czwartek, 18 września 2014

432. Dyniowe pampuchy z malinami i figą

Urodziłam się w terminie, zdrowa fizycznie, intelektualnie, silna. 10 pkt. w skali apgar.
Pod czujnym okiem rodziców rozwijałam się książkowo.
Osiągałam sukcesy w szkole, byłam lubiana.
Miałam dużo zajęć, wszędzie było mnie pełno. 

Wyrosłam wysoka, z równym kręgosłupem, długimi, prostymi nogami.
Długie, kręcone, brązowe włosy otaczały symetryczną twarz.
Mogłam pozwolić sobie na wygodę, całkiem sporo dobrej jakości rzeczy wszelkiego rodzaju.

W czepku urodzona. Mam miałam wszystko. Prawdziwa szczęściara.
To widzą wszyscy. Dostrzegam i doceniam także ja wbrew temu co wielu może sądzić.
Rozpieszczona małolata, której w życiu za dobrze? Nie.
To czego nie ma nie rzuca się w oczy. Głęboka, czarna dziura, w której tylko ja wiem czego zabrakło.
Nie bez powodu wybrałam złą drogę. Nie chodziło o ciało. I tak się zaplątałam, że odplątać nie mogę.
Zostawiona sama sobie.

I teoretycznie nadal niczego mi nie brakuje. 
A praktycznie właśnie to czego nadal nie ma mogłoby mi pomóc. 
Jeśli sama sobie nie pomogę, nikt tego nie zrobi. NIKT. 
Smutne, że liczyć możemy tylko na siebie. 
A zbyt wiele razy zawiodłam się na sobie, żeby móc zaufać własnemu 'będzie dobrze'.

I przykro mi i tak potwornie, potwornie wstyd. Przed Wami, przed sobą, że to piszę. 
Ale dziś wydaje mi się to bez znaczenia co kto o mnie myśli. 
Więc piszę obnażając kawałek beznadziei, która nieubłaganie mnie dogania.


Śniadaniowy debiut.
Wierzcie lub nie, ale nigdy w życiu nie jadłam pampuchów, klusek na parze ;]
No i musiał nadejść ten dzień, a w sumie jak już szaleć to szaleć, więc zrobiłam dyniową wersję.
Zainspirował mnie nie kto inny jak(zwykle) Natalia, a raczej przypomniał mi się TEN konkretny przepis :) 
To było pyyyyszne!

A przy okazji muszę dodać, że muesli otworzyłam już tak dawno temu, 
a cały czas jest chrupkie i aromatyczne jak tuż po otwarciu. 
Pierwszy raz się z takim cudem spotykam :)







Dyniowe pampuchy z malinami, figą, muesli Mixit, skórką cytrynową, konfiturą z płatków róży, jogurtem

Przepis:

45g mąki pszennej pełnoziarnistej
30g mąki pszennej
50-60g pure z pieczonej dyni Hokkaido
20 ml ciepłego mleka
10g świeżych drożdży
Łyżeczka cukru trzcinowego

Jogurt naturalny, maliny, figa, muesli Mixit, konfitura z płatków róży, skórka otarta z cytryny

Łyżkę mąki pszennej mieszamy z pokruszonymi drożdżami i cukrem. Dodajemy ciepłe mleko i odstawiamy przykryte na 15 minut. Pozostałe mąki przesiewamy do miseczki, dodajemy pure z dyni i rozczyn, mieszamy dokładnie drewnianą łyżką do połączenia składników, a po tym wyrabiamy chwilę mikserem i zagniatamy ciasto ręcznie. Przykrywamy folią spożywczą i talerzykiem i odstawiamy na noc do lodówki. Rano formujemy 3 kule, odstawiamy na 10 minut. W tym czasie zagrzewamy wodę w garnku do parowania i parujemy kluski ok. 15 min.
Podajemy z dodatkami.

Pytania?
Dynia na słodko i słono
Pam.

25 komentarzy:

  1. Jak ja zazdroszczę ludziom, którzy mogą spojrzeć w lustro i powiedzieć: "Mogę sobie zaufać". Niestety, zawodzą nas inni, ale zawodzimy też siebie sami...
    Mam nadzieję, że poczucie beznadziei szybko minie. Bądź silna, wierz w siebie, licz na siebie i dotrzymuj danego sobie słowa!
    Co do śniadania... rozpływam się! :) Postanowiłam z dyniowymi ekscesami poczekać do jesieni, ale wtedy na pewno wrócę do tego przepisu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pamiętam jak ja w dzieciństwie zajadałam się właśnie pampuchami, ale w klasycznej wersji i z dużą ilości kwaśnej śmietany i cukru. Narobiłaś mi teraz wielkiej ochoty na nie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pampuchów to ja wieki nie jadłam aż teraz żałuję teraz o są na prawdę pyszne. Wersję dyniową też z chęcią wypróbuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Musisz w końcu uwierzyć w siebie. A być zadwowolonym i dumnym z siebie, móc sobie zaufać jest chyba czymś najtrudniejszym i jednocześnie podstawą. Życzę Ci żebyś w końcu była w pełni szczęśliwa :*
    A pampuchy wyglądają idealnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zgadzam się z Ewą! :)
      Takie pampuchy jadłam wczoraj, niestety kupne i zwykłe, aż mi narobiłaś ochoty na takie z dodatkiem dyniowego puree :)

