czwartek, 25 września 2014

439. Dyniowo- karobowe placki wegańskie i przepis na chleb z ziaren i płatków + 7 faktów

Czytałam wczoraj Wasze posty, komentarze i gdzie nie patrzę tam ,,zimno, zimno, zimno".
Ja tymczasem wracam z porządnego wybiegania, 
wskakuję pod zimny prysznic, 
na przekór wszystkim zakładam krótkie spodenki i top. 
Rodzice owinięci golfami, swetrami, skarpetami, kocami 
patrzą na mnie jak na kosmitkę. 
Wypijam łyk wody prosto z lodówki. 

Dochodzę do wniosku, że może i mam swoje dziwactwa. 
Dobra, mam je na pewno i to wiele, czasami bywają upierdliwe, 
ale są częścią mnie i... lubię je ;D 
Zawsze bliżej do polubienia siebie.
Dobrze czasem przymknąć na coś oko. Zaakceptować, nie krytykować ;)



W dniu kiedy odpowiedziałam na nominację dwóch osób, 
dostałam kolejną od Dominiki i miałam już nie odpowiadać, ale co mi szkodzi 
skleić jeszcze kilka słów o sobie ;P 
Dziękuję bardzo za nominację :)

1. Zawsze nastawiam dwa różne budziki (w obecnym telefonie i starym, który używam właśnie jako budzik) i sprawdzam dwa razy po trzy razy czy na pewno są nastawione powtarzając w myślach pewien wierszyk.

2. W piątej klasie podstawówki złamałam kość śródstopia na pierwszej rozgrzewce przed pierwszym wfem pierwszego dnia szkoły ( 2 września). Coś tam chrupnęło, a ja biegłam dalej. W weekend byłam na działce, pływałam w jeziorze, grałam w badmintona, całe dwa dni hasałam jak zając, a z niedzielnego wieczornego spaceru rodzice musieli mnie nieść na rękach, bo stopa postanowiła dać o sobie znać

3. Od dziecka nie lubiłam misiów Haribo i nie rozumiałam jak można się tym zachwycać :P

4. Mam na prawym policzku małą bliznę po rozcięciu i zszywaniu dziury, którą zrobiłam sobie w przedszkolu. Nie byłoby śladu, gdyby panie od razu zabrały mnie do szpitala, ale nie mogły ustalić kto zapłaci za taksówkę...

5. Uwielbiam zapach mokrego psa. Po deszczu siadam obok mojej Zoyki i wącham, wącham, wącham.

6. Moją ulubioną zabawą z podstawówki było wydzwanianie razem z przyjaciółką do obcych ludzi. Kiedyś też zadzwoniłyśmy do matki naszej koleżanki, żeby zwolnić ją z pracy xD

7. Jestem uzależniona od gumy do żucia. Walczę z nałogiem od lat. To żadne pitu- pitu. Potrafię wyrzuć 40- 50- 60 kostek dziennie...


Pierwszy raz w życiu zrobiłam wegańskie placki. 
Nie nie, nie zamierzam przechodzić na weganizm, dzień bez jaja dniem straconym, 
zwyciężyła czysta ludzka ciekawość. Czy dadzą się przewrócić, czy się nie rozpadną, czy będą smakować? 
Sukces ;D 







Dyniowe placki karobowe z rodzynkami z ricottą, aronią, gorzką czekoladą, śliwkami, malinami

Przepis:

30g mąki pszennej razowej
20g mąki z kasztanów jadalnych
Łyżeczka z lekkim czubem karobu
Łyżeczka z lekkim czubem mielonego siemienia lnianego
1/4 szklanki wrzątku
Łyżka jogurtu naturalnego
3 łyżki wody kokosowej (lub mleka)
3 łyżki pure z pieczonej dyni Hokkaido
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta sody oczyszczonej
Szczypta soli
Szczypta cynamonu
Garść rodzynek Skworcu

Śliwki, maliny, ricotta, gorzka czekolada, aronia do deserów

Siemię zalewamy wrzątkie, dokładnie bełtamy, odstawiamy do wystygnięcia.
Siemię mieszamy dokładnie z pure z dyni. Przesiewamy mąki, proszek, sodę, sól, cynamon i karob.
Mieszamy dodając jogurt i wodę kokosową. Odstawiamy na noc przykryte do lodówki.
Rano smażymy na niewielkiej ilości mocno rozgrzanego oleju kokosowego z obu stron pod przykryciem, na wolnym ogniu.
Podajemy z dodatkami.


Mam też dla Was propozycję na chleb, który z pewnością ciężko nazwać typowym chlebem. 
Jest to jednak bardzo smaczna i ultra- zdrowa alternatywa dla zwykłego pieczywa.
Zainspirował mnie ten przepis.




Przepis:

Pół szklanki siemienia lnianego Szafir Zielony Nurt
Pół szklanki nasion babki płesznik Plus Zdrowia
Szklanka płatków jęczmiennych
Szklanka ciepłej wody
40ml oleju rzepakowego
Spora szczypta soli himalajskiej


Siemię, nasiona babki, płatki jęczmienne i sól mieszamy w misce.
Olej wlewamy do wody i zalewamy mieszankę, mieszamy, przykrywamy i odstawiamy na pół godziny- godzinę. Formę (20x 30cm) wykładamy papierem do pieczenia, na to wykładamy masę, rozprowadzamy cienką warstwę i pieczemy ok. 30-35min. w 160 stopniach. Studzimy na kracie w formie, wyjmujemy z formy, kroimy. Ja przechowuję kromki przełożone papierem do pieczenia w pojemniku w lodówce.



