czwartek, 14 sierpnia 2014

402. Kasztanowy omlet z gruszką

Wróciłam :)
Obojętnie jak dobrze by nie było, to wiadomo- nie ma to jak w domciu ;]
Swoje łóżko, swój... kibelek, szafki, no i mój pies :*

Jednak były to na prawdę bardzo udane 3 dni. 
Chwilowe oderwanie się od domowego zamieszania dobrze mi zrobiło.
A najlepiej na psychikę działa świadomość, że są (i to wcale nie tak daleko) wspaniali ludzie. 
Po prostu otwarci, uśmiechnięci, dobrzy. Takie po prostu Anioły ;P
Z tego miejsca raz jeszcze dziękuję całej czwórce Wariatów i ściiiskam z Gdyni ;D

Szkoda, że najmniej dobrych słów, najmniej okazanego ciepła i podbudowania 
doświadczam w życiu od osoby, która teoretycznie powinna być tak bliska.


Cieszę się, że jestem znów z Wami ;D

A teraz pora iść do sklepu uzupełnić braki w lodówce, choć muszę przyznać, że niewiele tego jest, 
bo tato zadbał o owoce i warzywa- a to podstawa ;)


Kreatywnością się dziś wielką nie wykazałam przy śniadaniu, ale grunt, że pysznie było :]
Pooowoooli jesienne smaki zaczynają wkraczać na mój talerz.






Kasztanowy omlet z gruszką, borówkami, miodem gryczanym,  tahini, sezamem

Przepis:

25g mąki pszennej razowej
20g mąki z kasztanów jadalnych
Szczypta soli
Szczypta proszku do pieczenia
2 jaja

Olej kokosowy do smażenia
Gruszka, borówki, sezam, tahini, miód gryczany

Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli. Zmniejszamy obroty i dodajemy po jednym żółtku, miksujemy jeszcze chwilę, Przesiewamy mąki i proszek i mieszamy dokładnie lecz delikatnie łyżką. Smażymy z obu stron na patelni przetartej olejem kokosowym pod przykryciem.
Podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

31 komentarzy:

  1. często oderwanie się od codzienności jest najlepszym lekarstwem na przygnębienie.. fajnie, że wyjazd Ci się udał :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki wyjazd zazwyczaj dobrze robi, cieszę się, że wróciłaś zadowolona :)
    A takie jesienne smaki to możesz częściej serwować!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się że wyjazd się udał :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj, tak - jesień już puka do drzwi naszych kuchni...:)
    wyjazd zawsze jakoś pomaga, przynajmniej mi...

    OdpowiedzUsuń
  5. ach, jaki on pulchny! z chęcią bym zjadła :-))

    OdpowiedzUsuń
  6. jakie on grubaśny jest *.* u mnie też ostatnio jesienne smaki ;)
    Super że wyjazd się udał ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. szczęściara z Ciebie, że spotkałaś takie Anioły :) cieszę się, że wróciłaś :*
    ostatnio widziałam w sklepie jadalne kasztany i zastanawiałam się, czy kupić. warto?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcie, bo kasztanów jako takich nigdy nie jadłam. Smak mąki uwielbiam, ale krem z kasztanów jest moim zdaniem ohydny :P Spróbuj, próbować warto :)

      Usuń
  8. O, to fajnego masz tatę (ciekawe, który raz to już piszę) ;)
    Na jesień jeszcze przyjdzie czas :P

    OdpowiedzUsuń
  9. piękny omlet wyrósł, tak puszysty i jeszcze tak apetycznie podany! nic dodać nic ująć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki pulchniutki! Wygląda niesamowicie apetycznie *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. Cieszę się, że wyjazd się udał, W takich chwilach docenia się życie i to, jakie ono może być cudowne.
    A śniadanie jest idealne, masz kochanego tatę że dba o zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czeeeść :D
    Połączenie borowki i gruszki i dzis u mnie zawitalo - najlepsze <3
    Jeżeli to nie jest kreatywne, to ja nie wiem.. ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale miło się to czyta :) Cieszę się, że wyjazd Cię zrelaksował!
    Twoje śniadanie jest nudne? Nigdy nie zamieściłaś nudnego śniadania :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak widzę że coś jest kasztanowego to aż się trzęsę tak kasztany lubię!! Mogłabym je jeść ciągle

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniale Ci wyszedł :) Cieszę się, że Ci udał się wyjazd :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ale grubas! Polecasz tę mąkę z kasztanów? Ostatnio natknęłam się na nią w sklepie i mnie zastanawiała, ale ostatecznie nie kupiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polecam bardzo. Nadaje fajnej konsystencji, mocno zagęszcza, ale nie aż tak jak kokosowa i nadaje świetny posmak, który mogę jedynie porównać do smaku mąki z żołędzi, ale nie wiem czy ci to coś mówi :P

      Usuń
  17. Pyszne! zjadłabym ze 3 takie omlety!

    OdpowiedzUsuń
  18. hahah dokladnie nie ma to jak swoj.... kibelek :D ale to prawda w domu najlepiej <3 w szczegolnosci twoje sniadania <3 !

    OdpowiedzUsuń
  19. Pam, czy dynie w sklepach sa juz dobre? w sensie czy juz sa takie prawdziwe jesienne czy mam poczekac pare tygodni z kupnem? :) mam ochote na zupe dyniowa mniam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsza jaką kupiłam była bardzo jasna w środku i trochę bez smaku, druga była już niemal jak te jesienne, choć ciut jej jeszcze brakowało. Myślę, że jakąś małą możesz zaryzykować. Możesz też kupić i potrzymać kilka tygodni w zimnym, choć ja bym nie wytrzymała ;P
      A no i to jeśli chodzi o jedzenie surowej, bo pure z upieczonej tak czy siak jest pyszne :)

      Usuń
    2. dzieki dyniowy ekspercie hehe! :*

      Usuń
  20. Ja też po powrocie z wyjazdu najbardziej cieszę się na kibelek i łóżko :D

    OdpowiedzUsuń
  21. grubyyy <3 nigdy nie przestanę się zachwycać grubością Waszych omletów i nawet jeśli jutro wykazałabys się taką samą wielką, tak tak wielką! ;p kreatywnością, napisałabym to samo :D

    OdpowiedzUsuń
  22. świetny pomysł na śniadanie :)

    Pozdrawiam

    truskawkowa-fiesta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Jej wiesz z niektórymi bliskimi to najlepiej na zdjęciu (niestety) a bliżsi są obcy ludzie. Czy to źle? Hmm...ważne chyba,że w życiu pojawiają sie Ci dobrzy,kochani ludzie. A tymi którzy ubliżają czy utrudniają zycie-starać sie nie przejmować. Pogodzić sie. Cóż lajf is brutal. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
  24. W domu najlepiej! :D
    A omlet wyrósł cudownie! :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Swoje łóżko to podstawa. Po trzech tygodniach wakacji w końcu się porządnie wyspałam dopiero po powrocie do domu :)
    Pyszny musiał być ten omlet :)

    OdpowiedzUsuń