sobota, 11 października 2014

455. Dyniowy pudding owsiany z karmelizowanym jabłkiem i kaki

Uśmiech potrafi zdziałać cuda. Cierpliwość popłaca.
Jesień tak piękna.
Ludzie lepsi niż uczyła mnie mama.
Świat piękniejszy niż mi wmawiała.
Nie wygrałam na loterii, nie złapałam gwiazdki z nieba.
Przeciwnie- nakrzyczałam, zawiodłam, stchórzyłam.
Ale nie widzę najmniejszego powodu by nie pozwalać sobie 
na tę radość, zwykłą, prostą radość. 
Uśmiech. 
Sytuacje, zdarzenia nie są same w sobie złe. 
My nadajemy im zabarwienia, 
od nas zależy jak je określimy, jak przyjmiemy. 
Ja teraz pozwalam sobie po prostu być na TAK.
Może głupie, może dziecinne, może wstyd, ale co z tego, jeśli tak mi lepiej? :)


Widzę zmiany w swoim ciele.
Dostrzegam każdy, równomiernie rozkładający się wszędzie
nadprogramowy miligram... karotenu!
Wnętrze dłoni i stóp mam koloru mandarynek. A raczej dyni.
Mówię Wam, osiągnięcie efektu solary, nie zawsze wiąże się z narażaniem na czerniaka :P
Ograniczyć dynię i marchew? Nieeeee.







Dyniowy pudding owsiany z rodzynkami, karobem, karmelizowanym jabłkiem, kaki, masłem słonecznikowym, gorzką czeko.

Przepis:

50g płatków owsianych
Łyżka mieszanki otrąb
Łyżeczka siemienia lnianego Szafir Zielony Nurt
3 łyżki pure z pieczonej dyni Hokkaido
2/3 szklanki ciepłej wody
1/2 szklanki mleka sojowego
Garstka rodzynek zielonych Skworcu
Trochę karobu

Jabłko
Płaska łyżeczka masła
Pełna łyżeczka miodu mniszkowego
Szczypta cynamonu
Szczypta soli himalajskiej

Kaki, domowe masło słonecznikowe, gorzka czekolada

Płatki, otręby i siemię zalewamy gorącą wodą i odstawiamy do napęcznienia.
Zalewamy mlekiem, dodajemy pure z dyni, mieszamy i gotujemy do zgęstnienia, dodajemy rodzynki.
Przekładamy część masy, posypujemy karobem i tak na zmianę.
Przykrywamy i odstawiamy na noc do lodówki.
Jabłko kroimy na kawałki. Na patelni rozpuszczamy masło i miód, dodajemy jabłko i smażymy kilka minut, dodajemy cynamon i sól.
Podajemy pudding owsiany z dodatkami.

Pytania?

 Jabłko z cynamonem 2014
Pam.

29 komentarzy:

  1. i tak trzymać! lubię, gdy piszesz ta pozytywnie, gdy tak dobrze u Ciebie, miło się wchodzi i czyta! aż sama stale się uśmiecham :)
    nie ma co ograniczać, ani marchwi, ani dyni! najlepsze smaki w Twoim śniadaniu, lubię takie owsiane pomysły :)

    OdpowiedzUsuń
  2. miło czytać te słowa, bardzo miło!
    wybacz, ale nazwa "malinowy poranek" coraz bardziej tu nie pasuje...;P

    OdpowiedzUsuń
  3. absolutnie dobrze znane jest mi przeholowanie z karotenem i sama uwielbiam wszystko co go zawiera, ale... Pam, pamiętaj, że ,,przewitaminizowanie" jest groźniejsze niż niedobór ;)
    pierwszy akapit (akapit?) słuszny. najgorsze co może być to implantacja złego nastawienia przez kogoś z zewnątrz, bo to przegrana na starcie

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę zacząć karotenową kurację zatem! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. no u Ciebie to po prostu jak zwykle obłędnie dyniowo! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie będę się rozdrabniać nad tym cudownym puddingiem, ale bardzo podoba mi się pierwsza część tego, co napisałaś.. :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Tylko od nas zależy w jaki sposób odbieramy daną sytuację, tylko. To nasze wnętrze wywołuje wybrane emocje, tak czasem diametralne dla tego samego zdarzenia, a zależne tylko od nastawienia i samopoczucia.
    I ja żrę marchew na potęgę i co?! Nico! Tak trzymać, Pam! ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Uśmiech czyni cuda. Czasem wystarczy wykrzywić kąciki ust do góry, a od razu świat staje się piękniejszy. Pozytywnego nastawienia życzę Ci cały czas! :)
    Nie wolno ograniczać dyni i marchwi, absolutnie nie!

    OdpowiedzUsuń
  9. I właśnie dlatego ja staram się nie nadużywać dyni, żeby drugą dynią się nie stać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście dynię przypominam tylko kolorem, nie figurą xD

      Usuń
    2. Do figury dyni to Ci raczej daleko, ale kolorem też lepiej jej nie przypominać xd

      Usuń
  10. Jesteś królową dyń, wiesz? :D Jeszcze trochę i będziesz cała pomarańczowa! :D

    OdpowiedzUsuń
  11. optymizm najważniejszy :) a marchewki i dyni nigdy-przenigdy nie ograniczamy!

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie dynia kojarzy mi się przede wszystkim z Tobą! :D
    Ale dyni chyba nigdy za wiele :P

    OdpowiedzUsuń
  13. pudding, puddingiem- genialny!
    ale te słowa... cyba je gdzieś zapiszę sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A tam, chociaż zdrowa jesteś, co tam kolor :D
    Śniadaniem mnie znowu zachwyciłaś, teraz to już w ogóle...owsiany pudding z dyni? Przyśni mi się dzisiaj, jak nic :D

    OdpowiedzUsuń
  15. byc na 'tak' (czemu kojarzy mi sie to z Mam Talent?!) jest czasem bardzo ciezko... fajnie, ze chociaz ty tak potrafisz/
    jestem po owsiankowym odwyku, także moze sie skusze na puuding ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Chyba powinnam zrobić sobie taką kuracje ! Jestem blada jak ściana ! ;P

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo pozytywnie i dobrze, uśmiech musi być!
    Dyniowo, bardzo dyniowo i pysznie też na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tylko żebyś się pomarańczowa nie zrobiła! :D
    A ten pudding przypomina mi jakąś uroczą muffinkę, cudnie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  19. To widzę , że nie tylko ja zamieniam się w pomarańczowego potwora :D
    A pomysł na pudding zapisuję bo dawno nie robiłam tego typu śniadania ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie też ostatnio widoczny na dłoniach nadmiar dyni i marchewki :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Tu nie chodzi o bycie na tak czy na nie. Tu chodzi o wypracowanie przeciętnie normalnych reakcji. Czy one zależą od nas? Hmm polemizowałabym. To skomplikowane. Cięzko zmieniać ukształtowane przez lata reakcje. Grunt to dać sobie prawo. I swobodę.Można przecież płakać. Można się smucić. Można być złym czy rozżalonym. Chodzi o to by rozpoznawać swoje emocje i umieć sobie z nimi radzić. I z pozytywnymi i negatywnymi.

    OdpowiedzUsuń
  22. haha, to się nazywa naturalna opalenizna :D
    cudownie, cudownie, cudownie czytać te wszystkie słowa!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja to się nie dziwię Twojemu kolorowi hahaha :D

    OdpowiedzUsuń