      Usuń
  5. Ja też nie jadłam, jakoś nie mam cierpliwości do przygotowywania klusek :D Ani nawet tych kładzionych - ot taki leń ze mnie.
    Kochana zaciśnij zęby, będzie lepiej - wierz lub nie, ale wiem co czujesz

    OdpowiedzUsuń
  6. Historia niczym moja, tak bardzo mogę się pod nią podpisać,
    i nie wiem co napisać, by Cię pocieszyć bo sama jestem w takiej sytuacji.
    Wiedz tylko, że zawsze po burzy wychodzi słonko i kiedyś odnajdziemy to coś, co wypełni pustkę :)
    Pampuchów też nigdy nie jadłam ale chyba spróbuję i to z Twojego przepisu, bo mogę wkluczyć gluten , jupi ! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. i to najbardziej mnie wkurza - że inni myślą, że wszystko cudownie, bo mam dach and głową, rodzinę, dobrze się uczę, żyję godnie, mam parę rąk, parę nóg i dwoje oczu. A gdy tej jednej rzeczy brakuje, reszta traci na wartości.
    ale u Ciebie pampuchy dyniowe, no bo jakby inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sami jesteśmy sobie przeszkodą do szczęścia, najtrudniejszą do pokonania... Ale czasem przydałoby się trochę ciepła od innych, taak. Zaserwuj sobie dużo dobroci na ogrzanie serca. :)
    Te pampuchy to bardzo dobry pierwszy krok!

    OdpowiedzUsuń
  9. O, ja też 10 Apgar, ale byłem dość leniwy - 2 tygodnie dłużej siedziałem ;D
    Ograniczę się tylko do potwierdzenia Twych słów - nikt, ale to absolutnie nikt, nie ułoży nam życia. Zdrowie psychiczne zawsze zależy od nas, a akurat tego zdrowia należy bardzo pożądać i do niego dążyć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyjdziesz z tego, uwierz, że potrafisz!
    Ja też chcę takie pampuchy *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiara w siebie- to jest najważniejsze ! :*
    A śniadanie wprost idealne !!!
    Zjadłoby się tak podane śniadanko :D

    OdpowiedzUsuń
  12. hej, uwierz w siebie! wiem, że potrafisz zawalczyć i dasz sobie radę :) moje kciuki masz zawsze zaciśnięte!
    pomysł na kluski jest super! na sam widok robię się głodna :)

    OdpowiedzUsuń
  13. kocham Cię za tą dynię! cieszę się, że są też tacy maniacy jak ja! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie nie rozumiem tego, że wszyscy powtarzają, że przecież ludzie mają gorzej, że powinniśmy się cieszyć, że jesteśmy zdrowi...nie widzą, że to ma głębsze podłoże, niż jakieś ślepe dążenie do tego aby być piękną i powabną. Ja w Ciebie wciąż wierzę, każdy miewa gorsze dni. I co z tego, że czasem sami się zawiedziemy na własnych słowach, czy obietnicach? Trzeba wstać, otrzepać się z piachu i doprowadzić się do porządku...cytując Martina Luthra "Jeśli nie możesz latać, to biegnij. Jeśli nie możesz biec, idź. Jeśli nie możesz iść, czołgaj się...ale niezależnie od tego co robisz, musisz wciąż brnąć do przodu"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tymi pampuchami to na prawdę mnie zaskoczyłaś :)

      Usuń
  15. pampuchy to ja kocham <3
    ja kochana też mocno Cię ściskam, to smutne, że sama musisz sobie z tym poradzić ale dasz radę, jesteś silną osóbką :*

    OdpowiedzUsuń
  16. A czyż to nie wspaniałe,że możemy liczyć na siebie ? Móc na siebie liczyć? Być w stanie sobie poradzić? Nauczyć się sobie samej pomagać? Gdy się tego nauczymy pojawią się ludzie. Pewne rzeczy musimy sami robić. Przenosić góry. Biec pod wiatr. Radzić sobie. Zaklejać czarną dziurę. Zaszywać ją. Mozolnie;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Te slowa to tak bardzo czysta prawda . Co do snidania to ach... *.*

    OdpowiedzUsuń
  18. Doskonale Cię rozumiem, Pam ... Przykro mi, że "chwilowo" jest gorzej. Współczuję Ci bardzo, ale mam nadzieję, że wraz z rozpoczęciem roku akademickiego wrócisz między ludzi i do zagadnień, które lubisz zgłębiać i smuteczki odejdą na dalszy plan. Czasem lepiej nie myśleć za dużo, nie rozgrzebywać ran, nie zagłębiać się w przyczyny tego, że jest źle. Żyć chwilą i cieszyć się z małych rzeczy. Ja staram się praktykować ten sposób od lat i w większości przypadków się sprawdza. Powodzenia! Trzymaj się, Kochana!

    OdpowiedzUsuń
  19. A można zastąpić suchymi drożdżami? Jak wtedy będzie wyglądał przepis?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, przepraszam, ale dopiero zauważyłam Twoje pytanie. Nie próbowałam z drożdżami instant, rzadko ogólnie z nimi pracuję dlatego nie mogę dać gwarancji, że wtedy wyjdą, ale dałabym tu ok. 3/4 łyżeczki drożdży, zagniotła ciasto, zostawiła na 20 minut i ugotowała, ale głowy nie dam ;)

      Usuń