wtorek, 19 maja 2015

669. Czekoladowy krem z tofu z borówkami, różanym musem z mango, kakaowcem i pistacjami

Wczoraj pierwszy raz po miesięcznej przerwie wyszłam wieczorem biegać. Tak tęskniłam. Od kilku dni już nie mogłam się powstrzymać, ale chciałam mieć pewność, że to ja chcę biec, nie jakiś dziwny głos w głowie. Tuż przed wyjściem walkę ze sobą toczyłam ogromną. Pokonać swoje lęki, obawy. Bo gdy tych kilka tygodni temu postanowiłam sobie 'trochę-nie-pojeść' moje ciało szybko ucierpiało. Omdlenia na ulicy, serce kołaczące, z trudem łapany oddech. Nie wiedziałam czy to wina ciała, czy to już nerwica lękowa i napady paniki. Na uczelnię tato mnie woził samochodem, bałam się sama spać w domu.
Powoli zaczynałam jeść więcej, powoli stabilniej stawałam na nogach, odważniej wychodziłam z domu.
Ogromne obawy miałam wczoraj, bo przecież jeszcze się nie odbudowałam fizycznie, przez co i psychika miękka. Miękka? O nie. Nie ja. Powoli, Max. 6 km. Wolno, spokojnie. Pogoda idealna. Rozgrzewka, wdech wydech, dziwne ukłucie w podbrzuszu, może powinnam raz jeszcze skorzystać z toalety? Nie. To tylko nerwy. I wyszłam.
Po pierwszych kilku krokach już wiedziałam, że nie biegam, a latam. Wszystkie obawy mnie opuściły. I ta wolność. Nie zmęczyłam się prawie w ogóle. Chciałam więcej, ale nie. Nie ma szarżowania. Rozsądnie.
Dla tego uczucia warto. Warto mieć siłę, kurna no. Warto. Dla biegania. Borze, jak ja to kocham. Kondycji nie utraciłam chyba zanadto, codzienne, kilkukrotne, długie marsze z psem choć trochę rekompensowały i dywanówki o ile czas pozwala (nie przepadam za tym typem ćwiczeń, ale muszę wzmacniać kręgosłup po grudniowej kontuzji), poza tym 2 lat regularnego biegania nie da się tak łatwo zaprzepaścić.
Nie pozostaje mi nic innego jak rozsądnie wdrożyć znów bieganie no i zacisnąć zęby i kontynuować moje lekko oszukane/ zmodyfikowane MinnieMaud :]

Wybaczcie, tak się rozpisałam, ale ta lawina endorfin wciąż we mnie krąży i musiałam się tym podzielić :P


Ultraczekoladowe doładowanie przed jak zawsze zabieganym wtorkiem.






Czekoladowy krem z tofu z borówkami, różanym musem z mango, ziarnem kakaowca i pistacjami
Banan

Przepis:

300g tofu
90g jogurtu naturalnego
Pasek gorzkiej czekolady (użyłam 81%)
Łyżka gorzkiego kakao
Stewia

Mango zblendowane z wodą różaną
Mały banan + garstka borówek
Ziarno kakaowca i pistacje

Większość czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej (kawałek siekamy).
Tofu blendujemy z jogurtem naturalnym, kakao i rozpuszczoną czekoladą. Dodajemy stewię do smaku.
Mieszamy posiekaną czekoladę z kremem i odstawiamy na noc do lodówki.
Podajemy z dodatkami.

PS. Bombka dziękuje za komplementy :D



Pam.

20 komentarzy:

  1. Widzisz, warto więcej jeść i dostarczać swojemu organizmowi energii chociażby po to, aby mieć siłę do takiego cudownego sportu. Sama mam jeszcze zabronione i ostatnio czas mnie goni, ale w wakacje muszę odbudować formę. Trzymam za Ciebie mocno kciuki. I za bieganie i za rozsądek i za Twoją walkę! Dasz radę, kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby ta miłość do biegania stała się dla Ciebie prawdziwą motywacją :* nie niszcz siebie więcej, Pam, proszę Cię, nie warto zaprzepaszczać sobie życia dla kilku kilogramów... One nie gwarantują szczęścia, wręcz przeciwnie - zabierają je, ograniczają i zabijają.
    Ale wierzę w Ciebie i Twoją siłę. To się dopiero nazywa matura - ta z życia, kiedy trzeba wykorzystać całą swoją wiedzę i doswiadczenia, żeby wyjść na prostą. Ale uda Ci się ją zdać, poważnie, masz w sobie wszystko czego Ci trzeba, tylko wyciąg ręce, zamknij oczy i pozwól sobie na szczęście :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstęp tego posta wzbudził u mnie ogromny uśmiech! :) Gratuluję Ci Mała, jesteś silna <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  4. pam ty wiesz- ja za pasjami jestem, ale jak zaczniesz przeginać to wiedz że masz ode mnie kopa- blisko mam. to znaczy- hm, moim zdaniem jeśli ograniczenie dawki jedzenia powoduje omdlenia i takie osłabienie, to organizm jeszcze nie jest na odpowiednim poziomie (nawet przy jedzeniu normalnych porcji) żeby ćwiczyć. wierzę, że odbierzesz to jako troskę, czyli poprawnie :)
    śniadanie z potencjałem na konkurs...? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, odbieram to jak najbardziej poprawnie :) Dziękuję.
      Badam, sama badam na ile mogę już sobie ufać. Sprawdzam. I wierzę w siebie i siłę tej rozsądnej, normalnej części mnie :)
      A śniadanie wysłane :D

      Usuń
  5. Pamiętasz może, niedawno też pisałam o tym samym, tyle że ja wyszłam biegać po dłuższej przerwie, ale wiem, co czułaś, bo ja czułam to samo- wolność, swobodę, radość! I trzymam za słowo ze MM będziesz kontynuować!

