poniedziałek, 29 grudnia 2014

532. Ryż zapiekany w dyni z bakaliami i miodem

Nie mogę uwierzyć, że to już pięćset trzydzieste drugie śniadanie tu...
W to, że rok, który dopiero się zaczął zmierza ku końcowi też.
Jak i w to, że od dziś w naszym domu, w mieszkaniu po babci mieszkać będą obcy ludzie.
W narastającą ilość kartonów, w to, że to wszystko dzieje się już, teraz, jest w toku.
Oraz w to, że babka powołuje się na chorobę psychiczną, żeby pokrzyżować plany.

Sporty zimowe polubiłam.
Bieganie z łopatą na podjeździe może być tak samo relaksujące jak z kosiarką po ogrodzie.
:D

Zakumplowałam się ostatnio z ryżem, wspominałam o tym.
Jem go teraz stosunkowo często, ale z czerwonym do czynienia miałam po raz pierwszy.
Na pewno nie ostatni!
Znalazłam takowy pod choinką od wspaniałej Pani Mikołaj.
Dziękuję jeszcze raz, bo nie wiem kiedy sama bym się skusiła na kupno.
Zdecydowanie wart gotowania pół godziny ;]
Sam ma lekko orzechowy posmak, a w połączeniu z bakaliami zasługiwał na umieszczenie go w najlepszym naczyniu :D









Czerwony ryż pieczony w dyni z pestkami, laskowymi, pekanami, włoskimi, żurawiną, rodzynkami, cytryną, miodem kasztanowym

Pomelo

Przepis:

65g czerwonego ryżu + woda
2 łyżki soku z cytryny
Szczypta soli himalajskiej
Garść orzechów laskowych, włoskich, pekan, pestek dyni
Garść suszonej żurawiny i rodzynek
Miód kasztanowy
Skórka otarta z połowy cytryny
Mała dynia Hokkaido

Kawałek pomelo

Ryż opłukujemy pod bieżącą woda.
Wrzucamy na wrzącą wodę i gotujemy ok. 30 min.
Odlewamy nadmiar wody (o ile jest), dodajemy sok z cytryny i bakalie oraz szczyptę soli, mieszamy.
(ja przygotowałam to wieczorem)
Dynię szorujemy dokładnie, wydziobujemy miąższ, nadziewamy ryżem.
Pieczemy w 180 stopniach ok 25- 30 minut.
To co się w dyni nie zmieściło podgrzewamy na patelni.
Podajemy polane miodem i posypane skórką z cytryny.





Pam.

34 komentarze:

  1. Ja kiedyś kupiłamw sklepoe arabskim czerwony i wiesz co, gotowal sieu jakieś 15 minit ;) to pewnie zależy też od rodzaju.
    A dyni to ci zazdroszczę! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham dynię i Twoje pomysły na nią!

    OdpowiedzUsuń
  3. tak jesiennie się tu zrobiło, a za oknem mróz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widziałam kiedyś ten ryż w sklepie bio i mnie zaciekawił. Cena jednak mnie skutecznie odstraszyła. Ale skoro wart jest spróbowania, to może się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. dziekuję Kochaniutka dziękuję :*****
    ja czasami zalewam go przed gotowaniem wodą i odstawiam na noc,żeby się namoczył, wtedy gotowanie to pare minut :)
    cieszę się,że Ci posmakował!
    ale, gdzie dorwałaś dynie!! aaaaa
    była tak smaczna jak te w sezonie ? a cena? za takową sztukę? wyjadasz ją od środka? bo planuje zrobić sobie kiedyś taką miseczkę :D i tak bez przypraw, dodatków? jak smakuje?
    zarzuciłam Cie pytaniami a Ty bidulka czasu nie masz pewnie by odpisywać :]
    ps.na walentynki dostaniesz zielony ryż :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję! :)
      Dynia leżała w piwnicy już jakiś miesiąc, albo i dłużej, wiec można powiedzieć, że to jeszcze sezonowa. Taką upieczoną zjadam całą tzn. miąższ ze skórą :) Hokkaido jest bardzo słodka, smakuje wspaniale po prostu :P

