piątek, 31 stycznia 2014

211.

Tak tak... A ja znowu o egzaminach.
Wieczorem wpadłam w potworną panikę. 
Dziś najtrudniejszy egzamin (dobra, ten w poniedziałek też będzie straszny), 
a ja mam poczucie pustki w głowie.

Coś mi gdzieś dzwoni, ale nie wiem gdzie.

Płakać mi się chciało już wieczorem nad notatkami, załamałam ręce i poszłam spać....
Dobre jest to, że dziś mam na 11, a nie po południu i za parę godzin będę to miała z głowy. 
Wtedy już tylko pocisnąć przez weekend jeden przedmiot, napisać w pon. i wolne :]

Wolne, o ile nie będę musiała poprawiać. 
Muszę się dziś spiąć...
Boję się...


Ale biorę się w garść i stawiam czoła wyzwaniu ;]

Śniadanie chociaż było pyszne. 
Musiałam jakoś sobie dodać otuchy przed egz. :P
No i energii po bieganiu- to zawsze odstresowuje.






Orzechowe pancakes z gorzką czekoladą z pomarańczą, konfiturą pomarańczową, gruszką, cynamonem

Przepis:

35g mąki owsianej
20g mąki pszennej pełnoziarnistej
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta sody oczyszczonej
Szczypta soli
Jajko
Łyżka jogurtu naturalnego
2-3 łyżki wody
2 łyżki masła orzechowego crunchy
Gorzka czekolada z pomarańczą

Konfitura z pomarańczy, gruszka, kora cynamonu

Masło orzechowe podgrzewamy w kąpieli wodnej, żeby stało się bardziej płynne.
Miksujemy ze sobą jajko, jogurt i masło orzechowe.
Przesiewamy mąki, proszek, sodę, sól i miksujemy dodając tyle wody, aby ciasto było dosyć gęste.
Odstawiamy najlepiej na całą noc.
Dodajemy posiekaną czekoladę.
Rano smażymy placki na patelni teflonowej z obu stron pod przykryciem.
Podajemy z dodtkami.

Połączenie masła orzechowego, gorzkiej czekolady i konfitury pomarańczowej jest po prostu DOSKONAŁE. 
Nic dodać, nic ująć.

Pytania?

Pam.

czwartek, 30 stycznia 2014

210.

Czytałam wczoraj Wasze komentarze i doszłam do wniosku, że 
nieźle Was wystraszyłam tymi studiami.

Ale spokojnie. Absolutnie nie to chciałam osiągnąć. 
Ja na prawdę bardzo dobrze się czuję na studiach, o stokroć wolę je od liceum. 
Mimo nauki, obowiązków, przerażająco brzmiącej ,,sesji", 
tak na prawdę jest to na prawdę świetny czas :] 

Nic nie jest zaplanowane tak, aby nie było do zrealizowania. 
Tak jak w gimnazjum hasło ,,matura" brzmiało przerażająco, tak w klasie maturalnej 
,,matura" stała się urzeczywistnionym, realnym celem do osiągnięcia w maju. 
Tak jak po tej maturze przerażało hasło ,,sesja" tak teraz co? 
Właśnie jestem w jej trakcie i żyję. 
Całkiem nieźle ;]

Złota rada mojego Złotego Taty
która na prawdę wiele daje to tak właściwie jedno słowo 
SYSTEMATYCZNOŚĆ. 
Ona załatwia wszystko. 
No i ode mnie dodane ,,łut szczęścia" ;P


A dziś na 16 egzamin z logiki. 
Nie wyobrażam sobie przedmiotu mniej logicznego od logiki. 
,, Kamień myśli o Wenecji" Prawda?,  a 
,,Stolica księżyca jest niezamieszkała" Fałsz?,  a 
,, To co właśnie powiedziałam jest kłamstwem. Prawda czy fałsz?"

Jedno jest pewne. 
Człowiek o zdrowych zmysłach tego nie pojmuje. 
Tak samo jak fizyki ;P (Tu gorące pozdrowienia dla Cathy :* )


A dzisiejsze śniadanko przypomniało mi o przedświątecznej, wszechogarniającej fazie 
na korzenne smaki i aromaty. 
Po świętach jak ręką odjął, zniknęły z blogów.
Więc dziś u mnie są, tak na przekór styczniowi :]






Gryczane naleśniki korzenne z ricottą, smażonymi na maśle śliwkami z syropem korzennym z orzechami laskowymi i cynamonem

Przepis:

50g mąki gryczanej
150ml mleka sojowego
Jajko
Po pół łyżeczki: przyprawy korzennej, kakao, cynamonu
Szczypta soli i pieprzu
Olej kokosowy do smażenia

Kilka śliwek
Łyżeczka masła
Łyżka syropu korzennego

Orzechy laskowe, kora cynamonu

Jajko miksujemy z połową mleka.
Przesiewamy mąkę, przyprawę, cynamon, kakao, sól, pieprz i miksujemy dolewając resztę mleka sojowego.
Odstawiamy ciasto najlepiej na całą noc.
Smażymy naleśniki na patelni przetartej olejem kokosowym.
W garnuszku rozpuszczamy masło.
Wrzucamy śliwki i smażymy na wolnym ogniu kilka minut. Pod koniec wlewamy syrop.
Naleśniki nadziewamy ricottą, podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

środa, 29 stycznia 2014

209.

