poniedziałek, 11 maja 2015

661. Marchewkowe batony owsiane, jogurt grecki z syropem klonowym i śliwka

Kiedy trzeba przysiąść do książek czy notatek, nagle posprzątanie kuchennych szafek czy ścieranie kurzu staje się przytłaczającym priorytetem. Dobre jest to, że można przy tym bardzo ciekawych odkryć dokonać jak na przykład opakowanie soczewicy, jakaś ciekawa mąką czy opakowane bakalii :D
Musze jeszcze w szafie z ubraniami przetasowanie zrobić, grube swetry upchać do tyłu i ustąpić miejsca lżejszym. W końcu mamy już maj :P

Po bardzo udanym weekendzie pora rozpocząć nowy tydzień.
Dużo uśmiechu Wam przesyłam i ciągle kciuki trzymam za zmagających się z pozostałymi maturami. Będzie dobrze! :D


Jak tylko zobaczyłam te batoniki u Darii, wiedziałam, że zrobię. Wczoraj zaopatrzyłam się w Biedrze w te same pyszne marchewki co ostatnio, więc okazja jak znalazł :]
Przepis podaję z moimi minimalnymi zmianami głównie dlatego, żeby mieć łatwiejszy dostęp, kiedy znów mnie najdzie ochota na te pyszności :)







Marchewkowe batony owsiane z pestkami dyni i goji
Jogurt grecki z dżemem figowym i syropem klonowym
Śliwka


Przepis:

6 łyżek płatków owsianych
Łyżeczka siemienia lnianego
Łyżeczka maca
Szczypta soli himalajskiej
Łyżka wiórków kokosowych
4 daktyle
Mała marchewka (ok. 100g)
3 łyżki mleka
Łyżka soku z cytryny
Duża szczypta cynamonu
Szczypta imbiru, gałki muszkatołowej
Garstka pestek dyni i goji

Daktyle i pestki dyni moczymy. Wiórki kokosowe prażymy.
Daktyle siekamy, marchewkę ścieramy na drobnych oczkach.
Mielimy płatki i siemię. Blendujemy z resztą składników poza goji i pestkami dyni.
Pestki goji mieszamy dokładnie z masą. Przekładamy do naczynia wyłożonego papierem do pieczenia, dociskamy i odstawiamy do lodówki
na noc. Kroimy i podajemy z dodatkami.

Marchewkowy zawrót głowy

Pam.

19 komentarzy:

  1. w wyglądzie troszkę chałwę mi przypominają a więc ślinię się niesamowicie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Też je sobie zapamiętałam, mam zamiar odtworzyć u siebie w najbliższym czasie :)
    Przy natłoku nauki sprzątanie wydaje się wręcz niewiarygodną przyjemnością i jak nigdy nie mam już na nie siły, tak odnajduję w sobie takie pokłady, że zaskoczenie sięga sufitu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajne, nigdy nie jadłam batonów warzywnych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wyglądają zupełnie jak batony, ale to chyba ich zaleta :D Batony źle mi sie kojarzą :P A takie to bym jadła kilogramami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak kusisz tymi marchewkami z biedronki, że chyba się w nie zaopatrzę następnym razem, może i u mnie takie dobre będą :D
    Bardzo mnie ciekawią te batony, fajnie wyglądają, inaczej :)
    Hahaha to niesamowite ile rzeczy jest nagle do zrobienia na już, gdy człowiek musi się uczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze zdanie takie prawdziwe! Miłego tygodnia życzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. super! świetnie je podałaś! kochana tak bardzo się cieszę, że mogę Cię inspirować, aż się serducho raduje :)

    OdpowiedzUsuń
  8. zawsze znajdzie się milion rzeczy ważniejszych niż nauka, haha skąd ja to znam ;p

    OdpowiedzUsuń
  9. Zamiast "łyżeczka maca" przeczytałam "łyżeczka smalca". Jest dobrze

    OdpowiedzUsuń
  10. Te batoniki to spełnienia marchewkowyc zachcianek <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba powinnam spróbować przygotować te batoniki, bo ostatnio pożeram marchewkę w nadprogramowych ilościach :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba każdy tak ma odnośnie nauki :D Nawet setne mycie podłogi wydaje się nieraz lepszą opcją :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Też wynajduję sobie wszelkie możliwe sposoby na ucieczkę od obowiązków:]

    OdpowiedzUsuń
  14. Faktycznie, marchewki w biedronce są ostatnio mega soczyste i pyszne <3
    A batoniki - mmmmm <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale Ci ich pozazdrościłam :P Tyle pysznych składników w jednym śniadaniu :)

    OdpowiedzUsuń