niedziela, 2 sierpnia 2015

743. Karbowy pęczak z czereśniami, migdałami i czekoladą



Nauczyłam się wypowiadać swoje zdanie, formułować myśli, opinie, ubierać emocje w słowa i wypowiadać je na głos na bieżąco. Duszenie tego w sobie przypomina mi trochę historię kanapki, którą pewnie większość z nas kojarzy. Kanapki, którą rodzice włożyli nam w poniedziałek rano do tornistra, a po tygodniu czy dwóch owa kanapka zmienia się w zielono- białego, mechatego potworka, który dosłownie sam domaga się wydostania się na zewnątrz, siejąc przy tym spustoszenie swoim zapachem. I tak jest z tymi słowami, które nie zostałyby wypowiedziane. Kumulują się, a później w najmniej odpowiednim momencie eksplodują raniąc innych. Nauczyłam się przestać bać. Zakładać z góry, że to co powiem jest bez sensu, że zostanie zignorowane, odrzucone, niezrozumiane. Nawet jeśli, trudno, ważne, że mi na sercu nic nie zalega, a to jakby dźwigać o 10kg mniej. Może stąd tak mi lekko i spokojnie :] Jeszcze jedna małą duża zmiana gdzieś w środku mnie : )

Sierpień rozpoczęłam w bardzo miły sposób. A zaraz idę na jazdy, przed, którymi na szybko trzeba się doładować. Niby kilka prostych składników, a takie pychotki wychodzą : )
To co uprawiam na drodze raczej można nazwać piractwem drogowym niż jazdą, ale uwielbiam to i zawsze nie mogę doczekać się każdej kolejnej godziny za kółkiem ;D







Karbowy pęczak z burakiem i chia z czereśniami, borówkami, gorzką czekoladą i migdałami

Truskawki i jogurt naturalny

Pod koniec gotowania kaszy dodałam rozprowadzoną w odrobinie wody łyżkę karobu, solidną łyżeczkę chia i połowę sporego surowego buraka startego na grubych oczkach


Mieszkam w Gdyni, a na Jarmarku Dominikańskim byłam ostatnio przynajmniej 7 lub 8 lat temu. Pojechałam w końcu wczoraj i… na kolejnych 8 lat mi wystarczy :P
Zrobiłam jedynie napad na stoisko z superfoods w bardzo atrakcyjnych cenach i jeszcze 2 inne. Tak… Jedzenie przykuwa moją uwagę bardziej niż reszta tego kramu xD


Chia za 12 zł, jagody goji za 8, pyłek pszczeli za 17 i trochę przypraw.



Letnie owoce
Pam.

13 komentarzy:

  1. W tym roku się wybieram na jarmark, ale mam wrażenie, że co roku jest to samo i w zasadzie tylko nieliczne ciekawe stoiska...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na takich jarmarkach mimo, że i wybory rzemieślnicze oglądam z zaciekawieniem, to takowe kupuje tylko na prezenty. Dla siebie wybieram też właśnie przyprawy etc. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie warto czasem dusić w sobie wszystkiego, są takie osoby, które wysłuchają, pomogą, doradzą, spędzą wspólnie czas :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też zawsze uprawiałam piractwo drogowe pod czas jazd, ale ponoć piraci zdają za pierwszym razem (mój przypadek to może potwierdzić :P).

    Pęczak z burakiem brzmi pysznie, a zwłaszcza w takim owocowym towarzystwie musiał smakować wspaniale :) No i Jarmarku zazdroszczę :) Byłam tam raz, wiele lat temu, ale akurat padało i niewiele pamiętam, bo jakoś wtedy średnio interesowały mnie takie wydarzenia :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo podoba mi się początek wpisu. Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Każdy powinien brać z tego przykład, nauczyć się uwalniać emocje, słowa - mimo, że często przychodzi to z trudem, to nie jest to rzecz niemożliwa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko wygląda tak pysznie.Zwłaszcza moja duża uwaga na jagody w tym przypadku ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dokładnie tak! Ostatnio przeczytałam gdzieś bardzo mądre słowa "Skoro nie mówię tego co myślę, to po co w ogóle myśleć?" Dało mi to do myślenia (haha!) i też już się nie boję mówić tego co chcę! :)

    Zgrałyśmy się z pęczakiem! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurka, z tą metaforyczną kanapką to w dziesiątkę trafiłaś, a jak genialnie ubrałaś to w słowa! I wiem, o co chodzi z "siejącym spustoszenie zapachem" potworkiem. Mnie czasem brakuje odwagi, żeby tego potworka wypuścić na światło dzienne i gnije na amen, a wtedy wychodzą wielkie rewolucje ;) Dlatego staram się nie chować takich kanapek po plecaku :P
    A po takim śniadaniu-doładowaniu nie dziwię się, że podbijasz gdyńskie drogi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. właśnie ostatnio pomyślałam, że muszę zapytać jak tam jazdy po wielkim mieście, bo coś dawno nie pisałaś o tym ;p ja robię dokładnie tak jak piszesz, duszę wszystko w sobie, a potem wystarczy mała iskierka i wielka eksplozja gwarantowana...

    OdpowiedzUsuń
  10. Też nakupiłabym chia w takiej cenie :D
    Jeżdżenie samochodem jest super - cieszę się, że przełamałaś swój strach!

    OdpowiedzUsuń