Pytania?
Dynia na słodko i słonoNaleśniki na 100 sposobów
Pam.

22 komentarze:

  1. Z gumą do żucia mamy tak samo :D
    Ty czujesz sie jak ryba w wodzie, a ja umieram z bolu gardla na lekcji historii...
    W sumie to tez nigdy nie robilam weganskich plackow - sprobuje na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten chlebek to taki trochę jak chrupki ziarnisty chlebek, co? Tylko o wiele wiele zdrowszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej chrupki to on nie jest :P Ewentualnie przy brzegach :]

      Usuń
    2. Właśnie mi bardziej przypomina te chlebki 'fitnes' - nie wiem czy tak się nazywają, ale są sprzedawane po kilka sztuk zawsze i są mocno zbite, mokre i zawsze mocno ziarniste, np. taki pumpernikiel.

      Jesteś mistrzem! 40 gum jednego dnia?! Ja zawsze miałam obsesję na żucie gum, ale nigdy nawet połowy z tego co Ty dziennie nie konsumowałam :D

      Usuń
  3. Spróbuj następnym razem zrobić wege placki ze zmielonej gryki. Uwierz że będziesz nimi zachwycona ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz chyba każdy ma swoje dziwactwa :) A z tym mokrym psem to już kiedyś chyba pisałaś :) Ja z kolei tego "zapachu" nie lubię :)

    Co do wydzwaniania to z siostrą robiłyśmy to samo... Brałyśmy książkę telefoniczną i wybierałyśmy numer : Z jednym Panem nawet porozmawiałyśmy dłużej (właściwie to ja rozmawiałam)... Pamiętam, że zapytał życzliwie i ze śmiechem w głosie o coś w stylu "A mama Wam pozwala tak dzwonić do obcych ludzi?".... Gadałyśmy z nim kilka minut do czasu aż mama weszła do domu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję tych wegańskich cudeniek - czasami też robię taką bezjajeczną wersję kiedy przegnę z ich ilością, ale zawsze jest to operacja na wysokim ryzyku nieprzewrócenia :D

    Co do temperatury - what's wrong with you ? Ja siedzę przy grzejniku, piję gorącą Inkę i zakładam najgrubsze bluzy - dalej marznę. Boże, nie przeżyję zimy

    OdpowiedzUsuń
  6. A co tam, takich ciekawostek nigdy za wiele :D
    Haha, czytam o tym, że wskoczyłaś w top i piłaś wodę z lodówki a siedzę pod kocem i czuję się jak kostka lodu...Bieganie chyba dobrze rozgrzewa XD
    Też zawsze nastawiam dwa budziki i sprawdzam kilka razy, czy na pewno są włączone...;p A sytuacja w przedszkolu trochę smutna w sumie, znalazły sobie kobiety moment na debatowanie oO

    OdpowiedzUsuń
  7. autentico, haters gonna hate -----> DYNIA. :D wszyscy użyli słowa zimno i ty też haha:D
    z punktem siódmym doskonale cię rozumiem, najwięcej kieszonkowego idzie na Orbit. ale co do zapachu mokrego psa to zaczynam się bać.. :b

    OdpowiedzUsuń
  8. pierwsze wegańskie i już sukces, gratulacje! :)
    też wczoraj postanowiłam powalczyć z zimnem i poszłam biegać - wróciłam wygrana ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja też chodzę po domu niemal "roznegliżowany" ;) Ale 5. mnie rozbroiło...
    Placki jak każde inne, nie wiem, czemu miałyby się rozpadać :-]

    OdpowiedzUsuń
  10. Z Haribo mam to samo - ot, zwykłe żelki, nic specjalnego. Piąte intryguje, a co do gumy, to ja się z nałogu wyleczyłam w prosty sposób - zakazałam sobie kupowania jej w ogóle i bliskim też zabroniłam mnie częstować (jak jakiś alkoholik.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak można lubić zapach mokrego psa? Ja jak go czuję to mi się wymiotować chce :P

    OdpowiedzUsuń
  12. hahh tez kiedys bylam uzalezniona od gum! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. te placuszki są fantastyczne, od razu podkradam pomysł :) jak widzę, dynia stale króluje!
    tyle gumy?! no, wow - ja nie żuję prawie wcale, jakoś nie przepadam za nią :D

    OdpowiedzUsuń
  14. a myślałam, że tylko ja jestem uzależniona od gumy do żucia! Serio, powinni zrobić nam jakiś odwyk :D
    o też jestem ciekawa wegańskich placuszków, czy się nie rozpadną, ale Twoje tak bardzo kuszą!

    OdpowiedzUsuń
  15. Placki i chlebek oczywiście pochłonęłabym od razu! a z tą gumą miałam tak samo... ale przeszłam operację i musiałam odstawić... i powiem Ci, że da się- tylko dużo silnej woli trzeba! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mini psi fetysz mnie zaintrygował haha ;) Ale punkt z kłótnią o zapłacenie za taksówkę dobił wręcz..
    Kurcze, ja się boję jakoś tych wegańskich po swojej ostatniej próbie z naleśnikami z lnu mielonego, która skończyła się tragicznie :P

    OdpowiedzUsuń
  17. placuszki przepiękne! *-* mi by na pewno takie nie wyszły :D
    tylee gum? o mamo :D

    OdpowiedzUsuń
  18. chleb idealny ;) uwielbiam takie, gdzie jest dużo ziaren czy orzechów ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. chlebek na medal, ale te placki podbiły moje serce :)

    OdpowiedzUsuń