Wczoraj pierwszy raz odkąd pamiętam narzekałam na pogodę.
Śnieżyca jak diabli. 
Nic nie było widać, w powietrzu biało.
Gdy tylko próbowałam otworzyć oczy, obrywałam ogromnymi, zimnymi płatkami prosto w gałki.
Nie dało rady iść z otwartymi więc szłam po omacku, środkiem ulicy. 
Na kolejkę normalnie idę 15 min, wczoraj szłam 30. 
Jeszcze miała 20minut opóźnienia. Na szczęście wyszłam wcześniej. 
Weszłam na uczelni do łazienki, patrzę w lustro, a mój tusz do rzęs był i się zmył, 
a raczej rozpłynął aż do brody :P 
Fajnie wyglądałam.


Sam egzamin? 
Hihi. Zabawnie.
Cała strona zadań drobnym druczkiem, a na drugiej całej stronie praca pisemna do napisania.
I zabójcze słowa wykładowcy "Od momentu rozdania kartek mają państwo pół godziny".
Śmiech na auli. 
Ale to nie był żart. 
Istny maraton. 
Po ostrym bieganiu rano nigdy nie byłam tak czerwona jak wczoraj po oddaniu tej kartki :P 

No ale cóż. 
Teraz rozumiem typowe studenckie ,,Byle zdać", 
chociaż kiedyś zastanawiałam się, 
czy student to aż tak mało ambitna istota, 
że ogranicza się do ,, Byle zdać".


Dziś na szczęście nie muszę nigdzie jechać.


Na śniadanko rozpustne acz zdrowe brownie.
Miałam na nie ochotę już od jakiegoś czasu, 
ale musiałam cierpliwie czekać aż moje awokado będzie odpowiednio miękkie. 
No i jest.






Awokado brownie z jogurtem naturalnym, surowym ziarnem kakaowca, pomelo, truskawkami


Przepis:

50g mąki pszennej pełnoziarnistej
Pół łyżeczki sody oczyszczonej
Szczypta soli
15g gorzkiego kakao
15g gorzkiej czekolady
Niepełna łyżka jasnego cukru muscovado
100g miękkiego awokado
40ml wody

Czekoladę roztapiamy.
Awokado rozgniatamy widelcem, mieszamy z czekoladą i cukrem.
Przesiewamy mąkę, sodę, sól, kakao, mieszamy dolewając wodę.
Przekładamy ciasto do żaroodpornego naczynka (ja mam silikonową foremkę, która nie wymaga wykładania papierem/natłuszczania).
Odstawiłam na noc do lodówki.
Pieczemy w 180 stopniach ok. 35-40min.
Studzimy, podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

wtorek, 28 stycznia 2014

208.

Dzisiaj zwracam się z uprzejmą prośbą o kciuki :]
O 16.45, kiedy w większości będziecie już w domkach po lekcjach, 
abo wylegiwać się korzystając z ferii 
ja zasiądę do egzaminu. 
Tak więc w miarę możliwości o trzymanie choć jednego kciuka proszę.
Ja tam wierzę, że to pomaga, a co? ;D


A taki ładny dzionek trzeba rozpocząć w słodki sposób.
Jest więc pyszny, delikatny, żółty wypiek :)
I truskawki. 
Nie tak aromatyczne i pyszne jak nasze polskie, lipcowe skarby, 
ale jako chwilowy wehikuł czasu o te kilka miesięcy wstecz sprawdzają się idealnie.
Dziękuję tato :)






Bananowy chlebek kukurydziany z suszoną żurawiną z jogurtem naturalnym, truskawkami i Nutellą

Co bardziej pasuje do banana niż Nutella? 
A do truskawek
A jak tworzą trio to już w ogóle można odpłynąć :)

Przepis:

60g mąki kukurydzianej
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta sody czyszczonej
Szczypta soli
2/3 banana
Małe jajko
Łyżka jogurtu naturalnego
Łyżeczka oleju kokosowego
Łyżeczka ekstraktu wniliowego
Garstka suszonej żurawiny

Jogurt naturalny, truskawki, Nutella

Banana rozgniatamy na mus.
Jajko, banana, stopiony olej kokosowy, ekstrakt, jogurt miksujemy.
Przesiewamy mąkę, proszek, sodę, sól. Miksujemy.
Dodajemy suszoną żurawinę, mieszamy.
Przelewamy ciasto do naczynka żaroodpornego.
Odstawiamy na noc do lodówki.
Pieczemy 30min w 180 stopniach i 10 min w 125.
Studzimy, podajemy z dodatkami.


