piątek, 18 lipca 2014

376. Calzone z borówkami i koktajl mrożony

Potrzebuję recepty na lekarstwo, które pomoże mi zażegnać strach.
Lęk niewiadomego pochodzenia, wywołany nie wiadomo czym, 
potęgowany, odpuszczający i powracający. 
Zanikający i paraliżujący. 
Pokonywany i utrudniający normalne życie. 
Lęk przed urojonym, ogromnym czymś stał się towarzyszem mojego życia i tak sobie obok mnie trwa. We mnie trwa, a ja nie umiem wykrzyczeć mu skutecznie, żeby wreszcie mnie opuścił. 
A może nie chcę, bo paradoksalnie dzięki niemu jest mi bezpiecznie...
Jest co raz słabszy, cichszy, ale jednak jest.

Rozmowy z terapeutą działają, rozjaśniają, bardzo pomagają. 
Ale ja wciąż nie potrafię starać się bardziej. Dać z siebie więcej, poza bezpieczny pułap.
Mam nadzieję, że świadomość, odkrywanie i odkrycie źródła tego wszystkiego okaże się być właśnie pierwszą dawką pożądanego leku.

I znów za dużo spraw nałożyło się na siebie i znów wylewam swoje pitu- pitu tutaj.
Ale tym razem już nie uciekam, a próbuję stawiać czoła.
Może post ten ma wydźwięk niezbyt pozytywny, ale to tylko pozory, 
bo głęboko zatopione są we mnie są ogromne pokłady optymizmu ;P. 



Calzone zrobiłam tylko raz i ostatnio 
śniadanie Pauliny skłoniło mnie do naprawy tego zaniedbania :P






Calzone z borówkami
Jogurtowy, waniliowy koktajl mrożony- mango, ufo, porzeczki

Przepis:

Koktajl:

Spory kawałek mango
Połowa dużej brzoskwini ufo
Garść białych porzeczek
Kubeczek jogurtu naturalnego
Syrop klonowy do smaku
Ziarenka z 1/2 laski wanilii

Listki mięty, porzeczki, pyłek

Mango i ufo kroimy w drobną kostkę. Razem z porzeczkami mrozimy przez noc. Rano dodajemy resztę składników i blendujemy. Podajemy od razu z dodatkami.

Calzone:

65g mąki pszennejrazowej
10g świeżych drożdży
2 łyżki ciepłej wody
Łyżka jogurtu naturalnego
Szczypta soli
Pół łyżeczki cukru trzcinowego
Łyżeczka oleju kokosowego

Łyżeczkę mąki, cukier, drożdże i wodę mieszamy w kubeczku, przykrywamy i odstawiamy na 10 minut.
Do miseczki przesiewamy resztę mąki, sól, dodajemy jogurt i olej, mieszamy, dodajemy rozczyn i wyrabiamy mikserem 3-4 minuty. Przekładamy na blat i chwilę ugniatamy. Przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy do wyrośnięcia (ok. 30 min.) Rozwałkowujemy na obsypanym mąką blacie, układamy borówki, składamy, przykrywamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na noc. Rano pieczemy w 180 stopniach 15-20 minut.

Pytania?
Letnie Orzeźwienie 2014Słodkie jagodowe lato
Pam.

17 komentarzy:

  1. Bóg Cię kocha. Powierz Mu ten lęk. Zaufaj Mu. On jest w stanie przemienić Twoje życie. Uwierz w to.

    OdpowiedzUsuń
  2. cudowne śniadanie. calzone w takiej wersji bardzo mi się podoba. Zrobię i dodam jeszcze. czereśnie. czuję ten optymizm ;) utrzymaj go.

    OdpowiedzUsuń
  3. Calzone jadłam tylko na obiad w wersji wytrawnej i bardzo mi smakowało. Muszę zrobić swoją wersję śniadaniową, bo to wygląda genialnie. A jak cudownie musi smakować! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Już samo calzone powoduje, że mi ślinka cieknie, ale to nadzienie? Obłędne po prostu!

    OdpowiedzUsuń
  5. za calzone zabieram się już od dawna!
    z jagodami pewnie było przepyszne! :)
    bądź silna! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. A czegoś takiego to jeszcze nie jadłam, ale skłaniam się ku temu bardzo! :)
    Cieszę się, że mimo tych rozmyślań i obaw zachowujesz optymizm :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ze strachem trzeba walczyć... Powoli, małymi krokami... Nie da się jego całkowicie pozbyć, ale można "złagodzić" :)

    A calzone wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak to pysznie wygląda! Sama nie wiem za co najpierw bym się zabrała za calzone czy może jednak koktajl? :P
    Trzymaj się! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. lubię w Tobie twój optymizm (: jesteś na tyle silna i zmobilizowana, że szybko ten problem powalisz na łopatki! a co do wczorajszego kopnięcia, to nie jest ono już potrzebne ;)) wykorzystam je kiedy indziej!
    a mnie nie tylko calzone zachwyciło, ale i ten jogurtowy koktajl! z chęcią bym taki wypiła :>

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze, że gdzieś tam pozytywna myśl się chowa ;)

    Do calzone dodałabym jagód, ale i tak pomysł świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O widzę, ze tez masz tą cudna szklaneczke z Home&You :)

    A calzone jeszcze przede mną!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cieszę się, że masz w sobie te pokłady optymizmu, właśnie tak powinno i ma być!
    Idealne calzone z idealnym nadzieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham Twoje koktajle, sa zdecydowanie.najlepsze.
    A i calzone zachwyca, też.musze zrobić, koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Chociaż dobrze, że masz pozytywne podejście do sprawy ;) Połowa sukcesu aby go pokonać!
    Calzone chodzi za mną i chodzi, a ja ciągle przed nim ''uciekam'', nie ma, robię niedługo, koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak już dostaniesz tą receptę, to daj znać, też mi się przyda ;]
    Calzone robiłam chyba tylko dwa razy w tamtym roku, właśnie latem i tylko na słodko ;) Kurcze, przypomniałaś mi, że bardzo mi ten wielki pieróg smakował ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale cudowne te calzone *.* aż sama się dziwię że do tej pory go nie spróbowałam
    A koktajle to zdecydowanie są najlepsze tylko u ciebie , naprawdę ;D

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakie wypchane jagodami to calzone :) Też muszę takie wypróbować...
    Przepis dodaję do akcji
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń