czwartek, 20 lutego 2014

231.

231- jaka ciekawa liczba ;D
Szkoda tylko, że śniadanie tak nieciekawie wygląda. 
Tzn. wyglądało ładnie, ale nie na zdjęciu o tej godzinie.
Dzionek nam się wydłużył, ale widać jeszcze nie aż tak ;)
Czwartki będą właśnie tym dniem w tygodniu kiedy śniadania będą na szybko, mało estetycznie. 

Jedyny dzień kiedy zaczynam o 9, czyli z domu muszę wyjść przed 8, 
a przed tym zrobić jeszcze 100 innych rzeczy :P


Dzisiejsze śniadanie miałam w planach już od bardzo dawna, ale jakoś tak wyszło 
(jak jeszcze z wieloma innymi daniami z listy 'must do'), 
że dopiero wczoraj je sobie przygotowałam na dzisiaj.
Mowa o gryczanym raw z przepisu Maria'n.

Nie wyszło tego bardzo dużo, nie wiedziałam, czy się najem, 
ale było bardzo sycące i przede wszystkim smaczne, 
a tego się właśnie obawiałam, że nie przejdzie mi przez gardło.
A zasmakowało tak, że już mam pomysły na inne połączenia, 
ciekawe kiedy uda mi się je zrealizować :P


Ależ mam dziś dużo optymizmu, ale to chyba dobrze, nie?
Będzie dobry dzień?
Będzie.
Więc zostawiam Was z moim śniadaniem i zmykam.
 





Surowa gryczanka karobowo-bananowa z serkiem homo., truskawkami, nerkowcami, melasą z trzciny cukrowej

Przepis:

90g niepalonej kaszy gryczanej
180ml zimnej wody
2 łyżki karobu
2/3 banana
Szczypta soli

Naturalny serek homogenizowany, truskawki, nerkowce, melasa z trzciny cukrowej

Kaszę zalewamy zimną wodą na kilka godzin
(ja zrobiłam to wczoraj rano i zostawiłam na cały dzień).
Odlewamy nadmiar wody, dodajemy karob, pokrojonego banana, sól.
Mieszamy a następnie blendujemy do uzyskania kremowej masy.
Przekładamy do miseczki i zostawiamy na noc w lodówce.
Podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

21 komentarzy:

  1. wygląda wręcz nieprzyzwoicie smacznie.. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale się zgrałyśmy - u mnie dokładnie to samo dania ale w innej wersji smakowej <333
    Ale twoje propozycja też mi bardzo do gustu przypadła :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ładnie wygląda, zdjęcia spoko :)
    raw gryczanka też figuruje na mojej liscie "must do" ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. mmm, zjadłabym to! :)
    Cieszę się, że u Ciebie tak pozytywnie, oby tak dalej! :****

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię gryczaną, lubię raw, więc chętnie wypróbuję przepis ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mało estetycznie?? Mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jak wygląda? błagam, właśnie przesmacznie!
    eh, żeby tylko czwartki były dniem ,,szybkich śniadań"

    OdpowiedzUsuń
  8. jakoś tak przeraża mnie to że nie jest gotowana xd

    OdpowiedzUsuń
  9. Wygląda jak rozpustny deser lodowy!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mmm, prezentuje się smakowicie ;)
    Ja też mam zabiegane czwartki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ty mówisz, że to jest mało estetyczne? Ja bym chciała, żeby moje śniadania były tak "nieestetyczne" :d

    OdpowiedzUsuń
  12. pozostań tak z tym optymizmem jak najdłużej ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też uległam truskawkom ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi się zdjęcie bardzo podoba. Przypomina troszkę taki artystyczny nieład. Za to meeega apetyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie takim dniem od następnego tygodnia będzie środa. Ćwiczenia niestety, nie wykład, więc trzeba będzie chodzić, ech...
    Też się zabieram od dawna do tego przepisu, ale jakoś nie wychodzi. Za dużo pomysłów dookoła, no! ;)
    Optymizm jest ważny! Czy to był dobry dzień? :)

    OdpowiedzUsuń
  16. kurcze, co dzisiaj jest, że wszędzie spotykam letnie owoce ;p mówisz, że dobre było? bo też bym chciała spróbować tego wynalazku, ale boje się właśnie tego samego co Ty, że mi przez gardło nie przejdzie ;p

    OdpowiedzUsuń
  17. surowa gryczanka wygląda ciekawie. lubię wszelkie gryczane wypieki itp, więc też się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń