeżo tartym cynamonem i miodem z pyłkiem

Przepis:

50g mąki jaglanej
Jajko
150ml płynu (u mnie mleko i woda)
Szczypta soli

Jabłko
Gruszka

Kora cynamonu, rodzynki, mieszanka orzechów, miodek z pyłkiem

Składniki na ciasto łączymy ze sobą i miksujemy.
Odstawiamy na noc.
Smażymy naleśniki na lekko natłuszczonej patelni teflonowej mieszając ciasto łyżką w miseczce za każdym razem, bo mąka jaglana opada mocno na dno.
Jabłko i gruszkę trzemy na tarce o grubych oczkach, wrzucamy do garnka i dusimy pod przykryciem aż się rozpadną i stworzą mus.
Nadziewamy naleśniki i podajemy z dodatkami.


Od zawsze byliśmy z tatą ogromnymi miodoholikami.
Zwłaszcza zimą nie było dnia bez kanapki z masłem, twarogiem i różnymi miodami.
Raz jedyny tata kupił miód z pyłkiem.
Wydłubywałam każde ziarenko pyłku z kanapki, aby w końcu stwierdzić, ze i tak tego nie zjem.
Tato również...

Ostatnio jak zamawiałam miodki od Anielskich Przysmaków tak wyglądał mój dialog z tatą:

- tatuś, jakie miodki zamówić?
-ty wybierz
- tatoo, czyli jakie?
- obojętnie, byle nie ten z tymi farfoclami
- w sensie bez pyłku?
-dokładnie
- oki

No i to mnie skłoniło, żeby zamówić właśnie ten z pyłkiem :P

I co?
Jak smaki się zmieniają!
Pycha. 
No MNIAM, zwłaszcza z serkiem wiejskim, z resztą do wiejskiego to każdy miód pasuje :P

Szkoda tylko, że do maku nie potrafię się przekonać...
Mogłabym jeść 
makowce, kutie, makiełki i inne piękności Świąteczne...
Może za rok się przekonam :P

Pytania?

Pam.

piątek, 27 grudnia 2013

176.

Dziękuję Wam kochane bardzo za ciepłe słowa i zrozumienie :*

Nie chcę dokładnie opisywać co się stało w środę, ale wczorajszy dzień 
na szczęście był o niebo lepszy i minął bardzo przyjemnie. 
Co prawda tylko z rodzicami i po południu ze 2 godzinki z bratem i jego żoną, 
ale w tak miły i ciepły sposób, że nie pamiętam kiedy było tak ostatnio.

Do napisania mojej pracy zaliczeniowej na jeden z przedmiotów musiałam zebrać informacje od rodziców o moim wczesnym dzieciństwie, już przy tym było pełno śmiechu, 
później wspólny obiad, popołudnie w większym gronie, 
a później wieczorne wspólne oglądanie najbardziej wzruszającego filmu jaki kiedykolwiek widziałam. 
Nawet moje zwierzaki aktywnie brały we wszystkim udział (tzn. psiak i szczurek :P).

Zdecydowanie więcej takich spokojnych, po prostu miłych dni poproszę :)
Nie tylko w Święta...

A dziś śniadanko jakiego już  mi brakowało :]



Owsianka na soku pomarańczowym z jogurtem naturalnym, pomarańczą, mieszanką orzechów, gorzką czekoladą, pierniczkiem

Przepis:

6 łyżek płatków owsianych
Czubata łyżka mieszanki otrąb
Łyżeczka siemienia lnianego
Szklanka wody
2/3 szklanki soku pomarańczowego
Mały kubeczek jogurtu naturalnego
Mała pomarańcz

Gorzka czekolada, mieszanka orzechów, pierniczek

Płatki i otręby zalewamy na noc wodą. Rano zagotowujemy, dolewamy sok, siemię lniane i gotujemy do zgęstnienia.
Przelewamy do miseczki i gdy lekko przestygnie dodajemy jogurt i dodatki.

