środa, 9 września 2015

768. Różane naleśniki z gryki z dynią, figą, i malinami



Dziękuję za Wasza komentarze pod wczorajszą relacją : )
Wczorajsza pierwsza po miesiącu przerwy terapia bardzo mi pomogła utwierdzić się w tym, że wiem co mam robić, którą droga iść i w którą stronę. Do przodu. Choroba bywa bardzo podstępna. Wystarczy, że wpuści jedna mackę, a szybko się rozprzestrzeni jak bluszcz po całym organizmie. Obejrzałam się wstecz i potrafiłam zareagować w odpowiednim momencie. Wiem, że jej nie chce, wiem, że jest mi do niczego nie potrzebna, wiem, że znaczę o wiele więcej niż ona. Wiem, że nie potrzebuję, by ktokolwiek patrzył na mnie przez jej pryzmat. Nie chcę tego. Więc wiem co robić i robię to :D

A w sumie to powinnam teraz odsypiać niezwyczajną noc, ale coś spać nie mogę....

Uwielbiam figi, jako, że sezon na nie jest bardzo krótki zamierzam go w pełni wykorzystać, a jak tylko pierwszy raz miałam styczność z wodą różaną, wiedziałam, że z wszelkimi jesiennymi owocami będzie tworzyła wspaniały zestaw.
Połączenie dyni, fig, malin, tahini i kakaowca w ubiegłym roku stosowałam bardzo często, jest idealne!







Różane naleśniki z gryki z dynią, figą, malinami, ziarnem kakaowca i tahini

Przepis:

70g kaszy gryczanej niepalonej + woda
Ok. 170 ml wody
Łyżka wody różanej

Pure z pieczonej dyni
Tahini, ziarno kakaowca
Maliny, figa

Kaszę płuczemy pod bieżącą wodą, zalewamy na noc i odstawiamy. Rano odlewamy wodę, płuczemy ponownie, wlewamy świeżą wodę (te 170ml) oraz wodę różaną, blendujemy. W razie potrzeby dolewamy wodę.
Smażymy naleśniki na dobrze rozgrzanej patelni naleśnikowej. Podajemy z dodatkami.

Pytania?

Pam.

20 komentarzy:


  1. pam myslisz nad weganizmem moze?> :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz na pewno nie. Wegetarianizm mi służy, a weganizm, choć popieram uważam, że dla mnie nie byłby w tej chwili odpowiednim rozwiązaniem :)

      Usuń
    2. Tak tylko sobie powiem (pewnie, żeby uspokoić własną potrzebę atencji xd xd), że... popieram. Nie u wszystkich uda się 'na już już', nawet jeśli jest to rozwiązanie niezwykle dobre ;)

      Usuń
  2. Jestes bardzo silna , uwierz mi ! :)
    Calym serduchem jestem z Tb :-*
    Trzymaj sie! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. przepiękny jest widok tych jesiennych naleśników, nie mogę się napatrzeć, a co dopiero by powiedział żołądek gdyby spróbował chociaż odrobinki? :D
    po tym co napisałaś pomyślałam, że (wreszcie?) jesteś we właściwym miejscu i o właściwym czasie, wykorzystaj to na nieustanne pnięcie się do góry:*

    OdpowiedzUsuń
  4. I taką postawę to ja rozumiem - zdeterminowana i pełna sił do walki. Wierzę, że ci się uda ją pokonać, bo jesteś silna i trzymam za to mocno kciuki :*

    No i widzę u ciebie dziś moje ulubione połączenie smakowe <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak dobrze to czytać :) i to porównanie do rozprzestrzeniających się macek do mnie prrzemawia bardzo. Krok do przodu, zaczyna Ci się wydawać, że tracisz kontrolę i chociaż nie chcesz, mimowolnie się cofasz. O rany, figi z tahini, moje ulubione! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, że w końcu sama dochodzi są do takich wniosków. To znaczy, że jednak macki choroby nie chwyciły się ciebie tak mocno!
    Czas się wybrać na zakupy i zapolować na figi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam, że nawroty potrafią być straszne... Tym lepiej, że przekonałaś się że i nad tym masz kontrolę :)

    A przy okazji, przypomniałaś mi o wodzie różanej, stojącej na najwyższej półce w kuchni. Chyba zabiorę ją ze sobą podczas przeprowadzki w takim razie ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. idealne naleśniki, podane w najlepszy możliwy sposób... Pam. musimy kiedyś zjeść takie razem! <3
    serducho się raduje jak widać tak ogromne zmiany jakie zachodzą w człowieku, pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Na prawdę jesiennie Ci wyszlo to śniadanie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze to ujęłaś i dobrze, że wiesz co robić i którą drogą chcesz iść i dobrze, że tą właściwą :)
    Pam szykuj podłogę, bo wpadam do Ciebie na takie naleśniki, genialne *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę koniecznie nadrobić wczorajsze posty...
    Śniadanie jutro zgapiam, bo dynia upieczona została wczorajszej nocy- będzie idealnie ;)
    Stęskniłam się za Tobą, dzień bez przeczytania Twojego posta to dzień stracony ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. ale smacznie wygladaja :) woda rozana jest cudowna! :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie dość, że po napatrzeniu się na to śniadanie pobiegłam do biedry po figi i na ryneczek po dynie ( szkoda że ani tego ani tego nie było...) to na obiad zrobiłam naleśniory z samej gryki :D
    i przypomniałas mi że muszę się umówić na terapię...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się pytam, jak się robi takie naleśniki? :<
    Do przodu, do przodu! :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Tego rodzaju choroby to najgorsze z najgorzych poczwar, ale Ci co nad nimi panują są najsilniejsi :) Boskie śniadanko!

    OdpowiedzUsuń
  16. świetne połączenie, mogę wpaść jutro na takie naleśniory? SUPER!

    OdpowiedzUsuń