środa, 1 października 2014

445. Arachidowe naleśniki z pure dyniowym, nutellą i malinami + tradycyjna grochówka

Ciągłością jesteśmy. 
Nie ma nowej karty, przełomu, nowego życia, grubej krechy, nowego działu. 
Lubimy widzieć we wszystkim symbole. 
Nowy rok, czy to szkolny, akademicki czy kalendarzowy. 
Urodziny, święta, wiosna, zima. 
Od jutra, od przyszłego tygodnia, od następnego miesiąca.
Mają być symbolem czegoś 'nowego', 'lepszego'.
Dla czego tak bardzo chcemy odciąć się od tego co było. Od 'tamtej' siebie. 
Od siebie wczorajszej, od siebie ubiegłorocznej, gorszej
Możemy budować nowe, lepsze jutro tylko i wyłącznie na bazie wiedzy czerpanej właśnie z przeszłości własnej. Dzięki temu co było wiemy czego się spodziewać, 
wiemy, czego chcemy, a czego nie.
Co warto pożegnać, a co warto przenieść, zachować. 
Mamy zarys tego, kim jesteśmy.

Ja właśnie chcę przestać na siłę uciekać przed przeszłością, przed sobą, przed swoją przeszłością 
 i zaakceptować ją, a tym samym siebie. Bo to zawsze będę ta sama ja. 
I niemożność wciśnięcia w głowie 'reset' zaczynam dostrzegać jako korzyść, nie utrapienie.



Tia... A miałam tylko napisać, że mąka arachidowa stworzona jest dla dyni.
I, że to śniadanie było równie obłędne co te ostatnio :P







Arachidowe naleśniki z ciepłym pure dyniowym, nutellą, żurawiną z malinami i mielonymi orzechami włoskimi

Przepis:

10g mąki pszennej
20g mąki pszennej razowej
20g mąki arachidowej
Jajko
150ml płynu (mleko + woda)
Szczypta soli

Kilka łyżek pure z pieczonej dyni Hokkaido
Żurawina, nutella
Maliny, mielone orzechy laskowe Skworcu

Jajko ubijamy z połową płynu.
Przesiewamy mąki i sól, dodajemy co zostało na sicie, ubijamy dolewając resztę płynu.
Przykrywamy i odstawiamy na noc do lodówki.
Rano smażymy na dobrze rozgrzanej patelni naleśnikowej mieszając ciasto za każdym razem przed wylaniem na patelnię.
Pure podgrzewamy na wolnym ogniu.
Podajemy naleśniki z dodatkami.



Kilka dni temu mój tato z lekką sugestią w głosie powiedział: 
,,Zjadłbym grochówkę. Taką prawdziwą, wojskową grochówę." 
Olaboga, różne zupy robiłam, ale grochówkę i to taką typową, polską...? 
No ale dla taty... Mówisz, masz. 
Sięgnęłam po magiczną książkę kucharską, którą się Wam kiedyś chwaliłam (tę po babci z lat sześćdziesiątych), sięgnęłam po opakowanie grochu Skworcu , zajrzałam w internety i zrobiłam zupę.

Osobiście nie jadłam tego wytworu, ale z ręką na sercu mogę polecić. 
Rodzice mieli obiad na dwa dni i byli (zwłaszcza wybredny tata) zachwyceni. 
A ja obrastałam w piórka słysząc pochwały :]
Może ktoś z Was się skusi na ugotowanie? 




 Przepis:

1 i 1/2 szklanki grochu Skworcu 
Ok. 15-20cm kawałek żeberka wieprzowego
300g wędzonego boczku
2 dobrej jakości kiełbasy
1 cebula
1 ząbek czosnku
3 marchewki
1 pietruszka
1/4 selera
3 ziemniaki
1/2 łyżki lubczyku
1 łyżka majeranku
5-6 ziaren ziela angielskiego
1-2 listki laurowe
7-10 ziarenek pieprzu
Sól i pieprz mielony do smaku
2 litry wody
Opcjonalnie kostka bulionu mięsnego


Groch zalewamy na noc wodą.
Następnego dnia odlewamy wodę.
Zagotowujemy 2 litry wody z żeberkiem, w środku.
Od momentu gdy woda zaczyna się gotować gotujemy 15 minut.
Po tym czasie dodajemy pokrojone w drobną kostkę: marchew, pietruszkę, seler, ziele angielskie, listki laurowe i ziarna pieprzu i gotujemy 15 minut od ponownego zagotowania.
Kiełbasę i boczek kroimy w kostkę.
Wrzucamy na rozgrzaną patelnię boczek, gdy puści tłuszcz dodajemy kiełbasę oraz cebulę.
Po kilku minutach wrzucamy do zupy, a na tej samej patelni podsmażamy pokrojony ząbek czosnku i również wrzucamy do zupy.
Ziemniaki kroimy w kostkę, dodajemy do zupy razem z grochem.
Dosypujemy resztę przypraw i ewentualnie kostkę bulionu.
Gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem ok. 1,5- 2 godziny od czasu do czasu mieszając by groch nie przywarł do dna i nie przypalił się.