Nie lubię za bardzo pomarańczy, ale miałam dziwną ochotę na te aromaty i wyjątkowo mi smakowało :P

Pytania?

Pam.

czwartek, 26 grudnia 2013

175.

Dosyć Świąt.
W tym roku i w każdym następnym.
Widać ja nie zasługuję na normalne, spokojne, rodzinne Święta.
Nie zasługuję na normalną rodzinę.

Po co to odliczanie?
Po co przygotowania, cieszenie, się, ekscytacja, dopracowywanie wszystkiego na ostatni guzik.
Aby móc we wspaniale przygotowanym otoczeniu spędzić najgorszy dzień mijającego roku?
Nigdy więcej.

Zbyt wiele łez mnie to kosztuje...

I do wszystkich planujących złośliwy komentarz:
Nie, to nie ma absolutnie nic wspólnego z jedzeniem, chorobą i ED.

W tym roku ja się starałam, ja dałam z siebie wszystko, żeby było normalnie 
i po co?


Godzina 20.05 Polsat, Kevin sam w domu + mama z butelką malibu, mlekiem i colą + miska pierniczków - to ten pozytywny element wczorajszego dnia.

Potem nieprzespana noc...


Nie wspominając jak okrutny dzień miał mój tatuś... :(


Nawet bieganie rano wielce humoru nie poprawiło, chociaż trochę pozwoliło rozładować emocje.

A tu wypasiony rodzinny 
słodziutki, piękniutki, odpicowaniutki serniczek 
oh, ah:





:/ ;(

Pam.

środa, 25 grudnia 2013

174. Wesołych Świąt :D

O nietypowej jak dla mnie porze piszę :]

Oczywiście dziś bez zdjęć owsianek, placków, naleśników czy gofrów. 
Śniadanie było.
Było pyszne, wytrawne, rodzinne :)

Ale żeby coś tu skrobnąć to jeszcze raz wszystkim 

WESOŁYCH ŚWIĄT !!!






 Pam.

wtorek, 24 grudnia 2013

173. Przepis na ciasto

Paszteciki upieczone.
Zupełnie spontanicznie upiekłam też ciasto bananowe z rodzynkami :P
Dziś jeszcze tylko sernik. 
I to tyle z jedzenia.
Muszę jeszcze umyć lustra i ogólnie lekko ogarnąć mieszkanko :]


No i przede wszystkim powinnam złożyć życzenia.
Ale nigdy nie miałam daru do przemówień, do wygłaszania życzeń itd.
Dlatego po prostu z całego serca życzę Wam dużo, dużo uśmiechu. 
Radości, rodzinnej atmosfery (w którą wliczają się również kłótnie przy stole), relaksu 
i wszystkiego co najlepsze :)


Miała być owsianka, ale zdecydowałam się na inne Świąteczne śniadanko i muszę stwierdzić, że to było najlepsze z tych wszystkich pierniczkowych, korzennych, świątecznych śniadań :)







Piernikowe gryczane kluski jabłkowe kładzione na czekoladowym budyniu na mleku sojowym podane z orzechami laskowymi, rodzynkami, świeżo tartym cynamonem i miodem gryczanym

Przepis:

50g mąki gryczanej
Jajko
Małe jabłko
Łyżeczka przyprawy do piernika
Pół łyżeczki cynamonu
Pół łyżeczki kakao
Pół łyżeczki kawy rozpuszczalnej
Szczypta soli i pieprzu

300 ml mleka sojowego
Łyżka budyniu czekoladowego + trochę wody

Orzechy laskowe, miód gryczany, rodzynki, kora cynamonu

Wszystkie składniki na kluski mieszamy dodając zblendowane jabłko.
Odstawiamy najlepiej na całą noc.
Zagotowujemy mleko sojowe, kładziemy kluski. Gotujemy kilka minut.
Wlewamy do garnuszka rozprowadzony w wodzie budyń i gotujemy jeszcze chwilę.
Podajemy z dodatkami.

Podaję też przepis na ciasto bananowe. 

Jest bardzo smaczne, ale niestety udekorowałam je jak już było ciemno i zdjęcia są jakie są...

