czwartek, 6 lutego 2014

217.

Wczoraj sprzątałam w małej szafce, do której zaglądam raz na ruski rok.
Znalazłam całe pudełko wypalonych zapalniczek.
Tak, bo Pam jako mała dziewczynka zawsze podziwiała u taty te małe ustrojstwa, 
które fajnie pstrykają i dają płomień. 
Zawsze ja wybierałam zapalniczki, które tata miał sobie kupić, 
dlatego z reguły odpalał papierosy misiami, pieskami, kotkami, kwiatkami itd.
Albo były też takie z lampką- te uwielbiałam najbardziej ;P
A jak się kończyły to mi je oddawał.

I wiedziałam, że kiedyś nadejdzie dzień w którym będę musiała je wywalić, 
bo po prostu zabierają miejsce, walają się i wysypują... 
No i po co mi one?
Odkładałam ten moment jak najdłużej. ,,Następnym razem jak będę sprzątać to wyrzucę." 
I wczoraj nadszedł ten dzień...
Ależ się ze mnie tata uśmiał jak mu o tym powiedziałam :]

Taka głupota, a tyle przemyśleń we mnie wywołała :)

Zbierałyście coś jak byłyście małe? Może nadal zbieracie?


Kiedyś bardzo często kupowałam tofu.
Uwielbiałam je. Niestety zamknęli sklep, w którym tofu zawsze było, 
no i tak wyszło, że od bardzo dawna go nie jadłam. 
A blogi kuszą przepisami. 
Kopsnęłam się do sklepu i w końcu przypomniałam sobie ten smak :] 
Muszę częściej się mobilizować, by pójść po to tofu :P

No i po tym jak ostatnio przepaliłam dwa blendery pod rząd robiąc masło słonecznikowe w końcu doczekałam się nowego sprzętu :D 
I mogłam zrobić dzisiejsze śniadanko.







Waniliowe tofurniczki z truskawkami, pomelo, czekoladą Lindt

Jeżeli macie jeszcze jakiekolwiek wątpliwości czy robić takie serniczki z tofu to gorąco polecam! 
Najlepsze z patelni jakie jadłam :)

Przepis:

180g tofu
20g ricotty
Jajko
40g mąki owsianej
Łyżeczka miodu klonowego
Łyżeczka ekstraktu waniliowego
Ziarenka z kawałka laski wanilii
Szczypta soli

Truskawki, pomelo, czekolada Lindt

Tofu, miód i ricottę blendujemy.
Jajko bełtamy z ekstraktem, ziarenkami, solą, dodajemy do tofu i mieszamy.
Przesiewamy mąkę, ponownie mieszamy.
Przykrywamy odstawiamy na noc do lodówki.
Rano tofurniczki formujemy zwilżonymi dłońmi.
Smażymy na wolnym ogniu na patelni z obu stron.
Podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

26 komentarzy:

  1. Nigdy nie miałam do czynienia z tofu, ale muszę to chyba nadrobić :P Bo tofurniczki wyglądają obłędnie.
    Ja zbierałam karteczki.. pamiętam, że wszyscy w klasie się wymienialiśmy, targowaliśmy się itd. Fajna zabawa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie jadłam tofu. A szkoda.. Jednak zawsze kiedy idę do sklepu nie mogę go znaleźć. Może będę musiała się przejść do jakiegoś ze zdrową żywnością czy coś, bo twoje śniadanie wygląda genialnie! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja ciągle sobie mówię, że kupię tofu i jakoś tak niesamowicie długo trwają już te moje zakupy :D ... Ech, mam nadzieję, że w końcu tofu kupię! :D I zrobię sobie takie pyszne śniadanie!

