niedziela, 12 października 2014

456. Waniliowo- karobowy budyń pieczony w dyni ze śliwkami i Mixit

456- kolejny numerek wart uwagi ;)

Jesień trwa już tyle czasu, a dopiero wczoraj doczekałam się deszczu.
Cały dzień mżyło, cały dzień bury, chłodny, smutny, melancholijny, nostalgiczny.
Dla niektórych brzydki. Dla mnie najpiękniejszy.
Długi spacer w nieeleganckich kaloszach, 
bezkształtnej czarnej kurtce z zachodzącym na oczy kapturem.
Długi spacer w deszczu. Obłędnie pachnącym deszczu.
Nigdy nie uciekam przed deszczem
Odświeża myśli, zmywa wspomnienia, których nie chcę rozpamiętywać, 
przywodzi te warte chwili namysłu. 
Nasuwa odpowiedzi, nanosi cichy uśmiech, skryty gdzieś pod kołnierzem, taki tylko do siebie.
Maluje plany.
Pięknie gra, mieni się w świetle reflektorów aut. 

Trochę się rozpisałam, ale dla mnie deszcz to woda, a woda to życie i ja właśnie 
po takim spacerze w deszczu czuję się jak nowo narodzona,
pełna energii jakby mnie ten deszcz podlewał :P

Miłej niedzieli :*


Przyznam zupełnie szczerze, że gdyby nie blogi w ogóle nie wpadłabym 
na pomysł pieczenia budyniu. 
Początkowo zupełnie tę opcję odrzuciłam, ale ostatnio parokrotnie widziałam i 
postanowiłam zaryzykować. 
Kto nie ryzykuje, ten traci, bo to było wspaniałe śniadanie :D
No i taką dynię ładną miałam :]

Szczerze mówiąc to Mixit coraz bardziej mnie zaskakuje. 
Kupa czasu minęła odkąd je otworzyłam, a ono nie jest 
ani odrobinę mniej chrupkie niż pierwszego dnia. 
Niestety nieubłaganie osiągam dno... tuby :P

Zielona dynia, choć nie widać tego na zdjęciach w środku jest bardziej 
pomarańczowa niż ta pomarańczowa :P
I przepyszna. Po upieczeniu bardzo mączysta- takie lubię :]







Waniliowo- karobowy budyń pieczony w dyni z karmelizowanymi śliwkami z cynamonem, Mixit, kakaowcem, skórką cytrynową

Przepis:

300ml mleka sojowego
20g skrobi kukurydzianej Skworcu
10g karobu
Stewia
Pół łyżeczki mielonej wanilii
Łyżka soku z cytryny
Żółtko
Miseczka z dyni

Kilka śliwek węgierek
Łyżeczka miodu mniszkowego
Niepełna łyżeczka masła
Szczypta soli himalajskiej
Pół łyżeczki cynamonu

Muesli Mixit
Ziarno kakaowca
Skórka otarta z połowy cytryny

Zagotowujemy w rondelku mleko sojowe. Gdy będzie ciepłe odlewamy 1/3 szklanki.
W ciepłym mleku w szklance rozprowadzamy skrobię, karob, sok z cytryny, wanilię i stewię.
Gotujące się mleko zdejmujemy z palnika, wlewamy zawartość szklanki i bardzo dokładnie mieszamy.
Ponownie zagotowujemy mieszając.
Gdy zgęstnieje zdejmujemy z palnika, dodajemy żółtko, dokładnie mieszamy i jeszcze chwilkę gotujemy na wolnym ogniu.
Przelewamy do dyni. Ja zrobiłam to wieczorem.
Pieczemy w 180 stopniach ok. 30-35 minut.

W rondelku rozpuszczamy masło i miód, wrzucamy połówki śliwek, smażymy kilka minut pod koniec dodając sól i cynamon.
Podajemy budyń z dodatkami.

 Niektórym do szczęścia wystarczy stary kapeć mamusi ;P



Pytania?

Rozgrzewające (wege) dania EDYCJA II
Pam.