- Tatuś, amerykański tydzień się zaczął w Lidlu, podjechałbyś po drodze z pracy po masełko?
- A to z Marksa jest niedobre?
- Bardzo dobre, ale już go prawie nie ma. No i jednak Lidlowskie masło, to Lidlowskie masło.
- Ok., coś jeszcze?
- Nie, dziękuję. A, no jabłuszka.

No i mam swoje masło:




- Dziesięć słoików?!
- Na miesiąc powinno wystarczyć. Tylko gdzie Ty to schowasz?...


Pytania?

Pam.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

207.

Bezcenne było zobaczyć minę mojej koleżanki z roku, gdy uświadomiłam ją, 
że podczas sesji nie ma normalnych zajęć. 
Uczyniłam ją tym najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem (a raczej pod śnieżną chmurką).


Tak więc i ja się dzisiaj cieszę, że mam wolny dzionek 
(o ile można nazwać dzień nad książką wolnym), 
ale przynajmniej nie muszę się tłuc do Gdańska skoro świt :]


Gofry z ricotty były na mojej liście do zrobienia od bardzo dawna. 
Wypróbowałam już owsiane, bananowe, marchewkowe, kukurydziane, kakaowe, a nawet dyniowe. Jakieś jeszcze pewnie pominęłam :P
Przyszedł czas i na gofry z ricotty. 
Oj będą się tu jeszcze pojawiać. 
Są nieziemsko delikatne. 
Dosłownie bez przesady rozpływają się w ustach :)





Waniliowe gofry z ricotty z cynamonowa gruszką smażoną w maśle i miodzie nektarowo- spadziowym z PB

Przepis:

35g mąki pszennej pełnoziarnistej
35g mąki owsianej
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta sody oczyszczonej
Szczypta soli
95g ricotty
Jajko
Łyżeczka oleju kokosowego
Łyżeczka ekstraktu waniliowego
Ziarenka z kawałka laski wanilii
3-5 łyżek mleka sojowego (w zależności od twardości serka i rozmiaru jajka, ja dałam 4 łyżki)

Gruszka, masło, miód nektarowo-spadziowy, kora cynamonu
Masło orzechowe

Jajko, ricottę, roztopiony olej kokosowy, ekstrakt i ziarenka wanilii miksujemy.
Przesiewamy mąki, sodę, proszek, sól, miksujemy dolewając mleko do odpowiedniej konsystencji.
Odstawiamy na noc przykryte do lodówki.
Rano pieczemy gofry.
Gruszkę kroimy w plastry.
Na patelni roztapiamy masło i miód, układamy gruszkę, smażymy na wolnym ogniu kilka minut, przewracamy gruszkę, zasypujemy cynamonem i smażymy jeszcze chwilę.
Podajemy z goframi.

Pytania?

Często łatwiej jest wysłuchiwać problemów innych, doradzać, próbować pomóc.
Z taką łatwością zaangażować się w czyjeś życie, obce sprawy, 
by choć na chwilę uciec od swoich, 
choć chwilę udawać, że ich nie ma.
Czy to jest egoizm?
Pam.

niedziela, 26 stycznia 2014

206.

Jeszcze kilkanaście dni temu siedząc nad książkami robiło się ciemno, włączałam lampkę, spoglądałam na zegarek : 15.30.
Wczoraj ślęcząc nad biurkiem ciemno mi się jakoś zrobiło, zapaliłam lampkę, odruchowo rzuciłam okiem na zegarek i co? 16. 10.
Tak już nam się dzionek wydłużył :D


Kocham spacery zimą. 
Uda szczypią od mrozu, w nosie zamarzają sopelki, pod butami tak uroczo chrupie, 
słonko świeci, śnieg się mieni w jego blasku, 
złoty pies na białym śniegu z kontrastującym czarnym nosem. 
Chwilo trwaj :D

Nie jest później najmniejszym problemem usiąść przy wyżej wspomnianym biurku 
z kubkiem gorącej herbaty i tak siedzieć z książką przed nosem, 
a oczami zapuszczonymi gdzieś w dal, nieokreśloną przestrzeń za oknem.
No i od czasu do czasu zerknąć w tekst podręcznika ;P


Zanim jednak to wszystko to najpierw śniadanie.

