piątek, 21 sierpnia 2015

760. Bananowe placki z kaszy jaglanej z owocami i masłem z nerkowców



Czy to paradoks czy jakiś ukryty sens jest w tym, że rozum głupieje w obliczu serca? 
Czy można tęsknić do czegoś czego nie było? Jaki sens ma błądzenie wzrokiem za cieniem, 
a jaki odwracanie głowy za wspomnieniem? Wszystko wbrew logice. Nocą w gwiazdach bezskutecznie szukam odpowiedzi, nie nadchodzą również się z poranną rosą ani spadającymi liśćmi.
Życie dlaczego Ty takie dziwne jesteś? Oczekiwania zbyt wysokie, wyobraźnia zbyt wybujała.


Udało mi się zrobić śniadanie bardziej wymagające niż zmiksowanie owoców. Mimo to proste i bardzo smaczne. Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek mi wyjdą placki z kaszy bez jajka. Przepis niemal identyczny jak u Darii, ale zapisuję go tu, żeby mieć ,,pod ręką”.








Bananowe placki z kaszy jaglanej z borówkami, rodzynkami i masłem z nerkowców 
Jogurt naturalny, porzeczki i maliny

Przepis:

4 łyżki kaszy jaglanej + szklanka wody
Łyżeczka maca
Nieduży mocno dojrzały banan
Łyżka siemienia lnianego złocistego

Kaszę gotujemy na osolonym wrzątku. Studzimy pod przykryciem przez noc. Siemię mielimy, banana rozgniatamy widelcem i dodajemy do kaszy razem z maca. Mieszamy bardzo dokładnie, odstawiamy na 15minut. Smażymy z obu stron na patelni z rozgrzanym olejem kokosowym. Podajemy z dodatkami.


Mówcie co chcecie, mówcie, ze to sierpień dopiero, że jeszcze nie teraz, ale ja, moja znajoma pani z bazarku i Lidl uważamy sezon za otwarty :D




Letnie owoce
Pam.

23 komentarze:

  1. Nie no teraz to na mnie czekaj z tymi dyniami i przyjeżdżam do Ciebie :D
    Serio, taką ochotę mi nią robisz, a u jeszcze nic :(

    OdpowiedzUsuń
  2. masło z nerkowców to moja miłość!

    OdpowiedzUsuń
  3. może to zabrzmi trochę pesymistycznie i wkradnie się tu mała dramaturgia, ale po cichu myślę, że nawet wtedy kiedy przyjdzie nam zniknąć z tego świata, to i tak nie poznamy odpowiedzi na każdą zagwostkę.. może to oznacza, żeby czasami odpuścić zachodzenie za kołnierz i po prostu żyć?
    spojrzałam na placki, zerknęłam na etykiety i już wiem, że miałaś niebo w gębie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Obawiam się, że te placki mogły by się niezbyt dobrze skończyć w moim wykonaniu. Często rzeczy bez udziału jajka, kończą źle u mnie w kuchni. :P
    No, no, no! Pam szalejesz z tą dynią! Jestem ciekawa do kiedy Ci starczą te zapasy. U mnie widziałam tylko raz dynia jak na razie. W Tesco xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja właśnie ostatnio będąc na rynku widziałam u 'mojej' pani, u której zawsze kupuję dynię Hokkaido (Ty jesteś odpowiedzialna za miłość, którą zapałałam do niej zeszłej jesieni!;-P), już wystawione kuszące sztuki nawet w tej samej cenie(!), ale głos rozsądku powiedział: "Nie Angelika, jest jeszcze sierpień, czas letnich owoców - malin, borówek, moreli, nektarynek itp. nie kupuj dyni teraz. Nażresz jej się już niedługo do woli, ale teraz naciesz się tamtymi owocami". No i posłuchałam!! ;-P Z ciężkim bólem serca odeszłam od stoiska i kupiłam pyszne, słodkie malinki. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba już wiem, co dziś przywiozę z Lidla :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Pozdrowienia dla Pani z bazarku, mam nadzieję, że u mnie też ktoś będzie miał chęci otwarcia sezonu... Co do placków, chociaż mam przed oczami bardzo dużo wersji tego, jak mogłyby skończyć spod moich rąk, to i tak muszę spróbować! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Pychota! Takie placuszki muszą dostarczyć mnóstwo pozytywnej energii :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Już miałam komentować wcześniejszą część posta, ale mój komputer akurat sam zescrollował do tych dyni i teraz to przegięłaś moja droga! W tej chwili wychodzę po dynię! :D Widzę, że Cię ogarnia jakaś.. jesienna nostalgia? Zostań jeszcze trochę przy letnim słońcu w głowie ;) Nie wiem, co Ci poradzić więcej, bo sama jestem jakaś "zbłądzona" :D Aaa.. i zdjęcia wyszły Ci dziś wyjątkowo ładne, magiczne połączenie borówek i fioletowego talerza. Też chciałam zrobić te placki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      To nie jesienna nostalgia i w głowie mam słońca bardzo dużo to spokojnie :D to gdzie indziej coś zakuło, pierwszy raz od bardzo dawna i dziwnie mi z tym jak jasna cholera. I wstyd i w ogóle i muszę gdzieś to z siebie wyrzucić ;P

