sobota, 13 czerwca 2015

694. Sezamowy tofurnik z czereśniami, chałwą, ziarnem kakaowca

Udało się. Przeżycie minionego tygodnia graniczyło z cudem, ale udało się i to w dobrym stylu :)
Zostało już mniej niż więcej i zamierzam w ten weekend odpocząć. Idę zobaczyć jak wygląda mieszkanie rodziców w końcu po remoncie (na prawie po) i cieszę się bardzo, ze nie muszę ciągle spoglądać na zegarek z myślą o tym co jeszcze mam do zrobienia :D

Miłego weekendu wszystkim! :)
Pijcie dużo wody :P
 
Śniadania z lodówki w taką pogodę są najlepsze :)








Sezamowy tofurnik z czereśniami, chałwą, ziarnem kakaowca
Maliny, truskawki, czereśnie


Przepis:

250g miękkiego tofu
Ok. 50g jogurtu naturalnego
Łyżka (10g) mąki sezamowej
20g tahini (solidna łyżka)
Stewia
Kilka czereśni

Tofu blendujemy z jogurtem i tahini, dodajemy mąkę i stewię, bardzo dokładnie mieszamy. Przekładamy masę do kokilki wyłożonej papierem do pieczenia.
Na wierzchu układamy czereśnie. Pieczemy ok. 35 minut w 180 stopniach. Studzimy chwilę w piekarniku następnie w temperaturze pokojowej.
Na noc wkładamy do lodówki.
Podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

20 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz jak bardzo zazdroszczę tego wolnego weekendu a jeszcze bardziej śniadania! Wygląda idealnie i nawet tofu wczoraj szukałam, bo kiedyś rzuciło mi się w oczy w moim sklepie ale niestety nie było, tak brałabym się za pieczenie tego cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że możesz trochę wytchnąć :)
    Cudnie Ci wyszedł ten tofurnik!
    Miłego dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wygląda, a ja ostatnio bardzo polubiłam połączenie czereśni z chałwą (lub z tahini :P)
    A co do pogody to ja niestety nie czuję upałów i wolę śniadania ciepłe niż takie wprost z lodówki (dziś robiłam gofry, ale na 2 śniadanie może już jakieś lody zmiksuję :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ostatnio robiłam tofurnik to liczyłam, że mój też będzie taki wyrośnięty, jak to Twoje cudo! Ale podejrzewam, że miałam za dużą formę.. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. jak myślę o jego smaku i tej chałwie od razu ślinka cieknie! <3
    udanego weekendu, odpoczywaj teraz :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Wieki nie piekłam tofurnika! W sezamowej wersji musiał być bardzo smaczny ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam sie zdecydowanie-z lodówki są ratunkiem teraz :) ale Ci zbity wyszedł :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękny serniczek!
    polarois.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiedziałam, że sobie poradzisz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja ostatnio przestałam spoglądać na zegarek - twoje każde chwile jeszcze milej mijają <3

    Tofurniczek i to jeszcze sezamowy ? porwałabym ci bez zastanawiania się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wtedy każde chwile** sorrki bardzo mały chochlik mi się wkradł :)

      Usuń
  11. Mi niestety ciągle czas ucieka...
    To chyba było oczywiste, że sobie poradzisz :*
    Możesz mi też taki zrobic? :)

    OdpowiedzUsuń
  12. cud, miód i malina :D to znaczy truskawka, czereśnia i malina :D :D czereśnie, chałwa, tahini wiesz, że zawsze będę na tak ;p

    OdpowiedzUsuń
  13. Też przeżyłam i jest pozytywnie - oby tak dalej :)
    O taak, śniadania tylko takie mocno wystudzone :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale on ładnie wygląda! <3 Nie mogę oderwać wzroku. ;)
    Zazdroszczę wolnego weekendu. I jak Ci się nudzi jutro o 18, to polecam koncert Dody niedaleko Trójmiasta. ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Super ten tofurniczek, wygląda niezwykle apetycznie! narobiłaś mi ochoty...!

    OdpowiedzUsuń
  16. Te tofurniki kuszą, ale ja za nic w świecie nie mogę przełknąć tofu na słodko :P

    OdpowiedzUsuń