wtorek, 4 listopada 2014

479. Dyniowe placki z daktylami, orzechami, figą i miodem + lunchbox

W radiu pierwsze słowa o studniówkach, 
w telewizji reklama arkuszy maturalnych dołączanych do gazety, 
a ja zrywam się na samo wspomnienie, ciarek dostaję jakby mnie to teraz dotyczyło. 
I liceum powraca jak koszmar. 
I z ulgą reflektuję się, że to przeszłość, której nie muszę już próbować sprostać. 
Nigdy nie potrafiłam tego unieść, a teraz nie muszę. 
I dziękuję za to, że jestem już w innym świecie, daleko.
Ale pozwalam, żeby to wszystko się wciąż ciągnęło. 
Tam się zaczęło, a nie skończyło. 
Niezmazane wciąż piętno odciśnięte na słabej duszy.

Nie ma to jak poprosić tatę o zakup małej paczki orzechów brazylijskich 
(tak Iwus, Ty mi przypomniałeś niedzielnym postem o tym jak bardzo je lubię i jak dawno nie posiadałam ich na stanie ;P) i dostać pół kilograma. 
Aż mnie zabolało na samą myśl o takim wydatku.  
Dobrze, że nikt nie karze mi wybrać ulubionych orzechów, bo zdecydowanie nie potrafiłabym tego dokonać :]




Martyną, skubana no, uprzedziła mnie wczoraj pisząc o plackach dyniowych ;)
Tyle kombinacji, wariacji z dynią w roli głównej, a najlepsze placki w zapomnienie poszły.






Dyniowe placki z daktylami i orzechami włoskimi z figą, granatem, karobowym jogurtem i miodem

Przepis:

30g mąki owsianej
20g mąki pszennej razowej
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta sody oczyszczonej
Jajko
3 łyżki pure z pieczonej dyni Hokkaido
1-2 łyżki mleka
2/3 łyżeczki Pumpkin Spice
Kilka daktyli
Kilka orzechów włoskich

Dodatkowe orzechy i daktyle
Granat, figa
Jogurt naturalny + karob
Miód gryczany

Jajko ubijamy z dynią.
Przesiewamy mąki, proszek, sodę, przyprawę, ubijamy.
Dodajemy stopniowo mleko mieszając.
Dodajemy posiekane bakalie, mieszamy. Odstawiamy pod przykryciem do lodówki na noc.
Smażymy na mocno rozgrzanej patelni na małym ogniu pod przykryciem z obu stron na oleju kokosowym.
Podajemy z dodatkami.



I jeszcze coś na szybko na uczelnię:
 (tak Anonimie, znów pcham wszędzie ten twaróg)



Pełnoziarnisty makaron ze smażonymi: cukinią, porem, jarmużem z twarogiem,
przyprawą Cafe de Paris Skworcu,
polane olejem z pestek słonecznika Zielony Nurt


Pytania?


Pam.

26 komentarzy:

  1. powaliłaś mnie dzisiaj tymi plackami! jakim cudem one są takie pulchniutkie, zdradź proszę! ;) będę próbowała takie zrobić, a jak nie wyjdzie to wpraszam się do Ciebie na takie śniadanie ;p
    najlepsze orzechy? mnie też ciężko byłoby wybrać ;) nie ma najlepszych, jak i nie ma takich, które by mi nie smakowały ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. jakie grubaśne placki :D musiały smakować genialnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale Ci grubasy wyszły! :D
    I też narobiłaś mi ochoty na te orzechy!

    OdpowiedzUsuń
  4. jak ja uwielbiam takie grubasy.. ale Twoje dziś to już przeszły same siebie, idealnie wyrosły!! :D a orzechów pół kilo jedynie pozazdrościć:>
    niezmazane, ale są sposoby, by uczynić je z czasem lepszym, zdystansowanym, nie piekącym..

    OdpowiedzUsuń
  5. U Ciebie jak zwykle smacznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Z Twojego taty to skarb :D hehe nie no ja na swojego nie mam co narzekać :D Mój tato też dba o moje wiewiórcze smakołyki :) hehe ale brazylijskimi w ilości pół kg jeszcze mnie nie uraczył ;p hehe będę musiała poprosić o taki mały drobiazg :D
    Również nie umiałbym wybrać ulubionych orzechów chodź ostatnio coś ciągnie mnie do pekanów prosto ze skorupki :) Na chwilę obecną to mój faworyt :)

    OdpowiedzUsuń
  7. grubaski, hehe :D do tego dyniowo - wiadomo, jesteśmy u Pam. :D
    ty weź mi tu o maturze nie przypominaj, już dosyć mi trują i niej w szkole! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie warto patrzeć wstecz!
    Ja też nie potrafię wybrać ulubionych orzechów :D
    Placki wyszły Ci bez zarzutów *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. To podpowiem, że w internetach o 1/3 taniej znajdziesz ;D
    Nie strasz maturą, bo się nie boję... chyba :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale grubaśne oponki :D Bardzo apetyczne jedzonko :)

    OdpowiedzUsuń
  11. wszędzie pchasz twaróg, haha :) a placki takie grube zawsze u Ciebie, nie wiem jak Ty to robisz!
    studniówki, matury... idę spać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja z kolei bardzo chętnie bym się cofnęła do liceum! Źle mi na tych studiach, źle mi z dorosłością na karku...
    Ha, mi też Iwuś o mojej miłości do brazylijskich przypomniał. :D
    Uwielbiam placki dyniowe, wielokrotnie już na moim talerzu gościły, ale tak apetycznych jeszcze nie widziałam, na pewno nie!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wyglądają jak placki, ale jak bułeczki, takie grube! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Teraz jest nowy lepszy czas zapominamy o tym co było :( Kochanie cały czas naprzód :* Wspaniałe sniadnko i ten lunchbox *.*

    OdpowiedzUsuń
  15. urocze te grubaski <3 a brazylijskie orzechy też uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. kochany tatuś :)
    a placki to wyszły Ci znakomicie!
    a lunchbox to ja taki na jutro poproszę :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochanego masz tego tatę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. w czym tkwi sekret Twoich placków, że zawsze tak imponują grubością? :D już kiedyś mówiłam, że masz fajnego tatę, mówię to raz jeszcze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozcieńczam za bardzo ciasta ;D

      Usuń
  19. Matura, eh..
    Ale za to twoje placki jak zwykle wymiatają :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Ależ piękne, imponujące placuszki! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. te placki są obłęęęęęędne!

    OdpowiedzUsuń
  22. mnie też zawsze boli cena tych orzechów - piona! ;)
    A placki są najgrubsze, jakie widzialam :P

    OdpowiedzUsuń