      Usuń
  10. Pam, MAM DYNIĘ :D
    Patrząc na pierwsze zdjęcie byłem święcie przekonany, że to nie placki a jakiś pudding jaglany - jednak mnie wrobiłaś xd

    OdpowiedzUsuń
  11. ślicznie wyszły! tym bardziej czekam na przesyłkę od Mamy z paczką jaglanej <3
    ahhh, te dynie - już wiem czego będę szukać w najbliższym czasie :D
    często zadajemy sobie sporo pytań, ale nie zawsze tak łatwo jest znaleźć na nie odpowiedź i czasem może lepiej nie szukać, sama niespodziewanie nas oświeci :*

    OdpowiedzUsuń
  12. tylko kilka razy w życiu jadłam dynię :( muszę to zmienić :) A twoje śniadanie jak wzykle pyszniutkie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Też ostatnio już widziałam dynię! I kiedy ją zobaczyłam to od razu pomyślałam o Tobie hahahah :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Też mi się takie rzeczy kołaczą po sercu, wzrok roztacza się dookoła za czymś, co jest zbyt nieulotne, żeby to dostrzec i tak błąkam się tylko, bo nic innego nie przychodzi mi do głowy. Chciałoby się czasem zatrzymać czas, cofnąć albo pozmieniać...

    OdpowiedzUsuń
  15. Jutro piekę moją DYNIĘ, bo tu też idzie ładne okazy dorwać :D
    A takie placki są najlepsze. Często nawet jeśli nie ma ich u mnie na śniadanie, to są na obiad ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. czy można tęsknić? sama ostatnio rozkminiam czy można i cały czas wychodzi mi to samo, czyli, że niestety można... nie ważne w jakiej kategorii by to rozpatrywać i choć kompletnie pozbawione sensu mi się to wydaje, to jednak mimo to tęsknie, bo mój rozum chyba zgłupiał ;p
    w Lidlu nie widziałam, ale w innym super markecie to już na początku sierpnia dynie były :D ależ będziesz teraz w raju, dyniowym :D

    OdpowiedzUsuń
  17. ostatnio robiłam coś podobnego, ale z brokułem i na ostro na obiad i też byłam w szoku, że jaglanka tak super się trzyma i wychodzą z niej placki i kotlety bez jajek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o zapomniałabym, dzięki za info, że w lidlu mają hokkaido, bo u mnie na bazarku liczą sobie o wiele drożej niż na lidlowskim :)

      Usuń
  18. Muszę zrobić niedługo jaglankę w takiej wersji, bo dawno już nie jadłam takich placków, a wyglądają cudownie. Zresztą połączenie dyni z bananem jest cudowne :)
    Co do dyni, to odwlekam moment jej zakupu, chyba podświadomie, bo chciałabym żeby lato trwało wiecznie :P

    A życie to faktycznie jest dziwne, ale nic na to nie poradzimy...

    OdpowiedzUsuń
  19. Z jednej strony żałuję, że nie jestem Twoją sąsiadką, bo mogłabym poznać wspaniałą osobę, a z drugiej strony się cieszę, bo znając Ciebie i Twoją miłość do dyni, nigdzie nie mogłabym jej dostać :P
    Chciałabym, aby ktoś właśnie mi powiedział, dlaczego to życie jest takie dziwne...

    OdpowiedzUsuń
  20. Jesusiczku. Co moje piękne oczęta widzą.. Dynie? Już lecę po nie@

    OdpowiedzUsuń