czwartek, 26 marca 2015

617. Karobowo- truskawkowy pęczak z masłem z nerkowców, czekoladą i gruszką

Przeżyta środa, poszło lepiej niż myślałam.
Aż dziwne, bo mam takie poczucie, że nie dawałam z siebie 100% ostatnio, a i taka metoda się sprawdziła i to całkiem nieźle. Fajnie tak nie musieć kontrolować wszystkiego z każdej strony.
Muszę sobie to dużymi literami zapisać, bo ostatnio zbyt często o tym zapominam.
Tak mi ostatnio jakoś... pozytywnie.
Mimo, że wiele rzeczy robię nie najlepiej. Zdaję sobie sprawę ze swoich słabych punktów,
wad i cech, nad którymi powinnam może trochę bardziej popracować.
Jednak tak jakoś bardziej dynda mi to, mam większy dystans.
A kluczem do tego jest chyba zaakceptowanie tego, coraz większa samoakceptacja.
Polecam ;]

Ja mam dziś trochę luźniejszy dzień i Wam życzę udanego czwartku ;D

Został mi już ostatni woreczek truskawek! :(
Kolejne danie tak proste, z wyglądu niepozorne, a taakie smaczne :)






Karobowo- truskawkowy pęczak z masłem z nerkowców*, gorzką czekoladą, gruszką

*masło z orzechów nerkowca z kawałkami fistaszków i solą morską z M&S

Pęczak ugotowany na wodzie, pod koniec dodany karob i rozmrożone truskawki i gotowany jeszcze chwilę. Podany z dodatkami.
Cała sztuka.

Pam.

25 komentarzy:

  1. Ta metoda z oszczędzaniem energii sprawdza się doskonale zawsze - wiem coś o tym. Ale uważać trzeba, bo łatwo się rozleniwić i stracić zapał... Więc może lepiej wyciskaj z siebie jak najwięcej, bo inaczej skończysz jak ja: leniwiec.
    Samoakceptacja - łatwo polecić, trudniej zrobić. Ale starać się trzeba i kochać siebie każdego dnia mocniej! :D
    Nie wątpię, że smaczne to było... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. wiesz, za co kocham Ciebie i Twoje wpisy? nie, nie za te obłędne, cudowne, pyszne, kuszące, niesamowicie podane śniadania (no dobra, za to też!) ale za takie własnie wpisy, które motywują innych do działania i zmiany:) napiszę więc krótko: chwilo trwaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za takie wyznanie z rana :) Od razu cieplej na sercu mi się robi :)

      Usuń
    2. Dokładnie ja mam tak samo. Nie ma lepszego motywatora w całej blogosferze od ciebie ! :*

      Usuń
  3. Uwielbiam czytać Twoje wpisy! Działają na mnie tak kojąco, wypełniają mnie pozytywnymi myślami, motywują mnie i wyciągają z dołka :)
    Mi brak samoakceptacji, ale teraz (dzięki temu co napisałaś) muszę mocno nad tym popracować :)
    Jesteś przekochana!
    Zakochałam się w pęczaku <3

    Zapraszam: http://grapefruitjuicesour.blogspot.com
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ajjjj , pysznie to wygląda !
    ps. uwielbiam słowo dynda :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurde, ten pęczak wygląda jak jakieś robaki XD

    OdpowiedzUsuń
  6. Sztuka tkwi w prostocie :) Pysznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasami prostota to najlepsze co może być :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę ze jest czekoladka hihihihihi pysznie podane śniadanie ach jak dobrze ze mogłam tu zajrzeć *.* ja dziś pęczak ale na obiad :* cieszę sie ze środa okej !

    OdpowiedzUsuń
  9. Przypomniałas mi o masle z nerkowców! W takim wydaniu musiało być pyszne:)

    OdpowiedzUsuń
  10. karob i truskawki - zapisuję do wypróbowania!
    nie wiem, czy to wiosna, czy jakieś naturalne zmiany (jak mam nadzieję), ale dobrze, ze jest... dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię takie motywacyjne i napędzające do życia posty, bardzo bardzo!
    Ja to jestem jakaś dziwna. porobiłam tych zapasów na zimę i prawie wcale z nich nie korzystam, a niedługo będą świeże owoce. Muszę rozmrażać truskawy! :D
    Ps. Mogę się z Tobą podzielić :P

    OdpowiedzUsuń
  12. mi właśnie tylko truskawki zostały... i trochę dyni jeszcze :) do Maja wytrzymamy, będą pojawiać się coraz to kolejne owoce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Twoje wpisy naprawdę motywują! Są inspiracją :) U mnie też ostatni :(

    OdpowiedzUsuń
  14. haha i kto tu komu w głowie siedzi? ;p od kilku dni już rozkminiam, że może by pęczak na śniadanie zjeść, bo dawno nie było ;p ostatni woreczek? mi zostało ostatnie kilka sztuk truskawek, aż boję się je ruszyć ;p

    OdpowiedzUsuń
  15. No wiedziałam, że dasz sobie radę! :D Co do samoakceptacji... ciężki orzech do zgryzienia to jest, cholernie :/
    moja ukochana kasza! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. mmm ta kasza wygląda jak takie małe glizdyy <3 ale z chęcią bym je zjadła *.* z takim połączeniem REWELKA!

    OdpowiedzUsuń
  17. Też ostatnio nieco odpuściłam i czuję się o wiele lepiej i lżej :)
    Muszę w końcu ukręcić masło z nerkowców...ale chyba najpierw muszę wygrać w lottka :P

    OdpowiedzUsuń
  18. i rób wszystko by to 'pozytywnie' zostało u Ciebie jak najdłużej :)
    czekaj, czekaj ile mi jeszcze truskawek zostało, musze to jak najszybciej sprawdzić :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Może i niepozornie, ale samo słowo 'truskawka' sprawia, że jestem pewna co do pyszności tego śniadania ♥
    Oby ten pozytywny nastrój został jak najdłużej!

    OdpowiedzUsuń
  20. Tutaj w domu nie mam pęczaku, a szkoda, bo bym sobie rano taką kakaową(bo nie mam karobu..) wersję zaserwowałą :)

    OdpowiedzUsuń
  21. I bardzo dobrze, że pozytywna energia Cię wypełnia! A ja już wiem dlaczego, wiosna idzie :D
    Ostatkami truskawek się nie przejmuj, serio polecam te świeże dostępne w marketach. W tym roku są wyjątkowo pyszne i smakują (prawie) jak Polskie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę wreszcie spróbować pęczaku w wersji kakaowej, wszyscy kuszą!:)

    OdpowiedzUsuń