czwartek, 30 lipca 2015

740. Kokosowe ricotta buns z jagodami, PB i morwą



Ależ burza była wczoraj wieczorem. Już kilka razy w tym roku grzmiało, ale wczoraj to normalnie zaczęłam żałować, że nie mogę się tacie do łóżka wślizgnąć :P Za to Zoya była wyjątkowo spokojna, chyba mi się psina starzeje, ja też mogłabym dorosnąć na tyle, żeby nie bać się burzy xD

Dzisiaj jest rocznica śmierci mojej babci. Boszzzz jak to minęło, niewiarygodne.
Zaraz wybieram się z tatą na cmentarz, a później jakieś drobne spożywcze zakupy.
Poza tym nie mam na dziś więcej planów i dziwnie mi z tym, podczas gdy w ubiegłe wakacje to właśnie brak planów był moim planem, a każde odstępstwo wywoływało dreszcze. W sumie jedno popołudnie leniuchowania z książką dobrze mi zrobi ;)

Dziękuję Wam również za ponad 500,000 wyświetleń!

Miłego dnia! :D


Dawno nie smażyłam ricotta buns, a za każdym razem gdy je zrobię utwierdzam się w przekonaniu, że to najlepsze z placków/ bułeczek :]






Kokosowe ricotta buns z jagodami, masłem orzechowym*, morwą białą i cukrem kokosowym
Maliny

*Masło orzechowe z syropem klonowym i kawałkami orzechów pekan

Przepis:

55g mąki owsianej
Łyżka otrębów pszennych
125g ricotty
Małe jajko
Łyżeczka stopionego oleju kokosowego
Łyżka prażonych wiórków kokosowych
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
Szczypta soli himalajskiej
Stewia

Ricottę miksujemy z jajkiem i olejem.
Przesiewamy mąkę, dodajemy otręby, wiórki, sodę, stewię i sól. Miksujemy.
Zagniatamy ciasto ewentualnie dosypując mąkę.
Odstawiłam na noc do lodówki.
Formujemy kulki, spłaszczamy i smażymy na suchej patelni pod przykryciem na najwolniejszym ogniu ok. 20 min od czasu do czasu przekładając na drugą stronę.
Podajemy z dodatkami.


Letnie owoce
Pam.

13 komentarzy:

  1. Mniam, śliczne!
    polarois.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. nie bez powodu masz tyle wyświetleń skarbie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Spadłas mi z tym przepisem z nieba! Właśnie sie zastanawiałam co zrobię z połową opakowania ricotty jutro na śniadanie. A pamiętam, ze uwielbiałam Twoje ricotta buns! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ricotta buns mają świetną strukturę, właśnie za to je uwielbiam :)
    Burza i u mnie była, nadeszła nie wiadomo skąd!
    Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piątka, ja też dziś się byczę w domu, ale polatam chyba trochę ze ścierką i potańczę z miotłą, na romans z książką przyjdzie czas wieczorem :D
    Ricotta buns'ów jeszcze nie robiłam, ale zawsze, gdy mam się za nie zabierać, czuję, że je porozwalam, znając mój talent do tego typu śniadań :P Ale kurczę, skoro lipiec był tak przełomowy w kwestii odważnych decyzji, to może i na ten eksperyment też się skuszę, bo zrobiłaś mi na te bunsy smaka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tak strasznie nie lubię burz, już niby coraz mniej się boję, ale nadal mam takie uczucie 'niepokoju' - ostatnio jak była burza nad Poznaniem, to wyglądało to jak istny armagedon :D
    A te bułeczki to mi się typowo z Twoim blogiem kojarzą! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie dzisiaj/wczoraj też była potężna burza... podobno. Bo przerwanie mojego snu to nie lada wyczyn xd

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w ogóle ich nie smażyłam :D Muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja takich placko bułeczek nigdy nie jadłam, a wyglądają naprawdę smacznie, zwłaszcza w towarzystwie owoców :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. ... a ile razy ty je robisz, tyle razy ja mam ochotę lecieć do sklepu po ricottę!
    alienowanie się to jeden z najgorszych wyborów - nigdy więcej, Pam :*

    OdpowiedzUsuń
  12. dzisja wygrałaś blogosferę śniadaniem <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Czyli popołudnie z panem Greyem? :D
    A ja i tak wiem, ze na pewno nie skończyłaś na takiej ilości owoców ;)

    PS Później sklecę dłuższą wiadomość, bo póki co pochłania mnie praca

    OdpowiedzUsuń