sobota, 28 marca 2015

619. Surowa kakaowa gryczanka banan- awokado z czekoladą, płatkami migdałowymi i tahini

Wczorajszy dzień pod znakiem ,,dlaczego to życie takie trudne, niech ktoś podejmie decyzje za mnie, niech mnie ktoś za rączkę poprowadzi, powie co robić, bo ja taka bezsilna".
Ale przecież nie po to człowiek tak o tę wolność walczy, nie po to dorasta,
nie po to o autonomię się stara, nie po to zdobywa doświadczenie popełniając błędy,
by tak po prostu przekazać komuś pałeczkę, pozwolić innemu pociągać za sznurki.
Trzeba samemu, żeby samemu mieć satysfakcję z dobrych wyborów, i tylko sobie pluć w brodę, gdy znów się nie udało. Gorzej jak nad własną osobą ma się niewłaściwą kontrolę, ale i nad tym można pracować. Do pracy więc :)

Pogodę taką jak wczoraj po prostu kocham.
Jesień uderzyła mi w nozdrza gdy tylko z domu wyszłam z rana.
Mój klimat :)
Ale dzisiejsze słońce też mi się podoba :D

Miłego weekendu! :]


Uzależniłam się od kasz. Zdecydowanie. Nie ma dnia bez kaszy. Czy to na wytrawnie czy na słodko, na kolację, śniadanie czy  obiad. Gryczana, jaglana, pęczak. Ach te zabójcze węglowodany xD







Surowa kakaowa gryczanka banan- awokado z gorzką czekoladą, płatkami migdałowymi i tahini
Kiwi, mandarynka

Przepis:

60g kaszy gryczanej niepalonej
Szklanka zimnej wody
Mały banan
1/2 mocno dojrzałego awokado
Pełna łyżka gorzkiego kakao
Stewia do smaku

Gorzka czekolada, prażone płatki migdałów, tahini
Kiwi

Banana kroimy w plastry i mrozimy przez noc. Kaszę płuczemy pod bieżącą wodą, zalewamy na noc szklanką zimnej wody. Rano przepłukujemy kaszę, dodajemy banana, kawałki awokado, kakao i stewię. Blendujemy na gładką masę i przed podaniem chowamy na jakieś 10-15 minut do zamrażalki. Podajemy z dodatkami.

Pam.

24 komentarze:

  1. o nie, ale zaniedbałam surowe gryczanki! Najwyższy czas nadrobić, bo narobiłaś mi wielkiej ochoty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Awokado właśnie mi dojrzewa i zastanawiałam się co mogę z nim zrobić. Teraz już chyba wiem! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bo to chyba jest schemat: przed: o nie o nie o nie, a ,,po wszystkim" przychodzi taka miła i łechtająca ego duma, a której można tylko pomarzyć gdy to ktoś za nas decyduje ;)
    ja wczoraj odnotowałam zabawną rzecz- zachciało mi się czegoś chrupiącego więc.. otworzyłam słoik z kaszą gryczaną i zaczęłam ją wciągać na sucho :D
    i miałam powiedzieć- jeśli masz wykłady z tym gościem od wykładu na którym ostatnio byłam to współczuję .-. pierwsze 15min super, a w dalszej części facet się zapętlił i nie mówił NIC prócz serotonina-ciało migdałowate-płat przedczołowy... i tak w koło macieju

    OdpowiedzUsuń
  4. porywam kilka kawałków mandarynki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też kocham kasze, a gryczanka jeszcze przede mną!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz widzę tak gęstą gryczankę *-*
    A jak kontrolować swoje drugie ja, które niszczy życie?

    OdpowiedzUsuń
  7. To raczej takie dobre uzależnienie..bo przecież kasze to samo zdrowie:)

    OdpowiedzUsuń
  8. każdy ma jakieś uzależnienie hihih :D
    Ja mam do masła orzechowegoo o takk ! <3 a kasza jest zdrowa więc bez obaw :D
    Miłego Dnia;*

    OdpowiedzUsuń
  9. w najlepszym połączeniu i do tego z zamrażalki! widać jak cudowną ma konsystencję :) i podzielam Twoje uwielbienie co do kaszy :)
    miłego weekendu :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Toż to najlepszy krem na świecie jest! Gryczaną mogę jeść na potęgę, uzależnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale narobiłaś mi ochoty na krem z gryczanki! W przyszłym tygodniu na pewno się u mnie pojawi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ostatnio dorwałam tą kasze i w końcu wypróbuje ją na surowo, bo bardzo kusisz ! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Kasze to niezwykłe bogactwo, tez je uwielbiam! :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Gryczana, oh, my sweet love <3 I naprawdę gęsta Ci wyszła.
    Prawda prawda, samemu najlepiej robić, mieć zdrową kontrolę nad swymi czynami (i myślami) i nie truchleć przed opinią innych.
    Co do naleśników - to ja rączki do nich nie mam. Albo to te gryczane są takie cudowne, że mi wychodzą ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Taak, zabójswo na talerzu normalnie te węglowodany, preecz :D (taki żarcik, nie ma życia bez kasz)
    No niestety decyzje w końcu spadają na nas, choć byśmy się nie wiem jak bronili... Trzeba się oswoić :)

    OdpowiedzUsuń
  16. nie, nie, nie ktoś tylko Ty sama! :) a co do śniadania, to Ty też sama już chyba wszystko wiesz co myślę o tym połączeniu :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. ale cudnie ją podałaś, niczym deser jakiś :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Muszę się w końcu skusić na taką gryczaną na surowo.. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nawet nie wiesz, jak bardzo motywujące są twoje słowa!
    Gryczanki jeszcze nie próbowałam, a coś czuję, że musi być pyszna, szczególnie w takim połączeniu ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Ah, gryczanka na surowo... koniecznie muszę ją znowu zrobić! Kasze też uwielbiam ;) To prawda, najlepiej podejmować własne, świadome decyzje, a nie dawać innym wolną rękę.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wygląda bardzo apetycznie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Święte słowa dziś napisałaś ! Trochę opisują co się dzieje teraz u mnie :)
    Ja myślałam,że tylko u mnie te kasze non stop się,a tu proszę tak suprise :D
    A co do wyników, to będę je miała we wtorek, bo oprócz typowej morfologii i żelaza, robiłam jeszcze jedno inne badanie, na które muszę tyle czekać. Ale w środę już się nimi podzielę na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Gryczanka, banan, tahini... byłabym w niebie po takim śniadaniu <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Uzależnienie od kasz? Ta...skąd ja to znam? :P

    OdpowiedzUsuń