czwartek, 30 stycznia 2014

210.

Czytałam wczoraj Wasze komentarze i doszłam do wniosku, że 
nieźle Was wystraszyłam tymi studiami.

Ale spokojnie. Absolutnie nie to chciałam osiągnąć. 
Ja na prawdę bardzo dobrze się czuję na studiach, o stokroć wolę je od liceum. 
Mimo nauki, obowiązków, przerażająco brzmiącej ,,sesji", 
tak na prawdę jest to na prawdę świetny czas :] 

Nic nie jest zaplanowane tak, aby nie było do zrealizowania. 
Tak jak w gimnazjum hasło ,,matura" brzmiało przerażająco, tak w klasie maturalnej 
,,matura" stała się urzeczywistnionym, realnym celem do osiągnięcia w maju. 
Tak jak po tej maturze przerażało hasło ,,sesja" tak teraz co? 
Właśnie jestem w jej trakcie i żyję. 
Całkiem nieźle ;]

Złota rada mojego Złotego Taty
która na prawdę wiele daje to tak właściwie jedno słowo 
SYSTEMATYCZNOŚĆ. 
Ona załatwia wszystko. 
No i ode mnie dodane ,,łut szczęścia" ;P


A dziś na 16 egzamin z logiki. 
Nie wyobrażam sobie przedmiotu mniej logicznego od logiki. 
,, Kamień myśli o Wenecji" Prawda?,  a 
,,Stolica księżyca jest niezamieszkała" Fałsz?,  a 
,, To co właśnie powiedziałam jest kłamstwem. Prawda czy fałsz?"

Jedno jest pewne. 
Człowiek o zdrowych zmysłach tego nie pojmuje. 
Tak samo jak fizyki ;P (Tu gorące pozdrowienia dla Cathy :* )


A dzisiejsze śniadanko przypomniało mi o przedświątecznej, wszechogarniającej fazie 
na korzenne smaki i aromaty. 
Po świętach jak ręką odjął, zniknęły z blogów.
Więc dziś u mnie są, tak na przekór styczniowi :]






Gryczane naleśniki korzenne z ricottą, smażonymi na maśle śliwkami z syropem korzennym z orzechami laskowymi i cynamonem

Przepis:

50g mąki gryczanej
150ml mleka sojowego
Jajko
Po pół łyżeczki: przyprawy korzennej, kakao, cynamonu
Szczypta soli i pieprzu
Olej kokosowy do smażenia

Kilka śliwek
Łyżeczka masła
Łyżka syropu korzennego

Orzechy laskowe, kora cynamonu

Jajko miksujemy z połową mleka.
Przesiewamy mąkę, przyprawę, cynamon, kakao, sól, pieprz i miksujemy dolewając resztę mleka sojowego.
Odstawiamy ciasto najlepiej na całą noc.
Smażymy naleśniki na patelni przetartej olejem kokosowym.
W garnuszku rozpuszczamy masło.
Wrzucamy śliwki i smażymy na wolnym ogniu kilka minut. Pod koniec wlewamy syrop.
Naleśniki nadziewamy ricottą, podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

23 komentarze:

  1. Jestem nienormalna - uwielbiałam logikę <3( i nadal uwielbiam ha!)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fizyka nie jest aż tak straszna! Ja już mam za sobą egzamin z niej w tej sesji :D

    OdpowiedzUsuń
  3. systematyczność jest ważna, to prawda! :) wtedy łatwiej wiedza wchodzi przed samym egzaminem, dlatego warto być na bieżąco ;)
    naleśniki, ricotta, korzenne smaki - jem oczami *-* przepyszne zestawienie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystko jest do przeżycia, ja juz jestem na 3 roku studiów i bardzo dobrze wspominam ten czas. Owszem, byly ciezkie momenty ale patrzac na to z perspektywy czasu nic bym nie zmieniła ;) oj logikę tez mialam pamiętam, faktycznie "mało logiczny" to przedmiot :P zaliczony na 5 :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ja się chyba systematyki nigdy nie nauczę. to nie dla mnie takie... nudziarstwo! o! :P
    nigdy nie rozumiałam po co ludzie uczą się takich rzeczy jak logika (bo często jej lekcje są na kierunkach nijak z nią związanych) i jednocześnie zawsze chciałam się jej pouczyć, żeby zobaczyć, jakie to głupie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. To prawda: sesja jest straszna tylko wtedy, gdy przyjdzie. Cały semestr się praktycznie o niej nie myśli i dopiero pod koniec atakuje (z zaskoczenia). Co nie zmienia faktu, że ja akurat chętnie cofnęłabym się do szkolnej ławki...
    Cieszę się, że nie mam logiki, naprawdę! ;)
    Gryczane, korzenne - czego chcieć więcej?

