czwartek, 26 czerwca 2014

354.

Ciągle jeszcze do mnie nie dotarło, że to już mogę wrzucić na luz.
Ciągle chodzę, kręcę się i szukam zajęcia.
Ze sto razy już pokój wysprzątałam. 
Biurko takie puste, takie gołe, czyste.
Czyż to nie piękne? :D

Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła coś zaplanować.
Póki co wszystko ,,wisi w powietrzu".



Nad kupnem mąki z kasztanów jadalnych rozmyślałam za każdym razem wchodząc do sklepu.
Kręciłam się koło niej i kręciłam, ale zawsze na myśl powracał mi ohydny krem z kasztanów, 
który mama z Włoch przywiozła myśląc, że to masło orzechowe.
Ciarki mnie przechodzą na samą myśl.
Ale ta mąka jednak nęciła. I uległam
W końcu nawet jakby nie smakowała, to większe majątki ludzie 
przepalają, przepijają, przegrywają ;]

Zupełnie niepotrzebnie się obawiałam, mąka jest genialna. 
Nadała plackom tak ciekawego smaku! Przypomina trochę tę z żołędzi, ale jest delikatniejsza.

Swoją drogą surowe ciasto posłodzone Miutelą przypominało mi smakiem kogel-mogel ;P

Zamęczę Was teraz tymi malinami, ale trudno ;P






Kasztanowe placki z ricottą, malinami, nasionami dyni i tahini

Przepis:

30g mąki z kasztanów jadalnych
25g mąki pszennej razowej
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta sody oczyszczonej
Miutela
Małe jajko
2 łyżki jogurtu naturalnego
Łyżka mleka

Olej kokosowy do smażenia
Maliny, ricotta, nasiona dyni, tahini

Jajko miksujemy z jogurtem i Miutelą.
Przesiewamy mąki, proszek, sodę i miksujemy.
Dodajemy mleko do odpowiedniej konsystencji. Przykrywamy i odstawiamy na noc do lodówki.
Smażymy na rozgrzanej patelni z niewielką ilością oleju kokosowego pod przykryciem na małym ogniu z obu stron.

Pytania?

Pam.

20 komentarzy:

  1. Hej wyczytałam, ze mialas/masz? Niddlczynnosc tarczycy. I jak sie to dalej potoczyło? Nie przytylas jak widać.. Jakie mialas objawy? Napiszesz cią ten temat? Byłabym wdzięczna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, ze dopiero dziś :)
      Owszem mam niedoczynność. Leczę ją tabletkami Euthyrox. Niską dawką, ponieważ moje wyniki nie odbiegają znacznie od normy. Poziom TSH mam po prostu trochę za wysoki jak na osobę w moim wieku. Jestem pod kontrolą endokrynologa, wizyty mam raz na pół roku. Nie bardzo wiem jak odpowiedzieć na pytanie ,,jak się potoczyło?" xD
      Nie przytyłam, bo od tabletek się nie tyje wbrew temu co powszechnie po necie krąży.
      Co do objawów? Uczyłam się do matury z biolki i właśnie o niedoczynności czytała jka stwierdziłam, ze o matko to o mnie :P Przede wszystkim chroniczne zmęczenie, które zrzucałam na karb matury, ale no bez przesady. Zimno, ospałość itd.

      Usuń
  2. jestes ciekawa smaku tych placków, przez ta mąkę! :D
    maliny wszędzie i tak ma być! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. kogel mogel? lepszej recenzji być nie mogło :D
    jak ci się nudzi, to możesz wpaść i mi pokój też wysprzątać ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja jeszcze, ani kasztanów, ani kremu z kasztanów, ani mąki nie próbowałam.. taka zacofana jestem :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio widziałam mąkę z kasztanów i się zastanawiałam nad jej kupnem.. no cóż teraz nie będę miała innego wyboru! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. No proszę, wczoraj właśnie taką mąkę zakupiłam i już obmyślam, do czego ją wykorzystać. :)
    Placki przekonujące, może właśnie na takie się zdecyduję i zgapię je od Ciebie. ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Malinami na twoim blogu nie da się zamęczyć. W końcu śniadanka są adekwatne co do twojej nazwy. Masz w końcu pole do popisu, bo sezon się zaczął :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdzie można to cudeńko kupić? W mnie w Lublinie chyba nie kupię :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam w sklepie Eko Smaki, ale myślę, ze dostaniesz w jakimś ,,zdrowszym" :)

      Usuń
  9. Skoro Malinowy Poranek to i maliny obowiązkowo muszą być :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Męcz nas, męcz... w końcu to Malinowy Poranek :D

    OdpowiedzUsuń
  11. ja wręcz uwielbiam tą mąkę! jest tak słodka i lekka! :) jak widać placuszki z niej wyszły niezwykle grubiutkie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. haha, jakby coś zapraszam do mnie- ja jakoś z bałaganem nie mogę się rozprawić ;)
    no i wiesz- co najmniej jeden dzień już masz przeze mnie zaplanowany! a malinami nie męcz, bo zamiast męczyć, to moją zazdrość uruchamiasz .__.

    OdpowiedzUsuń
  13. Pewnie ta maka jest droga.. ale skoro namawiasz, bo też chciałam kupić jakiś czas temu.
    Malinami nigdy nie zanudzisz :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam tą mąkę .
    Twoje placuszki jak zwykle zachwycają mnie grubością *.*
    A za maliny nie musisz nas przepraszać, w końcu nazwa twojego bloga mówi sama za siebie ^^

    OdpowiedzUsuń
  15. Skoro tak nie masz zajęcia to zapraszam do mnie bo bałagan straszny! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. ciesz się tym stanem póki czas, bo studia się kiedyś skończą i już nie będzie takich długich wakacji, nad czym ja teraz strasznie ubolewam, tzn. że już ich nie mam ;p też tak mam jak chcę coś kupić to się milion razy nad tym zastanawiam i chodzę i oglądam i aż mnie to denerwuje, ale tak mam ;p placki podane po mistrzowsku, jak zwykle u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Placuszki są genialne, też ostatnio miałam dylemat nad tą mąką, ale poki co jej nie kupiłam, placuszki są genialne <3 ! Uwilebiam takie puste biurko :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochana teraz się ciesz tym luzem i szalej dusza, ładuj akumulatorki :) Mamy podobne odczucia, też krem z kasztanów wydał mi się kiedyś paskudny w smaku ale mąka jest super :) Piękne placuszki :)

    OdpowiedzUsuń