piątek, 7 listopada 2014

482. Tofurniczki dyniowo- cytrynowe z kaki, orzechami brazylijskimi i tahini

Jeszcze się muszę oduczyć wypatrywania katastrofy, czekania na klęskę.
Cisza, a ja zatykam uszy przed dźwiękiem burzy.
Z przyzwyczajenia, z niedowierzania, z braku zaufania do siebie.
Nie muszę przecież ciągle czegoś zakładać, czekać, spodziewać. 
Będzie co ma być. Dobrze :)

Lubię, gdy na poranny bieg budzi mnie dźwięk deszczu rozbijającego się o szyby. Cieszę się, że z ręką na sercu mogę powiedzieć, że przede mną wykłady, 
które na prawdę mnie interesują, skrawek wolnego popołudnia i długi weekend. 
Czas pędzi. 
Jedno święto, tydzień, długie weekend, tydzień, urodziny i listopad za pasem. 
I serducho szybciej bije na samą myśl o grudniowej atmosferze;]


Piątek- weekendu początek :D
Miłego dnia :)


,,Serniczki" z patelni z tofu robiłam tylko raz, ale pamiętam, że były najlepszymi 
jakie do tamtego czasu jadłam. 
Najwyższa pora na powtórkę. Absolutnie się nie zawiodłam. Pyszności :)







Dyniowo- cytrynowe tofurniczki z daktylami z kaki, granatem o. brazylijskimi, konfiturą pomarańczową,tahini

Przepis:

200g tofu silken
2 łyżki pure z pieczonej dyni Hokkaido
40g mąki z kasztanów jadalnych
Szczypta soli
2/3 łyżeczki Pumpkin Spice
Stewia
2-3 łyżki soku z cytryny
Skórka otarta z połowy cytryny
Pół jaja
Suszone daktyle

Olej kokosowy do smażenia
Kaki, granat, orzechy brazylijskie, konfitura z pomarańczy, tahini z czarnego sezamu

Tofu blendujemy z dynią, sokiem z cytryny, stewią, pumpkin spice i solą.
Dodajemy rozbełtane jajko i skórkę z cytryny. Mieszamy.
Przesiewamy mąkę i dokładnie mieszamy.
Daktyle kroimy na kawałki, mieszamy do masy.
Odstawiamy przykryte na noc do lodówki.
Rano smażymy na niewielkiej ilości oleju kokosowego na mocno rozgrzanej patelni na najmniejszym ogniu pod przykryciem z obu stron.
Podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

25 komentarzy:

  1. też mam wrażenie, że ani się obejrzymy a przywita nas grudzień ;) a ja już z niecierpliwością czekam na pierwszy śnieg i właśnie na tę świąteczną atmosferę (choć w tym tygodniu widziałam już w centrum lampki i gwiazdki na sklepach no i ogromną świecącą choinkę obok! ;p)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kupiłam właśnie tofu i też myślałam o tofurniczkach. Normalnie czytasz mi w myślach. Może też się skusze na dyniowe? W końcu trzeba jeszcze z niej korzystać, puki jeszcze jest :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wykłady, które nas interesują to chyba prawdziwa rzadkość, więc całe szczęście że w piątek idziesz na nie z przyjemnością:)
    Śniadanie oczywiście dyniowe, oczywiście pyszne i oczywiście ozdobione uroczymi gwiazdkami

    OdpowiedzUsuń
  4. Grubość tych tofurniczków mnie zachwyca :D
    miłego piątku!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też lubię gdy się budzę i słyszę krople deszczu rozbijające się o szybkę - ale tylko wtedy jak wiem, że mogę zostać w łóżku i nigdzie nie muszę wychodzić :)

    Konsystencja tych placków jest świetna, taka zbita! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubisz biegać w deszcz? Ja jeszcze nie próbowałam (no, chyba że złapał mnie wbrew mojej woli ;)), a nie chciałabym, żeby pogoda decydowała o tym, czy wyjdę pobiegać, czy nie... I tak się zastanawiam jak to będzie, gdy przyjdzie zima, będzie śnieg, a tu nawet odpowiedniego obuwia sportowego na takie warunki brak :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię biegać w deszcz, ale nie ulewny i raczej w letni deszcz. Teraz biegam na swojej bieżni :)

      Usuń
  7. Hmm, interesujące wykłady? Dobrze, że mnie od razu uprzedziłaś, że takie cuda istnieją xD

    OdpowiedzUsuń
  8. wyglądają cudownie, takie grubaśne :D z tofu jeszcze nie próbowałam, ale skoro takie dobre to czas spróbować!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem zbyt wielkim leniem ćwiczenia czy bieganie z rana... Chyba, że mam wakacje :D
    Tofu jakoś nigdy nie chce wpaść mi do koszyka, no nie!

    OdpowiedzUsuń
  10. no tak grudzień tuż, tuż..
    a serniczki z tofu wciąż przede mną jeszcze ale tak mnie zachęciłaś, że robię jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tez nie mogę doczekać się grudnia! :)
    Świetną konsystencje mają te tofurniczki *.*

    OdpowiedzUsuń
  12. Grudzień już blisko! :)
    A te tofurniczki idealne wyszły!

    OdpowiedzUsuń
  13. Grudnia nie mogę się doczekać :D Cudne te gwiazdeczki :D całkiem jak całe śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Grudnia nie mogę się doczekać :D Cudne te gwiazdeczki :D całkiem jak całe śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ale to kaki to jest śliczny owoc ;p w ogóle to tofu to fajna sprawa jest i, wbrew pozorom, smaczne rzeczy można z nego stworzyć :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. moim zdaniem z tofu można zrobić cudowne dania i te 'serniczki' są tego przykładem, uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. próbowałam już tyle przedziwnych produktów, ale tofu nie jadłam... muszę nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie no, kupiłaś mnie tymi tofurnikami, zdecydowanie! :D
    Biegać w deszczu jeszcze nie miałam okazji - moja mama nie reaguje za dobrze nawet na sam pomysł ;p

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja za tofu na słodko nie przepadam ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Idealny sposob na wykorzystanie tofu <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Dziś oprócz tofurniczek zachwyciło mnie kaki <3
    Ja też już wyczekuję grudnia ^^

    OdpowiedzUsuń
  22. Zrobiłabym, bo miałam na takie tofurniczki ogromną ochotę, gdyby nie to, że po ostatnim zjedzonym kremie z tofu, mój żołądek zdecydowanie nie był zadowolony. Wielka szkoda (:

    OdpowiedzUsuń
  23. Przyznam, że rewelacyjnie to wygląda, no i do tego bardzo dobry skład! (u mnie to niezwykle ważne ;p)

    OdpowiedzUsuń