piątek, 25 lipca 2014

383. Efekt jęczmienia i kokosowe naleśniki z jagodami

Dzisiejszy post poza, standardowo, śniadaniem zawiera krótki opis 
mojej przygody z zielonym jęczmieniem
otrzymanym w ramach współpracy ze sklepem Plus Zdrowia.

Dokładnie miesiąc temu otworzyłam paczkę zielonego jęczmienia i zaczęłam go stosować.
Można powiedzieć (choć nie lubię tego stwierdzenia), że rozpoczęłam wtedy
,,kurację jęczmieniem".

O tym jakie w teorii powinien przynieść skutki dla organizmu i dlaczego
możecie przeczytać TU, o tym jakie przyniósł w praktyce po miesiącu stosowania przeczytacie w dzisiejszym poście :)

Początkowo planowałam wstawiać przepisy z wykorzystaniem jęczmienia w daniach,
ale póki co pojawiła się jedynie zupa, a jutro wstawię przepis na wczorajszy obiad z jego udziałem.
Jest tych przepisów tak mało, ponieważ smak jęczmienia jest specyficzny i nie do wszystkiego pasuje, ponadto nie bez powodu poleca się spożywanie go pół godziny przed posiłkiem.
Możliwe, że w towarzystwie jedzenia gorzej się wchłania.

Jak stosuję

W pierwszych dniach niemal droga przez mękę wyglądała tak, że dwa razy dziennie łyżeczkę jęczmienia zalewałam połową szklanki wody, zatykałam nos palcami, wypijałam duszkiem i zagryzałam kilkoma dorodnymi truskawkami ;P
Po kilku dniach wpadłam na pomysł innej mikstury.

Czubatą łyżeczkę jęczmienia zalewam 1/4 szklanki mleka i 1/4 szklanki wody, dodaję ze 3 rozgniecione na mus maliny, mieszam i bez problemu wypijam. 

Na początku dodawałam jeszcze cynamon, miód lub karob, ale teraz absolutnie
smak jęczmienia nie jest mi straszny. Ba, mogę nawet spokojnie powiedzieć,
że mi zasmakował.

Działanie

Podkreślam: Działanie jęczmienia opisuję jedynie z własnej obserwacji mojego organizmu!

Stan cery

Nie należę do pechowców posiadających cerę trądzikową.
Twarz zazwyczaj miałam gładką z okazjonalnym pryszczykiem.
Wiosną i latem, najprawdopodobniej od potu, na całej linii włosy- skóra a także w okolicy nosa robiły mi się małe drobne wypryski.
Tak samo od przedawkowania truskawek w okolicach brody mogłam wyczuć drobne 'diody'.
Już niecały tydzień po pierwszej szklance jęczmienia problem znikł całkowicie, a przecież upały są co raz większe, więc potu nie da się uniknąć, a także koniec sezonu truskawkowego jakby mnie ominął i truskawkom ulegam na bazarkach cały czas.

Skóra

Podobnie jak w przypadku skóry na twarzy, najprawdopodobniej od potu miałam pewne niezauważalne wręcz wypryski na plecach.
Nie przeszkadzały mi one wielce, bo tak jak mówię nie widać ich, ale często przyłapywałam się na tym, że siedząc przy biurku i ucząc do egzaminów wykrzywiałam ręce na różne sposoby by sięgnąć co raz to głębiej i zdrapywać paznokciami te drobne cosie.
Teraz stety- niestety nie mogę sobie pozdrapywać, bo nie mam czego ;D

Układ pokarmowy

Najbardziej wiarygodnym źródłem byłyby wyniki badań sprzed miesiąca i teraz. Stanu realnego swojej wątroby nie jestem w stanie ocenić, ale jestem w 100% przekonana, że jęczmień usprawnił trochę co nie co. Na poważne zaparcia nie cierpiałam, ale wiadomo czasem ,,coś tam się zatrzymało". Od czasu jak piję jęczmień dosłownie co dziennie rano satysfakcjonująca wizyta w toalecie jest. Owoców i warzyw zawsze dużo jadam, więc wiem, że nie jest to zasługa nagłego zastrzyku błonnika z pożywienia.
Tutaj muszę jedynie podkreślić, że przez pierwsze 2-3 dni po wypiciu trochę, a nawet trochę bardzo 'wywalało' mi brzuch.

Podsumowując

Absolutnie nie żałuję, że rozpoczęłam regularnie spożywać zielony jęczmień i będę stosować go nadal.
Jak wspominałam, ja osobiście nie miałam nigdy problemów z cerą/ skórą czy zaparciami wysokiej rangi, utrudniających życie, czy powodujących znacznych nieprzyjemności, a mimo wszystko pozytywną zmianę zauważyłam.
Polecam więc zielony jęczmień osobom, które cierpią na różne dolegliwości (więcej o tym na co działa jęczmień w podlinkowanym u góry poście), a zmiana na pewno będzie zauważalna i bardzo satysfakcjonująca.
Stosując taką ilość jęczmienia co ja wystarcza na długo, bo w mojej paczce jeszcze go zostało na dobrych kilka razy, może kilkanaście.
Cena jak na taką kurację również jest bardzo zachęcająca.

Zachęcam do zakupów w sklepie Plus Zdrowia.



