wtorek, 28 października 2014

472. Kokosowo- waniliowy jogurt pieczony z karmelizowaną gruszką i kaki z Mixit

Dziękuję Wam bardzo za wczorajsze ciepłe słowa :)

Dziś korzystając z pięknego, jesiennego dnia robię sobie pierwsze w tym roku wagary :]
Po co siedzieć na wykładzie u wykładowcy, który mówi o sobie w trzeciej osobie, 
a treść jest zrozumiała jak fizyka kwantowa, 
skoro można spędzić ten czas w bardziej produktywny sposób.
Tym samym czeka mnie tylko jeden wykład na 16.45 do 18.15. 
Nie ma to jak studia dzienne, na których prawie codziennie siedzę do wieczora ;P
Jak się lubi, to absolutnie to nie przeszkadza :]


Jogurt w wersji wytrawnej piekłam nie raz. 
Za każdym razem podziwiając, że z jogurtu może wyjść coś tak sernikowatego i dobrego, 
do wersji na słodko musiałam się przekonywać aż do dziś. 
Nie zawiodłam się ani trochę :)
Teraz jeszcze tylko gotowana wersja przede mną :]








Kokosowo- waniliowy jogurt pieczony z karmelizowaną gruszką, kaki, żurawiną i Mixit

Przepis:

300g jogurtu naturalnego
2 łyżki mąki kokosowej
1 niepełna łyżka nasion płesznika
1/2 łyżeczki mielonej wanilii
Stewia
Garstka suszonego kokosa i wiórków kokosowych

1/2 gruszki
1/2 kaki
Garstka suszonej żurawiny
2 łyżki syropu z mniszka lekarskiego

Muesli Mixit

Jogurt ubijamy z babką płesznik, przesianą mąką kokosową, wanilią i stewią.
Dodajemy kawałki suszonego kokosa, mieszamy.
Przekładamy do kokilki lekko przetartej olejem kokosowym, posypujemy wiórkami.
Pieczemy ok. 35-40 minut w 180 stopniach.
Podajemy po lekkim przestudzeniu lub zimne/ciepłe.
W rondelku podgrzewamy syrop, wrzucamy owoce i karmelizujemy kilka minut.

Pytania?

Wariacje z gruszką
Pam.

28 komentarzy:

  1. Ciekawe :)
    ale Studentko WIÓRKÓW nie wiórek !!!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę w końcu upiec ten jogurt :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Według mnie pieczony jogurt jest zdecydowanie lepszy od gotowanego :))
    A w takiej wersji to już w ogóle musiał smakować genialnie!
    Też chciałabym sobie zrobić dzisiaj wagary, ale niestety mam sprawdzian z chemii, więc musze się zmierzyć z rzeczywistością xD

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie to już któreś wagary z rzędu, więc i tak jesteś przykładnym osobnikiem :D
    Genialna konsystencja, wyszedł taki delikatny i puszysty :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W takim razie korzystaj z wolnego :D
    Czasem trzeba zrobić sobie przerwę!
    A jogurt w Twojej wersji zapisuję do zrobienia, bo wytrawna propozycja mnie nie zawiodła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. to tak wspaniale wygląda.. :3
    pozdrawiam również swoje bardzo podobne studia, swoją drogą w jakim mieście zapełniasz szeregi studentów? :) myślę, że na te wagary każdy przymknie oko.. :b

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdańskie szeregi, ale JA jestem z Gdyni ^^ ;D

      Usuń
  7. hahah wagary to zawsze dobry pomysł :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. potwierdzam! :D a pieczony jogurt... hmm.. ciekawe :)

      Usuń
  8. ciekawy pomysł, bo w zasadzie pierwszy taki zapiekany jogurt bez jaja! wypróbuję z sojowym :) w kokosowych smakach? jak najbardziej jestem na duże TAK! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta puszystość na zdjęciu od razu mi się kojarzy z konsystencją Bakusiów, które kiedyś jadłam praktycznie codziennie ;p

    Wykładowca wydaje się być ciekawym do obserwowania przypadkiem :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziej podoba mi się ta idealna konsystencja! *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. oj nieładnie, nieładnie.. z wykładu się wyrywać, co to ma być!? :D
    ale mnie tym jogurtem pokusiłaś!

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmm, wykładowca może ma temporalne rozdwojenie jaźni? xD
    Wagary... wstyd!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wykładowcy mają swoje zboczenia, a im więcej tytułów, tym gorzej bywa często. ;)
    Wagary popieram, zdecydowanie!
    I zdecydowanie popieram takie śniadania. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiesz, że jeszcze nie zapiekałam jogurtu. Jak tylko będę miała sprawną maszynę, to taki zroibę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja wagary planuję w piątek :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Cudownie podajesz swoje śniadania :) tak kolorowo i estetycznie :D
    Wagary dobra rzecz ! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Wagary zawsze spoko! ;)
    A jogurtu jeszcze nie zapiekałam...

    OdpowiedzUsuń
  18. jeżeli pieczony Ci smakował to gotowany też posmakuje :D na ostatnim zdjęciu wygląda, że to był jogurt co miał fajną konsystencję :D

    OdpowiedzUsuń
  19. wagary najlepsze ! O takkk <3
    Mniam <3 wypróbuje !

    OdpowiedzUsuń
  20. Wagary i pieczony jogurcik. Cudownie ;p
    Każdemu należy się trochę wolnego ja na przykład dziś zupełnie olałam szkołę i zabrałam się z rodzicami w podróż do Torunia ;P

    OdpowiedzUsuń