Nie, najpierw bieganie. 
Zeszłej zimy jeszcze nie joggowałam i teraz widzę ogromną różnicę. 
Jest mi zdecydowanie cieplej (nawet pomimo niższej wagi) 
i zdecydowanie szybciej się rozgrzewam. 
Taka o kolejna zaleta biegania ;]


No i to śniadanie. Tego mi brakowało. 
Słodka, porządna dawka energii.

Miałam ochotę ostatnio na zwykłą, klasyczną Nutellę.
Nie inne smarowidła, nie masło orzechowe, nie kremy, 
nie ultra-zdrowa pasta kakaowa z awokado, a zwykła Nutella
Ta, którą jako dziecko zawsze wyjadałam palcem, ba całą dłonią ze słoika, 
a później próbowałam wmówić mamie, że to wcale nie ja!

No i jak to zwykle bywa, tato spełnia marzenia- kupił mi słoik Nutelli :D
A jak Nutella to koniecznie z bananem.
Tosty francuskie jadłam nie raz, ale o dziwo bananowych nigdy nie robiłam.






Bananowe tosty francuskie z serkiem wiejskim, Nutellą, konfiturą porzeczkową, pomelo

Przepis:

Wieloziarnista bułka
Jajko
70ml mleka sojowego
2/3 dojrzałego banana
Szczypta soli
Olej kokosowy do smażenia

Serek wiejski, Nutella, konfitura porzeczkowa, pomelo

Banana ugniatamy widelcem na mus.
Jajko bełtamy z bananem i cały czas mieszając dolewamy mleko.
Dodajemy sól, mieszamy i wylewamy na talerz.
Bułkę kroimy w poprzek i maczamy w masie jajecznej kilka minut z każdej strony.
Na patelni rozpuszczamy olej kokosowy i smażymy kromki na średnim ogniu chwilę z każdej strony.
Podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

sobota, 25 stycznia 2014

205.

W końcu długo wyczekiwany weekend :)
No dobra wcale nie tak długo bo zaledwie 5 dni i to takich, które mijają w mgnieniu oka.

I wiecie co Wam powiem?
Może powinnam to powiedzieć dopiero za 7 dni, 
ale ten styczeń póki co jest całkiem fajny ;)

A co do egzaminu, to przede wszystkim dziękuję Wam za słowa otuchy, wsparcia, pozytywnego nakręcenia :)

Pierwsze koty za płoty. 
Wydaje mi się, że było dobrze, chociaż nie chcę zapeszać ;]


A sobotnie leniwe śniadanko to powtórka listopadowego debiutu - clafoutis.
Zapomniałam, że tak bardzo mi smakował ten zakalec i miałam go powtórzyć.
Tym razem w innej wersji ( w bardziej mrocznej odsłonie ;P )






Karobowe clafoutis jabłkowo- śliwkowe z rodzynkami, orzechami laskowymi, czekoladą Lindt, cynamonem

Przepis:

55g mąki pszennej pełnoziarnistej
1,5 łyżki karobu
Łyżeczka proszku do pieczenia
Szczypta soli
Jajko
125ml mleka sojowego
Łyżeczka miodu nektarowo- spadziowego
Jabłko
Śliwka
Garstka rodzynek

Kora cynamonu, orzechy laskowe, czekolada Lindt

Bełtamy mleko, jajko i miód.
Przesiewamy mąkę, karob, sól, proszek do pieczenia i dokładnie mieszamy.
Jabłko i śliwkę kroimy na kawałki.
Układamy owoce w wysmarowanym masłem naczynku żaroodpornym zostawiając kilka cząstek.
Posypujemy rodzynkami, wylewamy masę i układamy pozostałe owoce.
Ja wstawiłam na noc do lodówki
Pieczemy 30 min w 180 stopniach.
Podajemy z dodatkami.

Miłego weekendu :*

Pytania?

Pam.

piątek, 24 stycznia 2014

204.

Pamiętam jakby to było dziś.
Wracałam z mamą z przedszkola. 
Ostatniego dnia zerówki, po uroczystym pożegnaniu. 
Zaczynały się wakacje przed pierwszą klasą. 
Było słonecznie, pięknie, ciepło. 
Dostałam jakieś słodycze i przede wszystkim taki dyplomik w kształcie tornistra przypięty do tekturowego misia. 
Idąc z mamą do domu pamiętam jak wypowiedziała słowa: 
,, No, teraz to jestem jus duza"

A dzisiaj mam pierwszy w życiu egzamin na studiach w mojej pierwszej w życiu sesji.
I paradoksalnie wcale nie czuję się jus taka duza...