27 komentarzy:

  1. No to obydwie dziś mamy budyń pieczony ;) ale Twój, w tej dyni chyba wygrał ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. budyniu jeszcze nie zapiekałam, ale to na pewno przede mną, bo tak kusisz, że trudno nie zrobić! poza tym uwielbiam te twoje dyniowe miseczki! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Budyniu jeszcze nie zapiekałam. Tyle już takich pomysłów widziałam, a dalej coś nie mogę się zebrać xD

    OdpowiedzUsuń
  4. chętnie wprosiłabym się na takie śniadanie :P co wchodzę na twojego bloga zawsze mnie czymś zaskakujesz! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Oo takie - zapiekany budyń jest przepyszny.. zresztą czy budyń może być niedobry? niee, chyba nie! :D
    Ale Twoja wersja niesamowicie rozpustna, niczego tu nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  6. boże jaka zoya jest cudna, no
    hm, ja też jakiś czas temu nakupiłam ,,innych" niż tradycyjna dyń. nie mogę się doczekać wypróbowania ,,maślanej" :>

    OdpowiedzUsuń
  7. zielona dynia? Wow nie wiedziałam że nawet taka istnieje ...
    A w budyniu zapiekanym się zakochałam i chętnie wypróbuje go również w wersji z karobem. ;)
    Ps. Śliczna ta twoja Zoyka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się, spacery w deszczu mają swoje ogromne uroki!
    Dziś Zoya dla mnie gwiazdą! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. i znów pyszna pieczona dynia! u Ciebie zawsze śniadania sa po prostu idealnie w moim guście! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. wygrywasz niedzielę tym śniadaniem :D
    lubię deszcz, ale... najlepiej, żeby mnie po spacerze w nim nikt nie zobaczył haha ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie no, musisz mi wybaczyć, ale nie mogę dzisiaj oderwać wzroku od Zoyi :D
    Zieloną dynię muszę odnaleźć w sklepie, zaciekawiłaś mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Królowo dyń - chylę głowę! *.*
    Ale słodziak! *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. Pamiętam, że jak w tamtym roku dostałam zielną dynią, to myślałam, że zielona będzie i w środku, ale się "zawiodłam" :D

    OdpowiedzUsuń
  14. My w tym samym kraju mieszkamy? Wczoraj u mnie była pogoda przecudowna - ciepło i słonecznie, z delikatnym wiaterkiem xD
    Te niebiesko-szare albo zielone są najbardziej intensywne w kolorze, a i w smaku także pyszne :-]

    OdpowiedzUsuń
  15. zapiekanego jeszcze nie robiłam ale tak mnie nim kusisz, że chcąc czy nie chcąc musze go jak najszybciej zrobić :)
    a ja też lubię nawet czasem deszcz, także no przybijam piąteczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kocham Twoją Zoyke. Jejuśku jakie śliczności. Nic tylko utulić i wziac na spacer i oddać jej wszystkie kapcie świata!

    OdpowiedzUsuń
  17. ale psinka, piękna!
    a śniadanie mistrzowskie w mistrzowskiej miseczce :D

    OdpowiedzUsuń
  18. myślę, że spacer w deszczu ma w sobie urok, ale póki co wolę cieszyć się słońcem póki jeszcze jest ;)
    cudownego masz czworonoga!

    OdpowiedzUsuń
  19. Masz dar Pam masz dar :* Sniadanie jest wspaniale i robi wrazenie <3 Moja tuba mixit juz sie tez skonczyła :( Slodki psiak <# !

    OdpowiedzUsuń
  20. aż chciałoby się napisać pycha i mniam, ale to jest takie... wiesz jakie ;p bo budyń to sam w sobie jest mega, zapiekany jeszcze lepszy a w dyni to już w ogóle cud i miód :D

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja jakoś zawsze budyń jem na zimno :) I chyba trzeba też zrobic wersję zapiekaną, a najlepiej od razu z dynią :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ta psina jest taka śliiiiczna :D Ucałuj ją ode mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja nigdy fanką budyniu nie byłam, wręcz go nie jadałam bo nie lubiłam, ale coś mi się wydaje, że z takim to mogłabym przełamać lody :D Psinka wspaniała, wygłaskaj! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zoyka? Śliczna! <3
    Przecudownie opisałaś swoją sympatię do deszczu.
    A budyń na pewno zapieczę w końcu. Wygląda obłędnie! ;)

    OdpowiedzUsuń