piątek, 7 marca 2014

246.

Praktycznie mamy piątek. 
Teoretycznie mam jeden wykład na 15.
Praktycznie dzisiejszego wykładu nie mam.
Teoretycznie mam wolny piątek.
Praktycznie zaraz jadę na uczelnię.
Bo akurat dziś musi być konferencja ,, Kobieta w kulturze".
Ale tak na prawdę to nie narzekam. 
Piątek wolny zawsze mogę sobie zrobić, a 
wykłady na tej konferencji wydają się być bardzo interesujące. 
Przynajmniej dla mnie :]


Czuję, że mam ciężki mózg.
Za ciężki. 
Od własnych przemyśleń, 
po wyczerpujących sesjach terapeutycznych (swoją drogą jak to brzmi głupio),
od nauki i wizji tego, ze jest jej co raz więcej.
Od cudzych problemów, które biorę na siebie.

Więc w sumie mogę powiedzieć, że jadę zaraz na uczelnię odpocząć 
by móc ciężko pracować po powrocie ;P



Energię, zapał i optymizm mam.
Pewnie, że mam, tyle, że gdzieś się schował.
To trochę jak usiąść w legginsach na torbę plastikową. 
Wstajesz i szukasz jej, a ona jest przyklejona do Twojego tyłka. 
Wiesz, że gdzieś jest, ale kurde nie wiesz gdzie...
Idę go lepiej poszukać.


Śniadanie już sto lat temu zainspirowane przepisem Darii :)
I tak setki razy powtarzałam później, że muszę je zrobić i zrobiłam dziś ;]
Choć ostatnio obiecałam Wiki, że zrobię je w ubiegłym tygodniu. 
To tak znowu z opóźnieniem :P

Dooobre było ;D



Gotowany serniczek waniliowy z bananem, borówkami, gorzką czekoladą, tahini

Przepis:

200g twarogu półtłustego
Małe jajko
100ml mleka sojowego
Łyżka budyniu waniliowego
Ziarenka z 1/3 laski wanilii
Łyżeczka ekstraktu waniliowego
Łyżeczka miodu rzepakowego
Stewia do smaku

Kawałek banana, borówki, gorzka czekolada, tahini

Twaróg bardzo dokładnie rozgniatamy widelcem z dodatkiem części mleka.
Łączymy twaróg z rozbełtanym jajkiem, miodem, wanilią, ewentualnie stewią i mieszamy.
Przekłądamy masę do garnuszka i podgrzewamy na wolnym ogniu aż zabulgocze.
Łyżkę (porządną) budyniu rozprowadzamy w reszcie mleka sojowego, d olewamy do masy.
Gotujemy chwilkę.
Przekładamy do miseczki i zotawiamy do wystygnięcia po czym odstawiamy na noc do lodówki.
Podajemy z dodatkami.

Jutro odpowiem na nominację Wiktorii :)

Pytania?

Pam.

24 komentarze:

  1. Jakkolwiek mówisz, że optymizmu nie masz, to jego zgubienie porównane do siadania na plastikowej torebce rozbawiło mnie do łez:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kobieta w kulturze? Według mnie brzmi bardzo ciekawie, chętnie bym wykładu posłuchała :D
    ✫ blog

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże, jaka to musi być pychota :) zrobię na pewno niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz co, zdjęcia są naprawdę świetne - jak z jakiejś supersesji :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale to cudownie wygląda *.*
    Skoro masz głowę ''przeciążoną'' od przemyśleń ,to może czasami warto się do nich ''uwolnić'' ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy we wrześniu zrobiłam taki serniczek, bardzo mi posmakował. Muszę koniecznie go powtórzyć w przyszłym tygodniu!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasem warto się uwolnić od tych myśli. Porób coś głupiego i co nie wymaga za bardzo myślenia. Dobry sposób na odreagowanie :) Gotowany serniczek porywam. Od dłuższego czasu mam na niego ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo się cieszę, że smakowało! widząc twoją pyszną wersję mam sama ochotę znowu odtworzyć ten smak :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak to jest, gdy teoria miesza się z praktyką, nie ogarniam. ;p
    Bardzo mi się podoba to porównanie z legginsami i torbą - wyjątkowo namacalne i przemawiające, chyba sobie nawet gdzieś je zapiszę! :)
    Wygląda na baaaardzo dobre, wręcz pyszne! Muszę jeszcze kiedyś zrobić taki gotowany serniczek. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Twoja miseczka wygląda obłednie <3 Jak kolwiek to zabrzmi mam nadzieję ze odpoczełaś na uczelni :) Może nie zawsze warto brac wszystkie problemy na siebie , chwila wytchnienia:)

    OdpowiedzUsuń
  11. i ty też mnie kusisz dziś serniczkiem! :d
    o nie, chyba już wiem co będę mieć na kolację, bo do jutra nie wytrzymam! :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Jak spojrzałam na twoje śniadanko to od razu nabrałam ochotę na nie i chyba w najbliższym czasie podobne zrobię :-)
    Miłego weekendu :**

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudownie napakowana miseczka. Gotowany sernik, borówki, banany, tahini.. Super połączenie smaków.
    Mam nadzieję, że w weekend choć trochę odpoczniesz, zarówno od nauki jak i od własnych przemyśleń! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale ten serniczek wygląda smacznie ! <3 Chyba będę musiała taki zrobić :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam gotowane serniczki, ale jeszcze nigdy nie odstawiłam go do lodówki... Widzę, że warto, więc następnym razem tak zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  16. pam, ja się czuję zmęczona samym tym, co opisujesz, więc Ty zdecydowanie powinnaś dać sobie na wstrzymanie. nie bierz problemów innych na siebie, bo robisz krzywdę i sobie i wbrew pozorom- im
    i przestańże zajadać się tymi borówkami i truskawkami, bo mnie z zazdrości skręca! gotowany sernik jakoś natomiast nie potrafi mnie zmusić do zrobienia siebie- jakoś twaróg na ciepło nie dla mnie chyba :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten serniczek jest obłędnie dobry. Muszę go powtórzyć!

    OdpowiedzUsuń
  18. ależ gęsto, lepko, pysznie to wyglada!

    OdpowiedzUsuń
  19. Powiedz, czy serniczek powinien w lodówce zastygnąć? Byłam pewna, że tak, w końcu sernik to forma stała..co mogło pójść nie tak? robiłam wszystko wg przepisu, tylko ziarenek z laski wanilii nie dałam, no ale na pewno nie o to chodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kwestia twarogu? Serniczek niebył sztywny jak pieczony ale trzymal sie na łyżeczce jak widać na zdjeciu. Płynny nie był. W sumie ważniejszy smak ;)

      Usuń
    2. Może kwestia twarogu? Serniczek niebył sztywny jak pieczony ale trzymal sie na łyżeczce jak widać na zdjeciu. Płynny nie był. W sumie ważniejszy smak ;)

      Usuń
  20. Chyba jedyne rozwiązanie, może jeszcze kiedyś spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Spróbuj, bo udany jest na prawdę bardzo smaczny, a sama na początku się obawiałam, czy twaróg nie skwaśnieje itd. Ja użyłam zwykłego twarogu w kostce (a raczej w krążku ;P) Z lidla półtłustego. Nawet nie blendowałam, a jedynie ugniotłam widelcem.

    OdpowiedzUsuń