niedziela, 18 stycznia 2015

552. Karobowo- kakaowe placki z dynią z mandarynkami, morelami, kakaowcem i melasą

Wczoraj obudziłam się w podłym nastroju.
Wytrzymać ze sobą nie mogłam, a z lustra spoglądał na mnie największy wróg.
Zrobiłam swoje pierwsze pranie, zjadłam śniadanie, wyszłam z Zo i poszłam do rodziców.
Niedługo się wyprowadzają, więc teraz królują w domu kartony, worki, paczki, sterty gratów.
Przeglądaliśmy stare zdjęcia i dostałam skarb!
Pamiętnik, który mój dziadek założył dla mnie jak się urodziłam, żebym go prowadziła!
Zapisał na pierwszej stronie tylko cytata Asnyka. Dalej puste strony.
Nie wiem jak to możliwe, że nigdy wcześniej go nie widziałam.
Z dziadkiem rozmawiałam ze 3 razy w życiu.
Niemal obcym człowiekiem był dla mnie, a tak mnie to poruszyło. Aż łza się zakręciła.
Taka szkoda, że już nigdy nie będzie okazji.
Wróciłam w dużo lepszym humorze.
Pouczyłam się, a wieczorem wybrałam na długi bieg.
Teraz czekam na siostrę, tak dawno się nie widziałyśmy.
I w sumie to cieszę się, że miałam te gorsze chwile.
Bo je zażegnałam, udowadniając sobie po raz kolejny jak wiele już osiągnęłam.
I jest dobrze :)

Upiekłam dynię, początkowo chciałam ją przerobić na zwykłe pure i zrobić z nim placki, ale część zjadłam, a resztę postanowiłam do ciasta zwyczajnie wkroić i wyszły świetne :)







Karobowo- kakaowe placki z dynią z mandarynkami, morelami, kakaowcem, melasą

Przepis:

15g mąki ze słonecznika
40g mąki z brązowego ryżu
Pół łyżeczki proszku do pieczenia
Szczypta sody oczyszczonej
Łącznie pełna łyżeczka kakao i karobu
Jajko
Kawałek pieczonej dyni
4 łyżki mleka
Szczypta soli himalajskiej

Olej kokosowy do smażenia
Mandarynki, morele suszone, ziarno kakaowca, melasa z trzciny cukrowej

Jajko ubijamy z solą. Przesiewamy mąki, proszek, sodę, kakao, karob, ubijamy dolewając mleko do odpowiedniej konsystencji. Dodajemy pokrojoną na kawałki upieczoną i ostudzoną dynię. Mieszamy. Odstawiamy przykryte do lodówki na noc. Rano smażymy placki po kilka minut z obu stron. Podajemy z dodatkami.

Pam.

25 komentarzy:

  1. nie mam żadnych wątpliwości, że świetnie wyszły - też tak wyglądają! idealne :)
    takie chwile sprawiają, że w naszym sercu coś pęka i nie da się uchronić od łez, ale tym samym od razu robi się przyjemniej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ty jeszcze z dynią szalajesz, a ja już dawno jej nie widziałam nigdzie. Masz dobrze zaopatrzone sklepy albo dobrze zaopatrzoną zamrażalkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ! Ja ostatnią dynię widziałam w listopadzie, ale za to spiżarka i zamrażalka aż roi się od żółtego koloru <3

      Usuń
  3. Świetne placki! I dyniowe *-*
    Ten prezent, który znalazłaś od dziadka to na prawdę miły gest ;) Niech Ci teraz uśmiech z twarzy nie schodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale to musiało być cudowne uczucie odnaleźć taki skarb! :)
    Ja bym od razu zabrała się za uzupełnianie tych pustych stron, zwłaszcza, że u Ciebie teraz tyle zmian!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokładnie pokazujesz jak coraz silniejsza jestes :* Sniadanie idelane <3

    OdpowiedzUsuń
  6. i z dynią! a mi się już kończy zapas hokkaido i chyba nie pozostaje nic innego jak czekać na kolejny sezon... :(

    OdpowiedzUsuń
  7. jak w lutym jeszcze będziesz w Gdańsku 9 lutego, to szykuj lepiej dobry poczestunek (dzisiejszym bym nie pogardziła).. ;) i liczę na zachowanie chociaż odrobiny DYNI!
    przypomniałaś mi o książce kucharskiej, którą również odziedziczyłam w spadku po dziadku.. najpiękniejszy moment.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaszłaś tak daleko i jedyne co teraz powinnaś czuć to duma! Bo ja to mega dumna z Ciebie jestem! I prowadź teraz ten pamiętnik, zawsze lepiej późno niż wcale ! :)
    A dyni mega zazdroszczę, bo u mnie to już nie ma, tylko jedna ostatnia porcja w zamrażarce czeka na wykorzystanie ;c

    OdpowiedzUsuń
  9. Poproszę takie placki z dostawą do domu!:D
    Fajnie znajdować takie stare, zapomniane rzeczy:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ostatnio też upiekłyśmy dynię z myślą o zamrożeniu pure a na końcu właściwie już nie było co zamrażać :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że już lepiej :)
    Pyszne puchatki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Królowa dyń nawet zimną! :D Takie placki bym z chęcią spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziadek miał niesamowity pomysł :) Dobrze, że już Ci lepiej, a placki też na pewno humor poprawiły, bo wyglądają na nieprzyzwoicie dobre :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Historia jak z jakiegoś filmu! Oglądałam kiedyś taki, gdzie dziadek zostawił wnuczce pamiętnik.. tylko nie mogę przypomnieć sobie tytułu.
    Widać, jak silną osobą jesteś. Od paru dni nadrabiam Twojego bloga, od początku. Widać ogromny postęp i cieszę się z tego niezmiernie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudna wieżyczka ! :) dyniaaa<3
    Ale to musiało być cudowne uczucie ! świetna historia do książki :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Aż mi się czegoś dyniowego zachciało!

    OdpowiedzUsuń
  17. Najważniejsze to właśnie pokonywać te złe chwile, ale oby ich zawsze jak najmniej było! :)
    Kusisz dzisiaj pysznymi plackami ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. kocham dynię! muszę przyznać, że na sam widok ślinka cieknie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ależ fantastyczna sprawa z tym pamiętnikiem :D a gdyby tak jeszcze był choć troszkę zapisany przez dziadka, no cudo :) od początku jak tutaj jestem myślałam, żeś Ty jedynaczka, a tutaj o siostrze czytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2 siostry i jeden brat, ale wszystko przyrodnie i duużo starsze :P

      Usuń
  20. O kurczę, łał, zaskok z tym pamiętnikiem, szok.

    OdpowiedzUsuń
  21. Cieszę się, że już jest lepiej u Ciebie. I niesamowita historia z tym pamiętnikiem! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. no i dobrze. bo to naprawdę widać że się zmieniłaś, i to na bardzo dobre. Uwielbiam czytać twoje wpisy szczególnie teraz, bo za kazdym razem jak przytrafia ci się coś złego, to i tak masz energię!

    OdpowiedzUsuń