piątek, 17 lipca 2015

727. Odsmażane naleśniki z bananową ricottą i truskawkami



Jeżeli siedzi się na kursie od rana do południa, chce się mieć oprócz tego życie, czas na naukę, chce się biegać, jeść, wyprowadzać psa, a w międzyczasie wypełniać drobne obowiązki typu zakupy, odkurzanie itd. to czas na czytanie książek przypada tak gdzieś w środku nocy. 
Dobrze, że mam światło na balkonie. Dobrze, że mam kawę, której spożycie swoją drogą i tak ograniczyłam do minimum. A później znów pobudka przed 6. Jednym słowem, a raczej trzema: padam na ryj. Ale na uśmiechnięty ryj :D
Odwykłam też od siedzenia na stołku kilka godzin z rzędu i rozpoczynania zajęć po 8- rozbestwiłam się na tych studiach :P
Dziś już kończę teorię. JUŻ!! I mam pierwszy egzamin, który pozwoli mi rozpocząć jazdy! Nie, nie wewnętrzny, tylko taki pre. :D Nie mogę się doczekać. (jazd, nie egzaminu :P )
Czymajcie kciuki : )

Wczoraj nabrałam ochoty na naleśniki i w sumie nawet kiedy trzeba na szybko to nie problem, bo jakie naleśniki są najlepsze? Te odsmażane na maśle, czyli śniadanie błyskawiczne numer 5.






Odsmażone* owsiane naleśniki z bananową ricottą**, truskawkami, ziarnem kakaowca, miodem gryczanym



*na maśle ghee

** ricotta wymieszana z rozgniecionym bananem


Pam.

20 komentarzy:

  1. No jasne, że trzymam za ciebie kciuki :* Choć i tak wiem, że zdasz go śpiewająco i wsiądziesz po raz pierwszy "za kółko" ^^
    Narobiłaś mi strasznej ochoty na naleśniki ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. haha widziałam wczoraj, gdy na blogu, nie pamiętam już u kogo, pojawiły się naleśniki i skomentowałaś, że koniecznie musisz je zrobić i odsmażyć rano! :D
    ale szybciutko Ci idzie, CZymam kciuki mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  3. No nieźle. Też już marzę o prawie jazdy, choć ja muszę poczekać jeszcze rok. Ale za Ciebie trzymam mocno kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. O nieee, nie cierpię odsmażanych naleśników, fuj, fuj :D
    Widzę, że dzień wykorzystujesz w 200%, więc nie pozostaje mi nic innego, niż cieszyć się razem z Tobą i trzymać za Ciebie kciuki ♥

    http://poranny-talerz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. a mi się wydaje, że takie czytanie pod pierzynką późną nocą jest wpisane w uroki wakacji.. :) kciuki trzymam, jak zawsze:*
    odsmażane naleśniki są znacznie lepsze w smaku niż takie "zwyczajne, codzienne", a dodatkami plasują się na samym podium "potraw na drugi dzień" :D

    OdpowiedzUsuń
  6. wyglądają bardzo pysznie. musze w końcu obsmażyć naleśniki

    OdpowiedzUsuń
  7. Dasz radę na tym egzaminie! W ogóle to Cię mega podziwiam, bo ja też będę miała problem z prawem jazdy i też będę musiała się przełamać - ogromnie boję się wszystkich skrzyżowań itd :D
    A naleśników wieki nie jadłam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wieki naleśników odsmażanych nie jadłam, czas sobie przypomnieć ten smak! :)
    Pamiętam swoją teorię, gdzie w upale siedziałam przyklejona do krzesła haha!

    OdpowiedzUsuń
  9. Pysznie! Czytanie książki w środku w nocy daje lepszy efekt haha



    http://lifeofangiee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja nie lubię odsmażanych naleśników, ani podsmażanych, ale to chyba jestem jedyna :P
    Cudowne, a ricotta bananowa do mnie przemawia :D

    OdpowiedzUsuń
  11. haha, uśmiecham się czytając Twoje wpisy, niech będzie tak pozytywnie jak najdłużej :*
    naleśniki z tego co widzą wyszły Ci idealnie, od razu sama nabrałam na nie ochotę! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj znam to uczucie, kiedy oczy się kleją do snu, ale nie chce się odkładać książki! "Jeszcze jeden rozdział" :D Powodzenia na egzaminie! :)
    little-mornings.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Że też zawsze zapominam o istnieniu naleśników... nie chcę tyle tracić, muszę sobie zapisać w kalendarzyku "do zrobienia" :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Skądś znam taki tryb życia.. :P jednak u mnie czas na czytanie książek przypada głównie na podróże komunikacją miejską, bo wieczorem oczy same się zamykają ;)

    http://theplateofblackdog.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  15. Eee, to szybko bardzo! U mnie teoria trwała chyba ogółem dwa tygodnie, a Ty tu fiuu i już xd
    O której mam nie wychodzić z domu? ;-]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to wakacyjny kurs pięciodniowy :) W poniedziałek, ale spoko, nie wiem czy w ogóle z placu wyjadę xD

      Usuń
  16. Kiedyś odsmażanych naleśników bardzo nie lubiłam, ale ostatnimi czasy to się zmieniło, więc Twoje bardzo mi się podobają :)
    Ja robiłam kurs w 2 klasie liceum, więc byłam przyzwyczajona do szkolnego harmonogramu (na teorii przeważnie robiłam zadania z chemii - tak się tam pilnie uczyłam przepisów :P)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ale pozytywnie! :)
    Takie błyskawiczne kursy są najlepsze, bo szkoda czasu na siedzenie nad teorią, jazdy ciekawsze. :D
    Nie wierzę, że jeszcze NIGDY W ŻYCIU nie jadłam odsmażanych naleśników o.O

    OdpowiedzUsuń