Nie wiem czy jestem dobrze przygotowana, nie wiem ile umiem, ile nie umiem. 
Nie wiem co napiszę, na ile zaliczę (bo mam nadzieję, że się uda zaliczyć), 
ale przepełnia mnie niesamowicie pozytywne uczucie. 
Taka mieszanka ekscytacji, tremy, niepewności, lęku przed nieznanym i może nawet trochę dumy.

Nie ważne (no dobra, ważne) co będzie, ale o 12 zaczynam.
I błagam skm'ki bądźcie dziś łaskawe ;]


Bez śniadania ani rusz.






Dyniowe kopytka odsmażane z orzechami ziemnymi z jogurtem naturalnym, miodem nektarowo-spaziowym, cynamonem, śliwka

Inspiracja 1 i 2 

Przepis:

40g mąki pszennej pełnoziarnistej
30g mąki owsianej
Żółtko jajka
Szczypta soli
90g pure z pieczonej dyni

Olej kokosowy
Łyżka siekanych orzechów ziemnych

Gęsty jogurt naturalny, miód nektarowo-spadziowy, kora cynamonu

Żółtko mieszamy z dynią.
Przesiewamy mąki i sól, mieszamy łyżką, a następnie przekładamy na blat (ewentualnie podsypujemy mąką) i zagniatamy ciasto.
Formujemy kulę, owijamy ją folią spożywczą i wkładamy na noc do lodówki.
Rano ponownie zagniatamy, formujemy wałek, kroimy kopytka.
Gotujemy w osolonej wodzie ok 2-3 min. od wypłynięcia na powierzchnię na małym ogniu bez przykrycia.
Odcedzamy kopytka.
Na patelni rozgrzewamy olej kokosowy, wrzucamy kluski, pod koniec smażenia dodajemy orzechy.
Podajemy z dodatkami.

Miłego piąteczku Kochane :*

Pytania?

Pam.

czwartek, 23 stycznia 2014

203.

Nie jadę dziś na uczelnię. 
Nie opłaca mi się na półtorej godziny angielskiego marnować łącznie ponad 3 godzin czasu, 

wolę poświęcić je na bieganie, śniadanie, ślęczenie w internecie...

Yyyy...To jest na naukę oczywiście! ;P


Ale żeby cokolwiek zdziałać trzeba zjeść najpierw porządne, pyszne śniadanko.
Wczoraj była przerwa od dyni i już zatęskniłam :P
Wiedziałam, że będzie wypiek, ale jaki?
1 chlebek dyniowy, czy kilka muffinek?
Kompromis, jeden duży muffin.






Dyniowy muffin owsiany nadziany porzeczkową ricottą z sezamem i cukrem trzcinowym podany z jogurtem naturalnym, kiwi, kaki, cynamonem

Przepis:

60g mąki owsianej
Płaska łyżeczka proszku do pieczenia
Szczypta sody oczyszczonej
Łyżeczka cynamonu
Łyżeczka miodu nektarowo-spadziowego
Łyżeczka oleju z orzechów laskowych
Małe jajko
140g pure z pieczonej dyni
Łyżka jogurtu naturalnego

Sezam, cukier trzcinowy do posypania
Łyżka ricotty, łyżeczka konfitury porzeczkowej

Kiwi, kaki, kora cynamonu, jogurt naturalny

Pure, jajo, miód, olej, jogurt miksujemy.
Przesiewamy mąkę, proszek, sodę, cynamon miksujemy.
2/3 przelewamy do natłuszczonej kokilki wyłożonej papierem do pieczenia, odstawiamy na chwilę by ciasto trochę stężało.
W tym czasie ricottę mieszamy z konfiturą. Wykładamy na środek ciasta, przykrywamy pozostałą częścią.
Przykrywamy, odstawiamy na noc do lodówki (a przynajmniej na pół godziny).
Rano posypujemy sezamem i cukrem trzcinowym.
Pieczemy 30min w 180 stopniach, zmniejszamy temp. do 100 stopni, włączamy termoobieg i pieczemy jeszcze ok. 10 min.
Studzimy, podajemy z dodatkami.


