sobota, 23 maja 2015

673. Migdałowy omlet z różaną ricottą, karmelizowanym rabarbarem, malinami, czekoladą i słonecznikiem

Wiecie, bo jak się ma dwa koła i zerówkę w zbliżającym się tygodniu, to się siedzi do północy i uzupełnia zakładki z przepisami od połowy lutego na śniadaniowcu ;D

Poszłam wczoraj do Biedronki po jajka i papier toaletowy.
Wzięłam jajka i przypomniałam sobie, że powinnam kupić pastę do zębów. Postanowiłam więc, że pójdę do Rossmanna obok, więc nie zaszłam już w Biedrze do alejki z kosmetykami.
W Rossmannie przypomniałam sobie, że miałam kupić papier. Zaszalałam. Przepłaciłam 3 złote i kupiłam najsłodszy papier w śliczne białe i czarne baranki. Podekscytowana nowym papierem, a raczej oszołomiona faktem, że coś takiego jak srajtaśma w baranki jest w stanie wprowadzić mnie w stan dziecinnej euforii poszłam do kasy i oczywiście zapomniałam o paście do zębów. Cóż przynajmniej mam śliczny papier toaletowy w baranki i bezcenny wzrok przechodniów na widok rozchachanej dziewczyny z rolkami papieru pod pachą xD
Tia, Pam rocznikowo maa 21 lat.
Ktoś w pobliżu mnie rozpyla gaz rozweselający i ani odrobinę mi to nie przeszkadza :D
Dużo takiego gazu Wam na weekend życzę :*


Pyszne śniadanie na dobry start,
kto nauczy mnie robić zdjęcia omletom? :P







Migdałowy omlet z różaną ricottą, karmelizowanym rabarbarem, malinami, białą czekoladą i słonecznikiem prażonym z solą

Przepis:

2 jajka
25g mąki pszennej pełnoziarnistej
20g odtłuszczonej mąki migdałowej

Duża część laski rabarbaru + 2 łyżki syropu klonowego
Maliny,
Biała czekolada Ritter z orzechami laskowymi
Słonecznik prażony z solą himalajską
Ricotta+ woda różana

Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy po jednym żółtku ubijając na wolnych obrotach miksera. Przesiewamy mąki.
Mieszamy dokładnie i delikatnie łyżką. Smażymy na małym ogniu pod przykryciem ok. 7 minut, przewracamy na drugą stronę i dosmażamy kolejnych 4-5 bez przykrycia.
W tym czasie w rondelku podgrzewamy syrop klonowy, wrzucamy pokrojony rabarbar i smażymy.
Podajemy omlet z dodatkami.

Pytania?

Viva Ricotta! edycja IIRabarbarowa rewolucja

Pam.

16 komentarzy:

  1. No wiadomo, że jak za dużo nauki to trzeba zająć się czymś zupełnie innym. A te zakładki z przepisami szerokiej rzeszy blogerów się przydadzą, także bardzo pożyteczną sprawą się zajęłaś. :)
    Kto by pomyślał: papier toaletowy taką radość daje. Chyba się kopsnę do Rossmanna. :D
    Ten Twój gaz przedostaje się przez komputer chyba, bo uśmiecham się do ekranu.
    Omlecik pierwszoklaśny i pięknię sfotografowany.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też tak mam, że jak mam najwięcej nauki to znajduję najwięcej rzeczy, które mam w domu zrobić xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahaha opis Twoich zakupów mnie niebywale rozbawił! hahahahahah :D

    OdpowiedzUsuń
  4. wygląda cudownie. Kuci mnie bardzo ta woda różana :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też poproszę o wykład robienia zdjęć plackom i omletom ;p
    Takie zakupowe przygody bardzo potrafią rozweselić albo mocno wkurzyć ;D
    Miłego dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. You made my day! Historia z papierem mnie totalnie rozbawiła, haha! :) Swoją drogą w jakimś sklepie ostatnio widziałam papier z nadrukiem tego okropnego hello kitty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahaha, nie mogę przestać się śmiać :D . masz naprawdę pozytywne doświadczenia xD
    Kocham omlety z taką ilością dodatków <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Przecież cieszyć się można z wszystkiego! Nawet z najmniejszego szczegółu! I tego Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdjecia są boskie, bo omlet wyszedł Ci perfekcyjny! ;)
    Haha ubawy z drobnostek to chyba klucz do szczęścia w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Omlet wygląda magicznie i jak dla mnie jest bardzo fotogeniczny :) Często mam tak z zakupami :p Ostatnio poszłam specjalnie do Almy po tahini i wyszłam oczywiście bez tahini, bo się "zastałam" przy półce z herbatami i zapomniałam :p

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj tam, oj tam, ja najbardziej lubię papier w różowe kwiatuszki :D
    Różana ricotta i karmelizowany rabarbar? Kupiłaś mnie tymi dodatkami!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteś mistrzynią niezwykłych historii :D Choć moja babcia też kupuje ten słooodki papier toaletowy :D
    Ooo i widzę u ciebie te cudowne połączenie malin i białej czekolady <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiesz...ja też mam tak z tymi ''uroczymi'', ''słodkimi'', ''dziecięcymi'' rzeczami ;) Uwielbiam jak coś jest mega słodkie i najlepiej w wersji mini! Nie jesteś jedyna :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Papier toaletowy, ale tyle radości daje :D Podziel się tym gazem :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Mmm cudowny omlecik :) A te maliny i ricotta na wierzchu to idealne wykończenie :)

    OdpowiedzUsuń