sobota, 22 marca 2014

261.

Ależ była wczoraj letnia pogoda :)
Wyszłam z domu w wiosennym płaszczyku, a spociłam się jakbym w kożuchu paradowała.
I takie miałam wrażenie jakby był środek lata, to powietrze, ta cisza przed burzą.
I wieczorem co?
Błysk i dłuuuugi, potężny grzmot. 

Jak mi to uświadomiło, ze marzec wkrótce się skończy i będzie lato.

I nie chcę już żyć wspomnieniami, porównaniami do poprzednich lat. 
Odcinam grubą krechą te złe lata.
Co miałam przeboleć już przebolałam. 
Pewne rzeczy, żale, pretensje chyba pora już zagrzebać. 

Pora przestać uzależniać swoje życie od opinii mamy. 
Bo chciałam cały czas, żeby była mi bliższa, 
ale pora pogodzić się z rzeczywistością. 
Nie walczyć z wiatrakami, a POGODZIĆ SIĘ
i iść dalej.

I mówię to z nadzieją, uśmiechem i spokojem. 
Bo swoje już przepłakałam.


A śniadanie z tych najzwyklejszych, czasem najlepszych. 
Z akcentem jesieni i lata.





Dyniowa jaglanka z awokado, malinami, ricottą, gorzką czekoladą i suszoną żurawiną

Uwielbiam połączenie awokado i malin :]

Przepis:

60g płatków jaglanych
Łyżeczka siemienia lnianego
Szczypta soli
2/3 szklanki wody
2/3 szklanki napoju migdałowego
4 pełne łyżki pure z pieczonej dyni

Kawałek awokado, maliny, ricotta, gorzka czekolada, suszona żurawina

Płatki zalewamy wodą i napojem migdałowym, dodajemy pure dyniowe, mieszamy, przykrywamy i odstawiamy na noc.
Rano zagotowujemy, dodajemy siemię lniane, sól i gotujemy do uzyskania odpowiedniej konsystencji.
Podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

25 komentarzy:

  1. na początku myślałam, że awokado to kalafior..... :D
    ale pięknie tu u Ciebie! tak zielono. wiossennie :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiosenna pogoda była, to fakt, ale podobno od poniedziałku znów ochłodzenie :<
    Świetne miałaś dodatki do tej jaglanki, pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam czytać twoje wpisy, zawsze masz do powiedzenia coś ciekawego, mądrego lub po prostu zabawnego :) Bardzo cieszę się z tego, że postanowiłaś dać sobie szansę na nowy, świeży start i odciąć się od tego, co było, bo na to już wpływu niestety nie mamy.
    Gdybym tylko miała maliny to już pałaszowałabym taką jaglankę :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Przedstawia się bardzo smacznie :) Lubię Twoje wpisy - przed zdjęciami zawsze napiszesz coś motywującego i mądrego.

    OdpowiedzUsuń
  5. ach to lato..-cały dzień parno i upał, potem cisza, a pod wieczór porządna burza... uwielbiam to!
    i wszystko, co dziś napisałaś jest mi niezwykle bliskie..

    OdpowiedzUsuń
  6. Warto czasem zapomnieć o tym co już było, skupić się na tym co jest. Bo życie tak szybko umyka i należy wykorzystać każdą wspaniałą chwilę :-)
    Ile ty dziś pyszności dodałaś do owsianki *.*

    OdpowiedzUsuń
  7. przepiękne kolory <3 a wszystko co mówisz jest szczerą prawdą, kocham czytać Twoje wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też ciągle muszę pracować nad tym, żeby nie uzależniać swojego życia od opinii mamy. Przez lata próbowałam sprostać jej oczekiwaniom, ale to prowadziło tylko do kolejnych frustracji, bo niektórych po prostu nie da się zadowolić... I teraz cieszę się, że nareszcie to sobie uświadomiłam. Trzeba żyć swoim życiem :)

    Pogoda jest zachwycająca! Zazdroszczę Ci tych spacerów, bo sama jestem od 3 tygodni uziemiona w łóżku i jedyne co mogę to delektować się zapachem wiosennego powietrza, wpadającego przez otwarte okno ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dynia, maliny, ricotta i gorzka czekolada... Byłabym w niebie po zjedzeniu takich dodatków <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Te malinki bym najszybciej zjadła! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. mówisz że awokado i maliny to niebo w gębie? :P muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. mnie burza wczorajsza zaskoczyła i ucieszyła, strasznie je lubię
    za malinami tęsknie, a twojego podejścia trochę zazdroszczę, bo ja dziś na identycznym polu zrobiłam krok w tył :)

    OdpowiedzUsuń
  13. te malinki przypominają mi latoo! :))
    Cieszę się, ze u Ciebie tak pozytywnie, oby tak dalej! :***

    OdpowiedzUsuń
  14. Brawo!Wiedziałam że kiedyś sama dojdziesz do takich przemyśleń.Żyjesz dla siebie nie innych.Monika Szlązak

    OdpowiedzUsuń
  15. Oho, awokado mam, szkoda że malin brak, bo tak zachwalone połączenie bardzo bym chciała wypróbować:)
    Uwielbiam twój optymizm!

    OdpowiedzUsuń
  16. W takim połączeniu awokado jeszcze nie próbowałam, ale brzmi zachęcająco!
    I cieszę się, że się trochę pogodziłaś ze swoją sytuacją i idziesz naprzód :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Co za kontrast kolorów! Idealne na tą wiosenną pogodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam dzisiaj bardzo podobne przemyślenia. Najwyższy czas odgrodzić przeszłość grubą krechą! :)
    Ale letnie to Twoje śniadanko, mniam <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Niezliczoną ilość razy pisałam i wymawiałam te same słowa, które Ty napisałaś dzisiaj, jednak u mnie było to bardziej pobożne życzenie niż stwierdzenie faktu :-/ Tak naprawdę całe życie człowiek się zastanawia czy to co zrobiłam spodobałoby się mamie, co mama by na to powiedziała :-( Życzę Ci z całego serca, żeby u Ciebie to odcięcie się emocjonalne i uniezależnienie psychiczne było prawdziwe i na zawsze :-)
    Śniadanko przepiękne, jak zresztą zwykle u Ciebie. Zawsze pierwszą stroną jaką otwieram w pracy jest Twój blog :-). [Dobrze, że póki co nikt nie monitoruje aktywności pracowników w sieci ;-D] Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ;) Miło czytać, dziękuję bardzo :)

      Usuń
  20. Połączenie malin i awokado wydaje mi się genialne!

    OdpowiedzUsuń
  21. A u mnie burzy żadnej nie było :p
    Masz rację - trzeba po prostu żyć teraźniejszością, a nie rozpaczać i rozważać co się zrobiło kiedyś. Zapewne symbolem tego jest to, że widzimy tę jaglankę w tle ;D

    OdpowiedzUsuń
  22. Dokładnie odcianamy przeszlośc kazdy dzien to nowa szansa <3 Twoja dzisiejsza miseczka jest mistrzowska <3

    OdpowiedzUsuń