A przechodząc do śniadania, wiedziałam, że mam ochotę na naleśniki i w końcu odważyłam się zrobić je z mąki kokosowej, za długo zwlekałam. No a jak kokos to i... jagody





Kokosowe naleśniki z jagodami, konfiturą z czarnego bzu, borówkami, wiórkami, masłami orzechowymi, jogurtem

Konfitura z czarnego bzu sprytnie się skryła zlewając kolorystycznie z jagodami, ale dała na prawdę świetny efekt smakowy :)

Przepis:

20g mąki kokosowej
10g mąki pszennej
10g mąki pszennej razowej
Szczypta soli
Łyżeczka oleju kokosowego
Jajko
Ok. 200 ml płynu (mleko +woda)

Konfitura z czarnego bzu, jagody, borówki, prażone wiórki kokosowe masło z orzeszków ziemnych i domowe masło z nerkowców, jogurt naturalny

Jajko ubijamy z olejem i szczyptą soli dolewając część mleka.
Przesiewamy mąki i mieszamy dolewając resztę mleka do konsystencji.
Przykrywamy i odstawiamy na noc do lodówki.
Rano ewentualnie rozcieńczamy ciasto i smażymy na rozgrzanej patelni naleśnikowej.
Podajemy z dodatkami.

Fioletowo się do Was uśmiecham i życzę miłego piątku ;D


Pytania?
Słodkie jagodowe lato
Pam.

21 komentarzy:

  1. Dobrze wiedzieć :) Chociaż ja też większych problemów nie mam, jedynie trochę zniszczony układ pokarmowy, ale to po diecie i podobno już nie do zreperowania.
    Naleśniki podałaś po mistrzowsku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, ja tylko przytaczam słowa lekarza ;) Tak mi powiedział, że narobiłam sobie spustoszeń i szkód, których teraz już nie odnowię, ale powinnam robić wszystko, żeby narządów nie podrażniać. Ale kto wie, może i będzie lepiej :D

      Usuń
  2. wyszły tak delikatne...jeszcze z kokosowej nie próbowałam, ale patrząc na twoje na pewno to zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie brzmi ta kuracja jęczmienna, muszę sobie zapisać, żeby gdyby co pamiętać :)
    A naleśniki pierwsza klasa, kokos jagody jedno z lepszych zestawień!

    OdpowiedzUsuń
  4. O proszę, nie wiedziałam, że aż tak dobroczynny ten jęczmień :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam oglądać Twoje naleśniki! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. MOje naleśniki nie są takie piękne jak Twoje... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. te naleśniki wyglądają tak delikatnie :)
    chyba w końcu kupię mąkę kokosową :D
    ciekawy ten jęczmień!

    OdpowiedzUsuń
  8. Apetyczne, idealne, cudowne! Jednym słowem pyszne śniadanie! A efekty jęczmienia zdumiewające :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolejne fantastyczne śniadanie u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Naleśniki wspaniałe! Takie śniadanie to świetna sprawa! Muszę wziąć z Ciebie przykład i zrobić ze śniadania małą chwilę przyjemności którą będę celebrować co rano!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten zielony jęczmień to dobra sprawa. słyszałam kiedyś coś o nim. Myślę, że warty jest wydania pieniędzy. Fajne są takie opisane obserwacje ;)
    A naleśniki wyglądają bardzo delikatnie. Całość super sie komponuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszę u Ciebie wziąć lekcję robienia naleśników! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę spróbować koniecznie tego jęczmienia , może choć trochę pomoże mi w walce z pryszczami ;)
    A naleśniowry ... obłęd <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak od siebie dodam, że nawet od warzyw można dostawać zatwardzeń, jeśli są ugotowane - sezon letni sprzyja większej "surowości" ;)
    Też nie jestem pechowcem od trądziku, choć czasem coś wpadnie - to chyba normalne w miarę :]

    OdpowiedzUsuń
  15. Ktos wie czy gdzies mozna dostac zielony jeczmien w jakims sklepie? (Nie z internetu)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurier nie gryzie, ale skoro nie chcesz przez internet, to poszukaj (nie wiem z jakiego miasta jesteś) w sklepach z produktami bio, eko itd, albo w jakiś sklepach zielarskich, może nawet w aptece. Sądzę, że w supermarkecie nie znajdziesz.

      Usuń
  16. nawet sobie wyobrazić nie potrafię jak fajnie kokosowo musialy te naleśniki smakować :D jedne z moich najulubieńszych połączeń, kokos & jagoda :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo, bardzo przydatny post napisałaś. Wiele osób się pewnie zastanawia, warto, nie warto? A może to taki chwyt marketingowy... Ja też jeszcze się do końca nie zaprzyjaźniłam z jęczmieniem ale tak samo szukam nowych sposobów, żeby spożywanie go nie było męką a przyjemnością. Miłego dzionka :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mniam! Takie naleśniki mogłabym jeść o każdej porze dnia :)
    Przepis dodaję do akcji
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Cześć jestem konsumentem jęczmienia i chlorelli polecam podobnie jak moja rodzina i znajomi - proszę o kontakt to opowiem o dobroczynnym działaniu na ciśnienie cholesterol itp również mogę dostarczyć pocztą lub osobiście teren Krakowa Wadowic Bielsko Białej a.nogala@yahoo.pl - 516-469-511

    OdpowiedzUsuń