      Usuń
    2. Zielony może być, ale już na inny adres! :D

      Usuń
  6. już kiedyś widziałam ten ryż, ale się jeszcze na niego nie zdecydowałam - czas to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  7. ryż z orzechowym posmakiem? naprawdę? chyba i ja się na niego skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. masz dynię! masz czerwony ryż! masz miód kasztanowy! masz wszystko, czego potrzeba, żeby zakochać się na amen w tym śniadaniu! :D
    jedno się kończy, drugie zaczyna.. wieczność jest przereklamowana.. mam nadzieję, że te zmiany wyjdą tylko na dobre:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bieganie z łopatą jako nowa dyscyplina olimpijska - osiągnęłabyś wiele :D

    OdpowiedzUsuń
  10. jestem strasznie ciekawa tego ryżu!
    całość wygląda zjawiskowo! :))

    OdpowiedzUsuń
  11. i pomyśl sobie ile czasu minęło - a ty dalej w tym bagnie zaburzeń odżywiania sie taplasz :( Tyle życia zmarnowanego,nie szkoda Ci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdemu szkoda, bardzo szkoda <3 Pozdrawiam.
      Kicham na ryż, ja chcę tę dynię!
      A babcię to Ty jakąś rozrywkową masz chyba ;P

      Usuń
    2. Ej ej. Pogubiłam się. Anonimie do czego ty to teraz piszesz? Przecież ja tu niczego o swojej chorobie nie piszę? O jedzeniu? Dawno u mnie pod tym akurat względem tak dobrze nie było, więc zupełnie nieadekwatny komentarz.
      Iwuś, to nie moja babcia, bo takowej nie posiadam, to babka, która kupiła dom. ;)

      Usuń
    3. Przepraszam, ten komentarz zaćmił moje myślenie :*

      Usuń
  12. Zapiekane w dyni wszystko smakuje genialnie :D Pozazdrościć dyni, bo my już żadnej nie mamy :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Widać, że chyba ciężko ci się z dynią pożegnać :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Widzę, że u Ciebie wielkie zmiany!
    Ten ryż zasługiwał na wylądowanie w królowej jesieni - dyni :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Piękna dynia! A jaka smaczna być musiała... :)
    Czerwony ryż też bardzo lubię. Chcę takie śniadanie!

    OdpowiedzUsuń
  16. Już któryś raz rozbawiłaś mnie pieszczotliwą nazwą tej kobiety XD Oby 'babka' szybko wyzdrowiała ... ;P
    Muszę wygrzebać czerwony ryż z końca szafki, ostatnio używałam go dobre pół roku temu i to jeszcze na wytrawnie.
    Skąd Ty dynię wytrzasnęłaś!? ;o

    OdpowiedzUsuń
  17. Skąd ta dynia?! *.*
    haha, tą babkę to wyśmiać tylko :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Pysznie podana ta dynia, aż mnie kusi, żeby też sobie tak zapiec, ale wtedy myślę, na ile słoików puree wystarczy jedna... Za rok!
    Odśnieżanie najpopularniejszym sportem zimowym, haha :D

    OdpowiedzUsuń
  19. jaka ta dynia maciupka ;p a ryż ma jakiś dziwny kolor jak dla mnie ;) a babka to jakaś krętaczka jest ;p

    OdpowiedzUsuń
  20. dokładnie dynia mikro :D chyba wielkości jabłka, Pam co ? albo pomelo ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od pomelo mniejsza, od jabłka większa, taki spory grejpfrut :P

      Usuń
  21. W dyni wszystko tak pięknie wygląda :) Szkoda, że u mnie zawsze takie potężne sztuki, a teraz to już w ogóle zamrażarkowe potworki... ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ile bym teraz dała za taką dyńkę!

    OdpowiedzUsuń
  23. Ryż o orzechowym posmaku? Chętnie taki kupię, jak tylko napotkam. Wszytko co orzechowe jest mi bliskie :D

    OdpowiedzUsuń
  24. O rety jaka piękna dynia! Jesteś chyba czarodziejką :D Po Twoich pochwałach zapisuje czerwony ryż do listy 'musisz spróbować' :D zwłaszcza jeśli ma orzechowy posmak *.* I tak Ci zazdroszczę tego pomelo na talerzu, bo jestem jego ogromną fanką :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ta mini dynia jest urocza :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Czerwony jst pyszny, tak dawno go nie jadłam!
    powinnaś się ożenić z dynią :D
    zapraszam na akcje: http://iluminatium-mundi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Wygląda przeuroczo :) Tylko na wytrawnie w ten sposób dynię zapiekałam. W przeszłym roku i na słodko spróbuję. W zasadzie to już w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń