niedziela, 12 lipca 2015

722. Kawowe lody bananowe z borówkami, morwą i nerkowcami



Zawsze bardzo, bardzo miło mi się czyta wszystkie komentarze, które dostaję. 
Słowa ,,jesteś silna”, ,,dużo osiągnęłaś”
Jednak stwierdzenia typu: ,,zazdroszczę, że tak daleko zaszłaś”, ,,zazdroszczę podejścia”, ,,też bym tak chciała” powodują ukłucie. Słyszę jakby siebie sprzed kilku, kilkunastu miesięcy.
To z rodziny ,, może kiedyś”, ,,w przyszłości”, ,,jak już kiedyś będę…” itd.
Donikąd nie prowadzące mrzonki. 
Podczas gdy ja naprawdę nie jestem wyjątkowa, nie doznałam olśnienia, łaski Boskiej, nie zostałam naznaczona możliwościami, nie ozdrowiałam cudem, nie stwierdziłam ,,od teraz będę podążać w stronę światła”.
Postanowiłam sobie pomóc pracując nad sobą każdego jednego dnia, a to przywilej i obowiązek który posiada każda osoba. Patetycznie brzmiąca prawda... 

Jak? 
Mi pomogła terapia. Musiałam stawić czoła swojej przeszłości, w której tak bardzo byłam zakotwiczona. Skoncentrowana tylko na niej. W wypartych pretensjach, nieokazanych emocjach, żalach. Niektóre sprawy musiałam przewałkować kilka razy z kilku stron. 
Raz jeszcze, raz jeszcze i raz jeszcze. 
Czasami już się buntowałam: ,,-toż przecież już rozmawialiśmy o tym tysiąc razy 
-może trzeba tysiąc pierwszy”.

I któregoś dnia złapałam się na tym, że nie rozmyślam o tym co było. 
Złapałam się na tym, że planuję. Że widzę siebie robiącą to, tamto. Zaczęłam mieć wizje, marzenia, plany. Ale nie te kiedyśtam, tylko te realne. Ukierunkowałam się na przyszłość. Na możliwości.

Dotarło do mnie, że jeżeli chcę za kilka dni/ lat mieć zdobyte to co mi się marzy, to muszę zmieniać to co mnie ogranicza dzisiaj. Nie taryfy ulgowej. Dopóki nie zacznę przełamywać swoich schematów niczego nie zmienię i za 5, 10, 15 lat moje życie będzie wyglądało dokładnie tak samo jak dziś. Jeżeli przez kilak lat każdy mój dzień wyglądał niemal tak samo, to jutro samo z siebie nic się nie zmieni. JA muszę zmienić. Nie ma innej możliwości. 
Inni mogą się martwić, pokręcić głową, zrobić ojeeej, ale nikt zacznie żyć za mnie moim życiem
Zaczęłam powolutku wychodzić ze swojej skorupy. Bez pośpiechu, żeby się nie zrazić. Byle cokolwiek zmieniać. Prawdziwie, nie w obrębie strefy komfortu. I doceniać każdy najmniejszy krok
A duma z postępów jest nie do opisania :D

Dostrzegłam, że w moich planach na przyszłość zwyczajnie nie ma miejsca na chorobę. Najzwyczajniej w świecie nie jest mi ona potrzebna, a tylko zawadza. Kula u nogi blokująca ruchy. 
Nie definiuje mnie w żaden sposób. Mam chorobę, ale nie jestem chorobą, jak jej nie będzie- niczego nie tracę.

Kiedyś trzeba zacząć, ale na co czekać? Przełom, moment spustowy, wydarzenie zmieniające światopogląd? Może na filmach, nie w życiu. 
Nieraz mam wrażenie, ze to walka z wiatrakami, że zabraknie mi cierpliwości, że to tak długo trwa, ale choćbym dopiero za 10 lat mogła powiedzieć ,,jestem zdrowa", to WARTO. Za 10 lat? Okej, byle stało się to możliwe, ale trzeba działać.


Dziś nie jestem jeszcze zdrowa i daleko mi do zdrowia, nieraz jeszcze się cofnę o krok, nieraz jeszcze odmówię komuś czegoś, nieraz stchórzę, ale wiem, że z tej dobrej drogi nie zejdę, to będą co najwyżej nieprawidłowe ruchy na dobrej drodze.

Nie z fałszywej skromności uważam, że nie jestem wzorem do naśladowania czy kim tam jeszcze, ale jeżeli, ktokolwiek uważa, że ,,chciałby tak jak ja”, to absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie. Chcieć to móc, a jeśli się nie może to znaczy, że się wystarczająco mocno nie chce. Dlaczego?

Miało być krótko, a wyszło jak zawsze…
Chyba potrzebuję gdzieś wylewać to co porządkuje mi się w głowie :P



Pierwszy prawdziwie wakacyjny dzień uczciłam po włosku- makaronem i białym winem, a dziś imieninowe śniadanie- lody!
Lody dobre na każdą okazję :D

Słonecznej niedzieli! :)








Kawowe lody bananowe z borówkami, morwą białą, nerkowcami 
Morela, maliny

Przepis:

4 duże mrożone banany
2-3 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

Banany mrozimy pokrojone w plastry. Rano wyjmujemy na kilka minut. Blendujemy banany z kawą. Wkładamy na chwilę jeszcze do zamrażalki. Podajemy z dodatkami.


Akcja lodowa 2015
Pam.

10 komentarzy:

  1. Zjadłbym lody, ale mój blender, meh :(
    polarois.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. A jakie jest ulubione wakacyjne śniadanie? LODY :D
    Pam, znów piszesz świętą prawdę i znów utożsamiam się z wszystkim, co naskrobałaś!
    'mam chorobę, ale nie jestem chorobą'- aż mi łzy poleciały, ale to prawda! Wysyłam tysiące wirtualnych uścisków, bo jestem mega dumna! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten wpis jest niesamowity, porusza podstawowy problem, który stoi na drodze do szczęścia większości z nas: stanie w miejscu, bezczynność. Dla większości łatwiej myśleć, co by było gdyby i.. na myśleniu i marzeniu skończyć, a sukcesem przecież jest podjąć walkę. Tylko to już wychodzenie poza "strefę komfortu", co niestety nas przeraża... Jakby te słowa tak łatwo można było przemienić w czyn, byłoby świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. lody, nerkowce, borówki- jestem kupiona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lody podobają mi się bardzo, zwłaszcza że takie pyszne dodatki zawierają :) Dla mnie jest dziś trochę za zimno, żeby takie "ukręcić".
    Z okazji imienin życzę Ci wszystkiego najlepszego i żeby Twoja droga do zdrowia była jak najkrótsza :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest tak wiele osób, które potrzebują tych słów... psychiki człowieka nie sposób zmienić od tak, a może w ogóle to niemożliwe. Można ją naprowadzać, szlifować nierówności i wypełniać w niej dołki, ale to żmudna praca. Niemniej warta wysiłku. Poza tym Twoje słowa można interpretować do każdej trudnej sytuacji w życiu. Dla mnie też są motywacją. Samo to, że każdy mały krok jest ważny. To, że aby być za kilka lat człowiekiem, którym pragnie się być - trzeba zacząć już teraz i nie poddawać się pomimo upadków. Życie nigdy nie będzie perfekcyjne, ani my nie będziemy. Ale musimy akceptować je takim, jakie jest. Może faktycznie każde doświadczenie w życiu jest nam potrzebne?

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz jak tak codziennie nałogowo ciebie czytam:)to widzę że idziesz do przodu.Przynajmniej w słowach.Czynów niestety nie dajesz mi sprawdzić:(a szkoda.Choć wiem że czyny są trudne to idziesz do przodu i czasem się krok cofasz.Ale tak ma każdy z nas.

    OdpowiedzUsuń
  8. U Ciebie to banany schodza na potęgę. Nie jadłam tych lodów od długiego czasu, muszę jutro zrobić!
    A ja uwielbiam jak się tak rozpisujesz, tyle w tym mądrości. Wnioski jakie wyciągasz mogą być dla niejednych mottem życiowym.

    OdpowiedzUsuń
  9. No po prostu muszę napisać, że zazdroszczę! Bo to wszystko, Twoje życie po zmianie jest takie...odległe od mojego. I tak bardzo bym chciała móc napisać, że się uwolniłam od niektórych rzeczy, tak, jak Ty. Jesteś dla mnie niezwykłą motywacją... Dziękuję, bo w dużym stopniu sprawiasz, że chcę się zmieniać na lepsze :)
    Kawa + borówki = ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Pisze to obca mi osoba ale słowo w słowo to co czuje...

    OdpowiedzUsuń