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja, gdy byłam mała przez rok zbierałam bilety komunikacji miejskiej. Ale w zasadzie po roku po prostu się ich pozbyłam i tyle. ;)
    Pycha. Czaję się na takie smażone tofuniczki od dawna... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zbierałam całą masę rzeczy. Całą masę bzdur! Ale od kilku lat jestem wyzuta z sentymentów, nie bawię się w to. Przy przeprowadzce niewiele myśląc wyrzucałam jak leci, i jestem z tego dumna!;d
    Zostały mi tylko naprawdę imponujące kolekcje, takie jak podkładki pod piwo, kubki z różnych państw świata, czarno-białe grafiki z polskich miast... więc takie przedmioty typowo użytkowe;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż wstyd się przyznać, ale nigdy nie przyszło mi nawet spróbować tofu ;)

    Kiedy byłam młodsza, kolekcjonowałam przeróżne rzeczy. Oczywiście figurki z kinder niespodzianek i karteczki do segregatora, ale też dziwniejsze, np. miałam całe pudełko zakrętek po sokach, stos opakowań po czekoladach, drzwiczki z lodówki były pokryte magnesami z danonków, a drzwi do pokoju kolorowymi naklejkami.
    Przechowywałam też bezużyteczne, sentymentalne drobiazgi, np. moje kody z egzaminów gimnazjalnych i maturalnych, bilety do kina, albo bilety wstępu z wycieczek.
    Większość tych rzeczy już wyrzuciłam, ale zachowałam małe pudełko właśnie z tymi kodami i biletami :]

    OdpowiedzUsuń
  8. ja zbierałam takie koperty od pojedynczo pakowanych herbat:) Do dziś nie umiem ich wyrzucić i na strychu mam, uwaga, 120 litrowy worek wypchany nimi po brzegi:)

    OdpowiedzUsuń
  9. wstaw zdjęcie nowej maszyny albo chociaz napisz nazwę i model to poszukam w necie :) ja tez mam upatrzony nowy ale poki co kryzys z $$... remonty auta mnie pożarły, w sumie moje pieniadze :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzice w Relau kupili, ale firmy Braun. Identyczny był w Euro, ale o 40zł droższy :P

      Usuń
  10. Mam złe doświadczenia z tofu, chociaż eksperymenty lubię bardzo, a takich jeszcze nie próbowałam. Jak dla mnie do tej pory najlepsze były bananowe z manną, ale możliwe, że po tofurniczkach zmienię zdanie.;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ah tofu tofu... tyle pieniądzorów xd

    ja mam jedną świecącą z paryża - od koleżanki :D boska jest

    kiedy sie spotykamy? ;D w ten weekend mam już plany ale może kolejny? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja zbierałam (nadal to robię!) figurki koni ;D
    A tofu kusi ale ta cena :<

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajne miałaś zainteresowanie w dzieciństwie
    Ja z kolei zbierałam i nadal zbieram pocztówki z miejsc w których byłam. Mam ich całe 2 kartony
    Tofurniczki ? Pycha jutro lecę po mały zapas tofu :D

    OdpowiedzUsuń
  14. jak byłam mała to zawsze chciałam zbierać zapalniczki mamy, ale zabraniała mi, bo ,,to nieodpowiednia zabawka dla dziecka" ... :C teraz mam argument, że ty zbierałaś i na porządnego człowieka wyrosłaś! :D
    a po tofu specjalnie ostatnio jechałam do Auchan i... było tylko marynowane. znaj mą rozpacz!

    OdpowiedzUsuń
  15. jadłam je jeszcze latem i były pyszne!
    ja chyba zbieram tylko wspomnienia..;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Są najlepsze , pyszne dodatki , idelanie :) !

    OdpowiedzUsuń
  17. Tofurniczki z wielką chęcią chcę spróbować! Twoje prezentują się znakomicie :)
    A jak byłam młodsza to zbierałam karteczki do segregatorów, takie laleczki breloczki, miałam też zeszyt z naklejkami. Ach, co za czasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. wyglądają rewelacyjnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. warto czasem poświęcić blender! ;)
    szkoda tych zapalniczek. ja jestem strasznie sentymentalna i nie potrafię wyrzucać rzeczy. a jak byłam mała zbierałam naklejki z owoców. miałam ich tak dużo, że potrzebowałam kilku zeszytów, żeby je gdzieś przykleić ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja to chyba zbierałam wszystko, co było możliwe ;) Karteczki, naklejki, kapsle od piwa, pluszaki, pocztówki, skrzyneczki... Fajnie czasem do nich powrócić i odtworzyć gdzieś zakurzone wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam Twoje pomysły śniadaniowe :D Niestety nie jestem częścią śniadaniowej blogosfery, ale zaglądam TU codziennie :) A to śniadanie przynosi myśl walentynek :D Mmm czekolada i owoce....niebo w gębie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)
      To zakładaj bloga i tyle :D

      Usuń