Pytania?
Naleśniki na 100 sposobów
Dynia na słodko i słono
Pam.


33 komentarze:

  1. o rany! same pyszności u Ciebie! KOCHAM!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale bym zaskoczyła rodziców jakbym coś takiego zrobiła. Może kiedyś zrobię im taką grochówkę? Moi rodzice też należą do tradycjonalistów, co prawda chętnie próbują nowe moje wytwory, ale chyba jednak najbardziej ucieszyliby się z takiego prawdziwego polskiego dania. Dzięki za inspirację :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj zjadłabym takie naleśniki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. dynię mam aktualnie w lodówce, więc ... ! :) może zrobię takie naleśniki? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. naleśniki wyglądają nieziemsko! z chęcią pochłonęłabym je z dokładką! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny pomysł na naleśniki!! Pozdrawiam i zapraszam również do Nas!

    OdpowiedzUsuń
  7. a mnie się wydaje, że wszystko jest stworzone dla dyni ;p
    zrobiłaś grochówkę i nie skosztowałaś? nieładnie, ja uwielbiam tę zupę i z chęcią zjadłabym całą michę ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. -.- nie skomentuje tego śniadania..
    ale za to to, co napisałaś na początku, warto wziąć sobie do serca;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja mąką arachidowa właśnie mi się skończyła i mam teraz świetny pretekst dzięki twojemu śniadaniu by ją znowu kupić :D

    OdpowiedzUsuń
  10. ja już od dwóch dni na uczelnię pomykam. Studiuję na uniwersytecie magiczno - medycznym :D Zdrowia i wytrwałości w nowym roku! A śniadanie pycha :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie miałam pisać, że co jak co, ale grochówki się u Ciebie nie spodziewałam :D

    To co napisałaś na początku daje do myślenia. Nawet bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesienne naleśniki <3 Cudo :)
    Wczoraj zajadałam się podobną grochówką :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Grochówka to jedna z moich ulubionych zup :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Początek - po prostu zawarłaś całą kwintesencję, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Naleśniki idealne pod każdym względem! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie miałam jeszcze tej mąki, ale masło orzechowe z dynią świetnie współgra także rozumiem co sugerujesz - te naleśniki muszą być obłędne! <3

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja tam kocham grochówkę ♥ Choc moja mama takeij "prawdziwej" nie gotuje :) Wrzuca dużo warzyw, i odrobinę wędzonki. I jest boska :)

    OdpowiedzUsuń
  18. wierzę, że śniadanie było obłędne! i równie obłędnie wygląda!

    OdpowiedzUsuń
  19. uwielbiam grochówkę ale jak robi dziadek, bo jest taka mega gęsta :D
    ale naleśniki to ideał normalnie *.*

    OdpowiedzUsuń
  20. a u mnie jak na złość dalej dyni brak ;< ale wierzę, że pyszne było!
    zgadzam się, że nie ma co odcinać przeszłości, bo to jak odciąć część siebie i okaleczyć się bezpowrotnie, nie tak powinny wyglądać zmiany...

    OdpowiedzUsuń
  21. mniam ! naleśniki zawsze i wszędzie <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Dlaczego nie zjadłaś zupy? Bo boczek i kiełbasa są za tłuste? Szkoda

    OdpowiedzUsuń
  23. Dzisiaj wypróbowałam Twój przepis na kopytka z dynią i mogę potwierdzić że mąka arachidowa i dynia pasują do siebie idealnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. jakie piękne te twoje nalesniki!

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak wrócę do domu to chyba pierwsze co zrobię to upiekę dynię! Tak mnie nią zawsze kusisz, a już zbyt długi czas jej nie jadłam :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Masz talent, ze robisz potrawy niewegetarianskie, ktore wszystkim smakują. Ja bylabym zachwycona, bo grochowka to jedna z lepszych zupe, wedlug mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. mam nadzieję, że chociaz Ty nie wierzysz w te magiczne nowe poczatki i inne duperele. wbrew pozorom to jest bardzo trudne
    kurczeeeee, dynia mi zgniła i nie zdążyłam zrobic puree ;((

    OdpowiedzUsuń
  28. 100% prawdy w tych zdaniach...
    Jesteś mistrzynią naleśników! :D

    OdpowiedzUsuń