Ostatnio odpowiedziałam łącznie na chyba 7 czy 8 nominacji.
Pora na moje pytania.
Nie wymyślę 77, a standardowe 11, ale za to pozwolę sobie nominować większą liczbę osób :]

Pytania:

1. Jakie jest Twoje pierwsze skojarzenie ze słowem ,,ludzie"?

2. Pamiętasz jakiś stałe powiedzonko, albo tekst Twoich rodziców, który zawsze Cię denerwował?

3. Lubisz podróżować? Chodzi mi o samą jazdę autem, pociągiem, autokarem, kolejką itd.

4. Jaki jest Twój ulubiony rodzaj pieczywa?

5. Jaka jest Twoja ulubiona lektura szkolna, z całego okresu edukacji?

6. Jaki jest Twój wymarzony zawód i czy myślisz, że uda Ci się to osiągnąć?

7. Jakbyś miała możliwość posiadania egzotycznego zwierzaka, co by to było?

8. Musisz wyeliminować ze swojej diety jedną rzecz, którą często jadasz i lubisz, od czego dasz radę się powstrzymać?

9. Gdybyś mogła wybrać imię sama dla siebie, jakie by o było?

10. Pracując w grupie wolisz rządzić, czy raczej umywać ręce od odpowiedzialności?

11. Właśnie wyjmujesz gorący obiad z piekarnika, jesteś piekielnie głodna i nie możesz doczekać się zatopienia zębów w swoim aromatycznym posiłku. Dzwoni koleżanka i chce pogadać, czeka na Ciebie na przystanku, schodzisz do niej od razu, czy prosisz, żeby poczekała aż zjesz?

12. Jaka jest potrawa, na którą od dawna masz ochotę i od jeszcze większego dawna ( :P) jej nie jadłaś?

No dobra, wyszło 12 pytań :P

Nominuję: 


Pytania?

Pam.

środa, 22 stycznia 2014

202.

Piszę więc jestem :P
Jestem- to znaczy, że przeżyłam wczorajszy dzień.
Jak poszło? 
No mam nadzieję, że zaliczyłam. Oby.
Jeśli trzymałyście choć jednego kciuka, albo chociaż mały paluszek, to zaliczyłam ;P


Opakowanie ricotty w lodówce już stało i stało.
Trzeba ją wykorzystać.
Serniczek był w piątek.
Ricotta hotcakes? Hm... Placki były wczoraj...


I przypomniałam sobie o jednym z najlepszych śniadań jakie w życiu jadłam. 
Dokładnie 29 listopada :P

Trzeba było w końcu powtórzyć Ricotta Buns.
Tamte były idealne więc przepis właściwie ten sam, jedynie chciałam mocniejszy posmak wanilii.







Waniliowe owsiane Ricotta Buns z gruszką, pomelo, surowym ziarnem kakaowca, tahini

Te bułeczko-placki są nieziemsko pyszne! 
Jeśli jeszcze ich nie robiłyście to spróbujcie :)

Przepis:

55g mąki owsianej
Łyżka mieszanki otrąb
125g ricotty (twardej)
Nieduże jajko
Łyżeczka stopionego masła
ziarenka z 1/3 laski wanilii
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
Szczypta soli
Stevia

Kawałek gruszki, pomelo, garść ziarna kakaowca, tahini

Ricottę miksujemy z jajkiem, masłem, ziarenkami wanilii, ekstraktem.
Przesiewamy mąkę, dodajemy otręby, sodę, sól, stewię. Miksujemy.
Odstawiłam na noc do lodówki.
Rano zagniatamy, oddzielamy kulki, spłaszczamy i smażymy na suchej patelni pod przykryciem na najwolniejszym ogniu ok. 20 min od czasu do czasu przekładając na drugą stronę.
Podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

wtorek, 21 stycznia 2014

201.

W najbliższym czasie zapowiada się wiele wolnych poranków. 
Zajęcia zaczynam później, a w sesji egzaminów też nie mam skoro świt.

Tak więc mogę spokojnie pokombinować coś na śniadanka, pobiegać, douczyć się czegoś.

Lubię nie musieć się spieszyć, ale paradoksalnie i tak wciąż to robię. 
Wciąż gdzieś pędzę, nie mam czasu na: 
krótką rozmowę z kimś, na obejrzenie się wokół, 
bo ,, po co marnować czas na głupoty". 
Nienawidzę w sobie tej cechy. 
Wiem, że pęd to cecha charakterystyczna naszych czasów, większości ludzi, 
ale i tak kłuje mnie to osobiście.

Wiele lat temu byłam z rodzicami w galerii, jedliśmy sobie nasze kurczaki w KFC, 
gdy nagle wszystko ustało. 
Ogromna grupa ludzi różnej płci, w różnym wieku 
zwołała akcję Flash Mob i w pewnym momencie życie ustało. 
Ludzie zastygli na kilka minut w różnych pozycjach. 
Niektórych niewygodnych, śmiesznych. 
Uczucie było przedziwne, zwłaszcza ten bum, gdy akcja się skończyła.

Moi rodzice jak i wielu innych ludzi komentowali, 
że jakaś głupota, że co oni chcą pokazać, nudzi im się, 
a mną to ogromnie wstrząsnęło. 

Przekaz tak banalny: ludzie zwolnijcie!


