wtorek, 7 stycznia 2014

187.

Wczoraj na blogach był pankejkowy szał :D
W większości się za plackowanie zabrałyśmy z okazji ostatniego dnia laby?


Pora wrócić do rzeczywistości.
O ile w liceum powrót po kilku dniach wolnego był dla mnie katorgą,
o tyle dziś idąc po niemal 3 tygodniach na uczelnię, wcale nie jest mi smutno :P

Może uda mi się polubić ten styczeń?


W moim pokoju nie ma już śladu Świąt.
Świąteczne duperele mogą dla mnie być od pierwszego listopada 
przypominając o tym do czego wszyscy dążą : ,, byle do Świąt", 
ale wszystko musi zniknąć tuż po Nowym Roku.
Bo po co ma przypominać, że ,, Święta, Święta i po Świętach", ,,ale szybko zleciało" itd.
Po co żyć minionymi tygodniami?
O nie.
Ja już lampki, świeczki, bombeczki, choineczki pochowałam głęboko do kartonu 
mówiąc: ,,miło było, się skończyło, do zobaczenia za niecały już rok". 

W wolnej chwili i tutaj wystrój zmienię :P


I tak też dziś zjadłam symboliczne śniadanie.
Owsianka- na dobry powrót do 'szkoły'
i utopiony Mikołajek na pożegnanie przerwy świątecznej.

( Przemilczmy fakt, 
że mama kupiła mi jeszcze jednego dużego 
Mikołajka Lindt w niedzielę ;P )

Niby zwykła owsianka, ale jednak trochę ją zmodyfikowałam. 
Przepis nie jest taki podstawowy, 
powiedzmy, że włożyłam w nią więcej niż zawsze serca i wyszła wspaniała :)




Owsianka na mleku sojowym z bananem, kaki, nerkowcami, mikołajem Lindt

Przepis:

Pół szklanki płatków owsianych
Czubata łyżka mieszanki otrąb
Łyżeczka siemienia lnianego
2/3 szklanki wody
2/3 szklanki mleka sojowego
Szczypta soli
Łyżka jogurtu naturalnego
Płaska łyżeczka masła
Łyżeczka miodu wielokwiatowego

Plastry banana i kaki, nerkowce, mikołajek Lindt

Płatki i otręby zalewamy na noc wodą.
Rano zagotowujemy mleko sojowe, wrzucamy płatki, dodajemy siemię i sól.
Gotujemy do zgęstnienia.
Pod koniec gotowania dodajemy jogurt, masło, miód, mieszamy, gotujemy jeszcze chwilę.
Przelewamy do miseczki, podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

10 komentarzy:

  1. Właśnie mi uświadomiłaś, że nie dostałam Lindt'owego reniferka w tym roku! Muszę to gdzieś zgłosić!
    A ja jak zwykle na siłę te Święta zatrzymuję i ozdoby będą jeszcze wisiały przez dłuższy czas... Takie przyzwyczajenie, nie umiem tego zmieniać (i nie chcę). ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam podobnie, nie jestem fanką świątecznych ozdób w styczniu. To już zupełnie nie to, kompletnie inna bajka, coś, co nie pasuje.

    Zatem musimy odliczać kolejne tygodnie do kolejnych świąt:) I nie mam tu na myśli Wielkiejnocy :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Polubisz, polubisz :) Wystarczy, że będziesz tego chciała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ozdoby w pokoju jeszcze mam, ale odstroiłam już choinkę.
    Dawno nie jadłam nerkowców...

    OdpowiedzUsuń
  5. Owsianka zawsze sie nadaje ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie taki biedny ten Mikołaj.. Topic się w tak pysznej owsiance to sama przyjemność ;)
    Ja chyba jednak stycznia nie polubię...

    OdpowiedzUsuń
  7. Mikołaje z Lindt są najlepsze ! Pozazdrościć takich łakoci ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. dokładnie. nie lubię choinki w styczniu, bo działa na mnie jak płachta na byka... no ale tego mikołaja to bym zjadła, a co! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie też wszystkie ozdoby poznikały już w weekend po Nowym Roku.. co za długo to nie zdrowo :D
    Ja właśnie zazwyczaj do owsianki dodaję jogurt, żeby owsianka była jak największa.. rano jakoś taka łapczywa jestem :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj tak faktycznie w owsiankę włożyłas serce i musiała być smaczna i cudowna. U mnie już niedługo znikną ozdoby ze świąt, jeszcze nie mam czasu się na razie za to zabrać. A może powrót do szkoły będzie dobrą mobilizacją? Tak jak mówiłam i tak czas szybko leci c: Damy radę ;* Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń