wtorek, 18 sierpnia 2015

757. Kokosowo- dyniowe ciastka zbożowe z jogurtem, PB i owocami



Słońce na balkonie nie praży już tak boleśnie, coraz to silniejsze podmuchy chłodnego, wieczornego wiatru zrywają coraz to większe kępki liści, w reklamach przeważają zeszyty, piórniki i nowe tornistry, a śliwki można wypatrzeć niemal na wszystkich bazarkach.
Wrzesień i jesień się zbliżają moi państwo. We mnie wiosna rozkwita i sądzę, że te dwie skrajnie różne pory roku wcale mi się nie kłócą, A jakoś tak harmonijnie współgrają ze sobą :)
Plany na dziś mi się trochę pozmieniały, ale co się odwlecze to nie uciecze. Mimo tego zaraz wychodzę i to będzie dobry dzień. Przestaję żyć wyłącznie minionym weekendem, z niecierpliwością wyczekuję niedzieli, ale szybko minie, bo po drodze najbliższe dni będą obfitować w niemałe atrakcje :D

Miłego wtorku! :D





Kokosowo- dyniowe ciastka zbożowe z masłem orzechowym
Jogurt naturalny z pyłkiem pszczelim, 
Maliny, porzeczki, borówki

Przepis:

20g płatków orkiszowych
30g płatków owsianych
Łyżka mąki kokosowej
Łyżeczka złocistego siemienia lnianego + 2 łyżki wody
Szczypta proszku do pieczenia
3 łyżki pure z pieczonej dyni Hokkaido
2- 3 łyżki mleka kokosowego
2 świeże daktyle
Szczypta cukru kokosowego do posypania

Siemię lniane mielimy i mieszamy z wodą, odstawiamy na chwilę.
Daktyle ugniatamy w dyniowym puree z mlekiem kokosowym. Łączymy masę z siemieniem lnianym. Płatki mieszamy w miseczce, przesiewamy do nich mąkę i proszek do pieczenia. Do miski dodajemy dyniową papkę, mieszamy dokładnie wszystko. Ciasto w razie potrzeby rozrzedzić mlekiem kokosowym/ wodą lub zagęścić mąką kokosową, odstawiamy na ok. 20 minut. Formujemy ciastka zwilżonymi dłońmi układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy w 180 stopniach 20 minut, studzimy. Podajemy z dodatkami.

Pytania?

Coco DreamsLetnie owoce 


Pam.

21 komentarzy:

  1. Teraz chyba każdy niedzieli wyczekuje :D
    Dobrze, że jest przepis na ciastka, bo koniecznie muszę je zrobić :D
    Już masz dynię? Gdzie ją wypatrzyłaś? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Też się muszę jakoś sensownie zająć, żeby nie myśleć tak bardzo o niedzieli i minionym weekendzie. Co my bez siebie zrobimy, gdy zacznie się szkoła?! :D
    I znów pozazdroszczę Ci tej dyni! U mnie wczoraj szukałam i niestety nic nie znalazłam :<

    OdpowiedzUsuń
  3. te ciastka wręcz krzyczą z talerza "no weź mnie, weź weź, no już, nie zwlekaj!", więc wirtualnie przygarniam co najmniej jedno:)
    racja, już mamy przecież wtorek.. super, że Ci się udało wkręcić!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda świetnie jak i podane :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odnośnie jeszcze poprzedniego posta - booże jak było cudownie! Po raz setny dziękuję za gościnę i po raz setny chyba zapraszam do Poznania, bo odczuwam silną potrzebę odwdzięczenia się! :D
    A niedziela szybko przyjdzie, jednak mam nadzieję, że te kilka godzin w Warszawie ciut się przeciągną i nie miną tak szybko jak weekend w Trójmieście.. chcę wiecej!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem taka szczęśliwa, że będę mogła spotkać Cię w niedzielę i osobiście podziękować za wszystko :*
    Najlepsze śniadanie zawsze u Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
  7. O, czyli jednak będziesz z nami w niedzielę - super! :) Niech ta wiosna w sercu do tej pory Cię nie opuści, korzystaj z każdego dnia ;) Dzięki jeszcze raz za gościnę i każde słowo, pozdrów Zoyę od mojej Tośki :D

    P.S. Te ciastka wyglądają prawie jak kotlety batatowo-cieciorkowe z fukafe :P

    OdpowiedzUsuń
  8. To znaczy, że moje życzenie się spełniło i z Nami będziesz? *.*
    Ja chyba nie przestanę żyć tym weekendem. Kiedyś trzeba będzie.
    Połączenie kokos-dynia stało się już kultowe u Ciebie, ale nie ma się co dziwić. Ja jeszcze czekam bo nie mogę nigdzie znaleźć tej pomarańczowej kuli szczęścia ;/

    OdpowiedzUsuń
  9. Do mnie na szczęście doszly tylko słuchy o sklepowych ofertach szkolnych, no i (zdecydowanie dobrze w tym przypadku, że) także śliwki! Pogoda dalej iście letnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę powiedzieć, że chyba już zawsze będę przy czytaniu Twoich postów odczuwać niewielki dysonans - na blogu sprawiasz wrażenie mega melancholijnej osoby siedzącej przy oknie i wzdychającej z zachwytem do każdej kropli deszczu, a kiedy jesteś obok, to wymachujesz ekspresywnie rękoma z wielkim uśmiechem na ustach i czasem jeszcze większym śmiechem. I to mnie po prostu zwaliło z nóg z zaskoczenia ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. I już dyniowe pyszności u Ciebie ;) Nie mogę się doczekać jak tata mi na ryneczku jakąś dyńkę dorwie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. te ciacha wołają do mnie - zrób mnie, zjedz mnie! są cudowne :) mam nadzieję, że w najbliższym czasie dopadnę dynie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Planuję ciastka z ciecierzycy od dawien dawna, czas się zmobilizować :) A dynię mam jeszcze w zamrażarce, więc kto wie... może znów poodgapiam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. ledwie goście wyjechali a ta już wymyśla nie wiadomo co :/:/:/:/
    ja mimo wszystko jeszcze staram się łapać to lato (chodząc w długich spodniach, hehe), jesień lubi się dłużyć a za tym ciepłym czasem będzie się tęsknić. choć śliwkom coraz ciężej się opierać, no!

    OdpowiedzUsuń
  15. Przychodzi czas kiedy Twój blog powinien zmienić nazwę na "dyniowy poranek" :)

    OdpowiedzUsuń