A wracając do śniadania :P
Dynia cd.- wczoraj dopiekłam kolejną partię pure :D






Migdałowe placki dyniowe z gorzką czekoladą podane z jogurtem naturalnym, mandarynkami z puszki, cynamonem, płatkami migdałowymi prażonymi w miodzie nektarowo- spadziowym

Przepis:

50g mąki pszennej pełnoziarnostej
Łyżka mąki migdałowej
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta sody oczyszczonej
Małe jajko
Łyżeczka stopionego masła
Łyżka jogurtu naturalnego
3 czubate łychy pure z pieczonej dyni
Kilka kropli aromatu migdałowego

Posiekane migdały i gorzka czekolada (z kawałkami pomarańczy)

Jogurt naturalny, mandarynki z puszki, kora cynamonu, płatki migdałowe, miód nektarowo-spadziowy

Jajko, jogurt, dynię, masło, aromat, miksujemy.
Przesiewamy mąkę, proszek, sodę, miksujemy.
Odstawiamy przykryte, najlepiej na całą noc.
Dodajemy posiekane migdały i czekoladę.
Smażymy na rozgrzanej patelni z obu stron pod przykryciem.
Podajemy z dodatkami.

Zostałam nominowana przez Fate.
Dziękuję :*


1. Jakie książki/filmy lubisz najbardziej?
Filmy przeróżne, zależy od humoru, 
a książki: kryminały, wojenno-historyczne, polityczne.
2. Czego najchętniej się uczysz?
W szkole najchętniej uczyłam się biologii i robiłam zadania z matmy, a na studiach wszystko lubię (no poza logiką i socjologią :P)

3. W jakim kraju chciałabyś pracować?
Jeśli będzie to możliwe, pozwoli mi na utrzymanie i godne życie to w Polsce.
4. Czym jest dla ciebie aktywność fizyczna?
Sposobem na zrelaksowanie, pewnego rodzaju ucieczkę.
5. Doskonały utwór na dziś to...
 ,,Boli mnie głowa i nie mogę spać...", a tak serio to nie mam :P
6. W życiu kieruję się..
staram postępować tak, żeby nie musieć tego żałować. 
Nie zawsze wychodzi...
7. Spodnie czy sukienka?
Uwielbiam sukienki, jednak najczęściej chodzę w spodniach.
8. Słowo, które często powtarzam to..
"to zależy"
9. Gdzie czujesz się najbezpieczniej?
W domu :)
10. Dogadujesz się z rodzicami? Z mamą czy tatą lepiej?
Zdecydowanie lepiej z tatą, ale z mamą ostatnio też nie najgorzej.
11. Nie mogę doczekać się..
Końca sesji! (a jeszcze się nawet nie zaczęła)


A teraz proszę o mocne kciuki!
Jak przeżyję dzisiejszy dzień to jestem Miszcz.
2 subiektywnie najtrudniejsze kolokwia pod rząd, którymi wszyscy się stresują co tylko napędza atmosferę zdenerwowania.

Miłego dnia :*


Pam.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

200.

Bum tarara bum!
Mam dwusetny wpis!

Chciałabym uczcić go czymś bardziej wymyślnym niż miseczka owsianki, 
ale niestety nie mam na to absolutnie czasu.
Nawet owsianka robiona była wczoraj, dziś tylko odgrzana i to tylko do tego stopnia by rozgrzała, 
a nie parzyła w język ;]
Przez noc smaki się przegryzły i to była jedna z najlepszych owsianek ;)

Owsianka to śniadanie królewskie i w sumie zasługuje na to, żeby gościć w dwusetnym śniadanku.






Dyniowo- bananowa owsianka z mandarynkami z puszki, gorzką czekoladą*, orzechami pecan, cynamonem, masłem

* gorzka z kawałkami pomarańczy- taki czasoumilacz od babci ;)

Przepis:

Pół szklanki płatków owsianych
Czubata łyżka mieszanki otrąb
Łyżeczka siemienia lnianego
Szczypta soli
2/3 szklanki mleka sojowego
2/3 szklanki pure z pieczonej dyni
2/3 banana

Mandarynki z puszki, gorzka czekolada, orzechy pecan, masło, kora cynamonu

Płatki i otręby zalewamy wrzątkiem ok. 1 cm nad poziom płatków i odstawiamy na 10 min.
W garnuszku zagotowujemy trochę wody na dnie, wrzucamy płatki, solimy, dodajemy siemię,, energicznie mieszamy i wlewamy mleko sojowe.
Zagotowujemy. Dodajemy pure z dyni i rozgniecionego na mus banana.
Mieszamy, ponownie zagotowujemy i zostawiamy przykryte na noc.
Rano odgrzewamy i podajemy z dodatkami.