    OdpowiedzUsuń
  6. jak jest tyle radości to potem w napływie tych emocji chcę się tyle powiedzieć, i nie masz za co przepraszać - to Twoje miejsce :) ja się cieszę, że takie pozytywne uczucia teraz w Twoim serduchu :)
    i porcję kremu poproszę! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, jeszcze jedno - Ty mi nie przestawaj jeść! bo się pofatyguję, przyjadę i Ci do tego chudego "tyłka" nakopię :D sport, w tym wypadku, bieganie to ma być sama przyjemność i radość, żadne tam myśli o chudnięciu itd. - dla Ciebie to akurat zbędne cele :)

      Usuń
  7. Doskonale Cię rozumiem. To właśnie zajawka na bieganie spowodowała, że zaczęłam wracać do normalności, by móc pokonywać dłuższe dystanse. Bieganie leczy psychikę jak nie wiem. I najlepiej jest wtedy, gdy człowiek zauważa, że nie robi już tego dla życiówek (choć miło, jak czasem wpadną jakieś ;)), ale po prostu umie czerpać radość nawet z tych kilku kilometrów. Ja ostatnio cieszyłam się jak głupia po 8 km i to jest chyba mój najlepszy dystans, bo po 12 zaczynam się źle czuć-każdy ma inaczej. Grunt to czerpać przyjemność z tego, co się robi!
    Tak więc żadnego postanowienia "mniej jeść" tylko lepiej "pójść pobiegać, zjeść normalnie" i wrócić z uśmiechem na ustach i falą endorfin. Jestem za, abyś pisała o bieganiu częściej! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla takich pozytywnych wpisów warto tutaj zaglądać codziennie choć na chwilkę! Pewnie, że jesteś silna! I wszystko z rozsądkiem, pamiętaj :* No i jedz, bo będziesz miała z całą blogosferą na pieńku :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Endorfiny! mmmmrrrrrr cudowne doznanania!
    co to minne mound czy jakoś tak ? eh ?

    OdpowiedzUsuń
  10. nie dość, że Twoje śniadania codziennie są tak pyszne to jeszcze świetnie dbasz o ich prezencję!

    OdpowiedzUsuń
  11. naprawdę człowiek się cieszy czytając takie posty ! . w czasie mojego "odchudzania" ani razu nie byłam biegać, za to ciągle trzaskałam dywanówki w domu, które i tak nie przynosiły mi nic dobrego...a jakiś czas temu po protu wyszłam i zaczęłam biec i nie traktuję tego jego "spalacza kalorii" a jako coś przyjemnego :) dobrze, że zaczęłaś czerpać z tego radość, bo to jest najważniejsze, szukać w życiu rzeczy które nas uszczęśliwiają :) . I walcz dalej Kochana, za dużo już osiągnęłaś by teraz się cofać ! :D silna kobieta jesteś ! pamiętaj !

    OdpowiedzUsuń
  12. Uśmiecham się jak głupia do monitora, jakaś łezka mi się kręci w oku... Nie wiem co napisać, po prostu szalenie się cieszę z tych słów i jestem z Ciebie szalenie dumna. Tak po prostu ♥
    Mango bardzo adekwatnie wpasowało się kolorem w Twój dzisiejszy dzień ;)

    http://poranny-talerz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja wierzę , że bieganie da taką motywację, że te złe chwile pójdą w zapomnienie i doda ci dużej dozy do walki. Ale wiem, że ci się uda, bo jesteś silna i ty będziesz zwycięzcą :*

    Krem z tofu <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Jesteś dla mnie wzorem do naśladowania! Chciałabym tak jak Ty pokonywać swoje słabości, podnosić się z upadku i nie poddawać się... Jesteś wspaniałą osobą :*

    OdpowiedzUsuń
  15. No i widzisz! Więc teraz proszę mi wszystko ładnie zjadać, bo nie będzie nagrody :D
    Dajesz kochana! :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Wiesz, że ja tez mam czasem takie ' gorsze tygodnie'? Dlatego warto mieć wokoło ludzi doinformowanych, którzy potrafią porządnie zwrócić człowieka na ziemie.obyś miała coraz mniej takich chwil.
    I wiem, co czujesz. od niedawna również biegam i jest to świetnie, do niczego nieporównywalne uczucie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla takich biegowych chwil warto żyć i jeść. ;*
    Zazdroszczę Ci bardzo, ale to bardzo tego, że jesteś taka silna i że mimo chwilowych życiowych zawirowań wiesz, co będzie dla Ciebie dobre. Super! :) :*
    Dla mnie takim bieganiem jest tenis, ale i tak nie potrafię przewartościować życia w ten sposób, żeby to on wygrywał, a nie jedzenie.
    Ps. Krem nieziemski <3 Muszę taki zrobić, bo właśnie kostka tofu leży w lodówce. ;)
    Pps. W URLu przeczytałam 'tofu z BOROWIKAMI' xD chyba powinnam już spać. :P

    OdpowiedzUsuń