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze ciepłe te naleśniki ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam dokładnie tak samo z maturą, a potem z pracą magisterską. Jeszcze w połowie studiów myślałam, że nigdy nie dam rady napisać pracy. A potem na 5 roku okazało się, że to jednak możliwe i wcale nie takie strasznie, jak sobie wyobrażałam.

    Smażone śliwki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie miałam to samo.
      W liceum mówili, że matura to pikuś w porównaniu z sesją. Na studiach okazało się, że mając kilka(naście) czasami w sumie zaliczeń i examów miałam więcej czasu niż w liceum. Pisanie mgr było przerażająco poważne i dorosłe. Tymczasem okazało się zwyczajnym referatem, tylko dużo bardziej skomplikowanym i zupełnie niepotrzebnie opatrzonym wielkim napisem 'stres'.

      Nie lubię robić burzy w szklance wody. Ale dopóki człowiek sam czegoś nie przeżyje, to niestety daje się zastraszać i napędzać, i przeżywać itd.:)

      Systematyczność?
      Na pewno pomaga, ale nie jest środkiem zapewniającym sukces. Organizacja, to słówko ode mnie:)

      Usuń
  9. korzenne, na pewno były smaczne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wcale nie zniknęły te korzenne smaki! :) Przynajmniej u mnie są; cynamon pakuję niemalże wszędzie, a krem pierniczkowy to niedługo będę robiła chyba na kilogramy, bo tak szybko schodzi :3

    OdpowiedzUsuń
  11. To je fizyka tego nie zrozumiesz , hehe :D
    Skąd śliwki ? *.* Ile ja bym za nie dała !

    OdpowiedzUsuń
  12. to juz za dwadziscia minut! zaczynam trzymac kciuki :)
    No i ja tez dzis oczywiscie nalesniki, bo my sie jak zawsze umawiamy na wspólne śniadanie bez słów...;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Masz cudne poranki przed tak ciężkimi dniami :D Trzymam mocno kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  14. O tak systematyczność jest najważniejsza. Znam to po sobie , bo mam 6 razy w tygodniu biologię i chemię. Jeśli nie uczyłabym się codziennie , to zrobiłaby się taka dziura z której nie dałabym rady wyjść
    Śliweczki i korzenne smaki <3 Pycha
    No i trzymam teraz za ciebie kciuki bo za chwilę już zaczynasz :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Systematyczność rzeczywiście jest czymś ważnym :)
    Widzę, że już ricotta zaatakowała bardzo dużo śniadaniowych talerzy i nie dziwię się ★~(◠‿◕✿)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie korzenne smaki też jeszcze do końca nie zniknęły, planuję jeszcze za niedługo kilka śniadań w tym stylu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. też mnie dziś naszła ochotą na jakieś świątecznie piernikowe smaki i coś czuję, że będę ja musiała w najbliższej przyszłości zrealizować ;p nic nie zrozumiałam z tej Twojej logiki i nie wiem teraz czy coś ze mną nie tak czy jednak wszystko w porządku? ;p

    OdpowiedzUsuń
  18. Te smaki są boskie naprawde : ;)!

    OdpowiedzUsuń
  19. pychotka <3
    i fakt, że studia sa znacznie lepsze od liceum ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Hahaha, dziękuję za pozdrowienia! :* (Fizyka nie jest taka straszna! A z logiką nie miałam jeszcze do czynienia, przekonam się na studiach)
    Zawsze nas straszą tym, co ma nadejść: testy gimnazjalne, matura, sesja, a jak przychodzi co do czego, to wcale nie jest takie złe :)
    A korzenne naleśniki to cudowny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dla mnie ważniejsza od systematyczności jest dobra organizacja. Studia to nic, tak samo sesja. Ja godzę studia z pracą, a nawet pasją (prowadzę co drugi dzień treningi na sali), przy czym udaje mi się jeszcze uskubać spory zapas czasu wolnego, a nawet stypendium naukowe. Generalnie jestem zdania, że do studiowania trzeba podejść przede wszystkim ze sporym DYSTANSEM.

    OdpowiedzUsuń