Ostatnie odpowiedzi na nominacje.
Po raz kolejny bardzo dziękuję :*

Miałam dodać w weekend swoje, ale nie miałam czasu wymyślać pytań, 
a nie chciałam pytać tylko o "pies, czy kot", "lato czy zima", 
ale nominacje dodam na pewno wkrótce. 
Szykujta się ;D

Pytania Emmy:

1.Jak zaczęła się Twoja przygoda z blogowaniem i co Cię do tego skłoniło?
Obserwowałam wiele blogów od dłuższego czasu, ale nie miałam motywacji by założyć swojego, 
z resztą uważałam, że pewnie i tak nikt nie będzie chciał czytać i zniechęcę się po pięciu wpisach. Ale po maturze stwierdziłam, że mam kupę wolnego czasu i chciałabym nawiązać kontakt z paroma osobami i tak założyłam bloga :]
2.Co lubisz robić (hobby) i co Cię do tego motywuje / inspiruje?
Lubię piec, gotować, biegać, czytać, wychodzić na długie spacery z psem w ciszy, spędzać czas z rodziną, spotykać się ze znajomymi. Ciężko powiedzieć co motywuje do takich czynności. Są relaksujące, przyjemne. Po prostu.
3.Jakie jest Twoje pierwsze (blogowe) danie a jakie najsmaczniejsze (i dlaczego)?

Pierwsze chyba owsianka o ile dobrze pamiętam, a na drugie pytanie nie ma opcji, żeby jednoznacznie odpowiedzieć.

4.Gdybyś mogła zmienić coś, czego w tej chwili zmienić nie możesz, co by to było?
Cofnęłabym czas do wakacji po gimnazjum i inaczej pokierowała swoim życiem na początku liceum.

5.Czy jesteś szczęśliwa, że wybrałaś taką drogę życia, czy coś byś zmieniła?
Nie mam jeszcze takiego doświadczenia życiowego, żeby oceniać 'obraną przez siebie drogę życia'. Nic nie dzieje się bez przyczyny, tak uważam.
6.Ulubiony wykonawca , zespół , zapach , smak, kolor :))
Wykonawcy i zespołu nie mam ulubionych, słucham tego co akurat w radio leci. 
Zapach domowych wypieków i słodkie aromaty typu wanilia, kokos. 
Smak- wiele lubię. Ciężko mi wybrać ulubiony. 
Kolor to zależy czego. Czy ścian, paznokci, czy kartki ;P

7.Czy planujesz w najbliższym czasie jakieś zmiany?
Wolę nie planować, a zmieniać i to na lepsze :]
8.Twoje marzenie, którym możesz się podzielić (bo marzeń się podobno nie wypowiada ;3)
Nabrać dystansu, zwolnić, uspokoić się. 
A tych skrytych marzeń nie wypowiem :P
9.Czy masz idola / wzór do naśladowania / inspirację? (Kto to i dlaczego?)
Mój tato.
 Bo jest najlepszym człowiekiem jakiego znam.

10.Ulubiony czas w roku? (Pora roku, okres świąt a może dzień?)
Od połowy listopada do końca grudnia i wakacje :D


I pytanka Moniki:

1) Ostatnio słuchana piosenka?
Nie pamiętam, ale słuchałam RMF na pewno ;P
2) Sporty zimowe czy raczej te, które bardziej nam się kojarzą z latem?
Nie uprawiałam nigdy sportów zimowych (poza łyżwami, których nie znoszę), więc letnie.
3) Herbata smakowa czy zwykła?
Herbaty smakowe mi nie smakują :P 
Czerwona i zielona, albo zwykła czarna może być :)
4) Ostatnio miałam dobry dzień...(kiedy?)
Każdy jest na swój sposób dobry, nawet wczoraj ;]

5) Owsianka czy pancakes?
Serio? Nie wiem... 
Owsianka, a może jednak pancakes. Nie owsianka. Nie, pancakes. ITD...

6) Łatwo poznajesz nowych ludzi?
Łatwo poznaję, ale mam problem z zaangażowaniem.

7) Jesteś od czegoś naprawdę uzależniona?
Guma do żucia. I woda.
8) Często jadasz poza domem?
Jak jestem gdzieś przy okazji, np. na mieście to zjem. I na uczelni. 
Ale przeważają domowe :P
9) Ulubiona zupa?
Kapuśniak, ale tylko i wyłącznie mojego taty innego nie tknę.
10) Na co masz ochotę w tej chwili?
                                                          Brzucho pełen mam, na nic :P
                                                         11) Jesteś osobą zorganizowaną?
                                                                              Przesadnie.

Pytania?

Pam.