środa, 23 lipca 2014

381. Ricotta hotcakes - najlepsze

Kiedy zbyt dużo myśli bezczelnie łazi mi po głowie, 
sprzeczka z mamą wisi w powietrzu, 
a dłonie bolą od niewygodnych rękawic do koszenia trawy,
marzę tylko o jednym... Ubrać szorty, top i buty i biec
Jedno z najbardziej niesamowitych uczuć świata. 
Otoczenie znika, myśli znikają, znika strach. 
Nawet ten prozaiczny przed poznawaniem innych okolic, zakamarków, ulic, dróg. 
Nie zwracam na nie uwagi, a odpowiednia zawsze sama się znajduje. 
Wczoraj nawet katar zanikł. Ale kurna wrócił. Choć słabszy :D

Nieczęsto piszę tu o bieganiu, a biegam niemal codziennie. 
Nie dlatego, żeby być kuuul i napisać o tym na blożku i myślę, 
że wiele biegających rozumie o czym dziś mówię. 
Jednak wczoraj biegło mi się tak dobrze, że nie sposób o tym nie wspomnieć ;P
A dzisiaj byczę się :]


A tak z innej beczki psinka wróciła wczoraj do swojego domu :D


Uwielbiam te delikatne, rozpływające się w ustach placki.
Nie wiem dlaczego tak rzadko je robię.
Ricotta hotcakes robiłam już kilka razy, ale tym razem nie ubijałam białka i dałam znacznie mniej płynu. 
I wyszły najlepsze :)






Waniliowe ricotta hotcakes z borówkami, gruszką, syropem cynamonowym, białą czekoladą, PB

Przepis:

120g ricotty
Jajko
2 łyżki mleka
40g mąki pszennej razowej
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta sody oczyszczonej
Stewia
Ziarenka 1/2 laski wanilii

Olej kokosowy do smażenia
Borówki, gruszka, syrop cynamonowy, biała czekolada, masło orzechowe

Ubijamy jajko, dodajemy ricottę i wanilię, ubijamy.
Przesiewamy mąkę, proszek, sodę, stewię i ubijamy dodając mleko.
Odstawiamy przykryte do lodówki na noc.
Rano smażymy na małym ogniu pod przykryciem na niewielkiej ilości oleju kokosowego z obu stron.
Podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

20 komentarzy:

  1. Może nie biegam za często, ale chyba wiem, o czym mówisz. Czasem mam takie dni, że nawet nie zauważam, ile już przebiegłam :D
    No i super, że Ruda wróciła do domu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. sama ja uwielbiam! najdelikatniejsze bez dwóch zdań :) na szczęście ricotta czeka w lodówce :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To chyba najlepsze placki świata ;) a co do biegania- fajnie jest mieć taką odskocznię od codzienności ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie, mało piszesz o swoim bieganiu, a zawsze mnie ciekawiło ile biegasz (km?, czasu?) i jakie swoje rekordy udało Ci się już pobić. Czy analizowałaś swoje postępy np. rok do roku. Ja ostatnio to zrobiłam w związku ze swoim (i tak nie codziennym) bieganiem i byłam w szoku, że jest tak znaczna zmiana. Pisz też czasem coś więcej o bieganiu. Ludzie, którzy do Ciebie zaglądają interesują się Twoim życiem jako całością, nie tylko przepisami na śniadania, zapewniam Cię :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tak mam tańcząc na zumbie, czas mija mi niepostrzeżenie. Co do biegania- zbyt samotnie się czuję wtedy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zadałam Ci pytanie na asku odnośnie muffin i zależy mi na szybkiej odpowiedzi. Zajrzyj jak możesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwól, że odpiszę tu :) Niezłe niedopatrzenie swoją drogą w przepisie :P
      Robiłam je bardzo dawno i już nawet nie pamiętam, ale raczej roztopiłam je, poczekałam aż wystygnie i dodałam razem z mokrymi składnikami :)
      Pamiętam, ze były pyszne :P

      Usuń
    2. Właśnie tak zrobiłam zanim to przeczytałam:P. I powiem, że zapach był niesamowity :). Czuć było colę. Jak ostatnio robiłam z innego przepisu to niestety kakao zdominowało smak coli .

      Usuń
  7. Ja kiedyś biegałam, ale zrezygnowałam :P Podziwiam Cię!
    Placuszki idealne! *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy sprzeczka z Mamą wisi w powietrzu to,trzeba spieprzać daleko. Oj rację masz Pam!
    a gdy trzeba kosic trawę to jeszcze dalej!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam sówj sprawdzony przepis na te placuszki :) Moim zdaniem są lepsze od tych Nigelli :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ricotta hotcakes jeszcze przede mną :) Muszę wypróbować obie wersje - z ubijaniem i bez ubijania białka :)
    Hmm, poczułam się po tym wpisie trochę dziwnie jeśli mam być szczera :P Bo ja jakoś często piszę o bieganiu... Może faktycznie też powinnam zachować to dla siebie, bo w końcu robię to tylko dla siebie, a jedynie "chwalić się" lepszymi osiągnięciami :) Cieszę się, że psinka wróciła do swoich!

    OdpowiedzUsuń
  11. Długo musiałam się przekonywać do biegania. Jednak teraz aż czekam na to uderzenie endorfin :) Ricotta hotcakes chodzą mi po głowie od dawna. Nigdy ich nie zrobiłam, więc muszę nadrobić! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Super, że psinka wróciła do właścicieli!
    A placuszki, hmm.. cudowne :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiem o czym mówisz, bieganie jest niesamowite i to uczucie towarzyszace temu <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Bieganie i ogólnie wysiłek fizyczny ma taką moc! Wiem co czujesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Koooocham biegać , ale właśnie to zależy tylko od nas czy chcemy dzielić się tym z naszymi czytelnikami ;)
    Ogromnie się cieszę że właściciel psinki przypomniał sobie o niej ;)
    Moje ulubione puchacze <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak to miło poczytać właśnie o emocjach kogoś, kto kocha biegać, a nie jakichś wywodów orto-anorektyczek zasuwających na bieżni, bo uważają się za otyłe ;)
    Ależ ta psina przygodę miała :]

    OdpowiedzUsuń
  17. Ricotta hotcakes to moje ulubione placuszki, więc też zachodzę w głowę czemu tak rzadko je robię. To po prostu skandal. Następnym razem spróbuję sposób bez ubijania :)

    OdpowiedzUsuń