Przepis:

250g mąki*
2 duże dojrzałe banany (ok. 400g ze skórą)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
50g jasnego cukru muscovado
6 łyżek oleju rzepakowego
6 łyżek mleka
2 jajka
115g rodzynek
Szczypta soli
Łyżeczka cynamonu

*ja dałam 100g pełnoziarnistej 3 zboża i
  150g pszennej

Banany blendujemy.
Miksujemy olej, mleko, jajka.
Przesiewamy do tego mąkę, proszek, sól, cynamon. Miksujemy.
Dodajemy banany i rodzynki i ponownie miksujemy.
Keksówkę smarujemy masłem i wykładamy dno papierem do pieczenia.
(Moja ma rozmiary 10x30cm, ale odgrodziłam folią by miała 10x 25cm, może być również tortownica o średnicy 18 cm)
Przelewamy ciasto i pieczemy w 180 stopniach przez ok. 50-55 min do suchego patyczka.
Wyjmujemy z piekarnika, a po 15 minutach wyjmujemy z formy i studzimy na kratce.
Ozdabiamy.


A paszteciki wyszły takie:



Robione z TEGO przepisu.

Jeszcze raz Wesołych Świąt! 
:*
 Pytania?
 
Pam.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

172.

Choinka ubrana :D
Wiecie, że ubierałam z mamą choinkę pierwszy raz od 4 lat?
Choroba odbierała mi nawet ochotę na ubranie choinki, bo ,,czym tu się j*rać?"
Zawieszanie wszystkiego co pod ręką, świąteczne piosenki w tle, zapalone lampki i uśmiech.
Jak mi tego brakowało. 

Upiekłam też 3 makowce (zdjęcia niżej), 
niestety trochę za słabo ścisnęłam papierem do pieczenia i pękły, ale bruzdę zalepiłam lukrem 
i jest dobrze :D 
Jeden makowiec już poszedł pod nóż i podobno jest pyszny. 
Spróbowałabym, ale boję się, że moja nienawiść do maku jeszcze się spotęguje. 
Serio, makowiec to jedyne ciasto, którego jeszcze za dziecka (gdy pochłaniałam wszystko co słodkie) nigdy nie przełknęłam....

Zrobiłam też śledzie (za którymi również nie przepadam :P).

I  przygotowałam ciasto i farsz na paszteciki, które zaraz będę wyczarowywać. 
Trzymajcie kciuki, bo to mój pierwszy raz :]

A na dobre rozpoczęcie kolejnego przedświątecznego dnia pobiegowe gofry.

Już dawno chciałam zrobić ich drożdżową wersję, a jako że przez Świąteczne wypieki mam drożdże, więc są i gofry:






Waniliowe gofry drożdżowe podane z gęstym jogurtem naturalnym, granatem, pomelo, gorzką czekoladą* i kremem czeko'la blond

*Wedlowska z kawałkami malin- pychota!
Zupełnie nieświąteczne śniadanie :P

Przepis:

45g mąki pszennej pełnoziarnistej
20g mąki pszennej
Jajko
Łyżeczka ekstraktu waniliowego
65ml mleka sojowego
Pół łyżeczki cukru trzcinowego
Łyżka stopionego masła
Szczypta soli
12g świeżych drożdży

Kawałek pomelo, granat, gęsty jogurt naturalny, gorzka czekolada, czeko'la blond

Drożdże zasypujemy cukrem, łyżeczką mąki i zalewamy ciepłym, ale nie gorącym mlekiem sojowym.
Odstawiamy na 15 minut.
W misce bełtamy jajko, masło i ekstrakt. Przesiewamy do miseczki resztę mąki i sól. Mieszamy.
Dodajemy spieniony rozczyn i ponownie mieszamy.
Przykrywamy miskę folią spożywczą i talerzykiem. Odstawiamy na całą noc do lodówki.
Rano pieczemy gofry i podajemy z dodatkami.

Obiecane makowce:



 Robiłam według TEGO przepisu.

Pam.