niedziela, 13 września 2015

771. Bananowe lody śliwkowo- cynamonowo- różane



Wystarczy mi 10 sekund na dworze, żeby upewnić się na 1000%, że to właśnie na ten okres czekam cały rok. Dla mnie jesień pachnie życiem. Nadmorski wiatr piętrzący fale nocą jest najbardziej pomysłowym fryzjerem. 
Obrazki nie do opisania, na szczęście nienaruszone pozostają w pamięci.
Życie jest za krótkie, żeby z niego nie czerpać garściami. Jest za krótkie, żeby każdy dzień wyglądał tak samo. Jest za krótkie, żeby korzystać tylko z jednego czy dwóch utartych schematów. Za dużo możemy dać i otrzymywać, żeby się nie zaangażować. W życie. Swoje własne z innymi ludźmi.
Jako mechanizm obronny używałam stwierdzenia, że najlepiej mi samej. Bzdura. Jak nigdy dostrzegam jak bardzo cenię, kocham i potrzebuję obecności drugiego człowieka/ człowieków. Fakt lubię pobyć sobie sama, ale to dzięki innym wiem kim jestem.


Za zimno na lody? Nie dla mnie. Ja tam mogę jeść lody i zimą, byle mieć ciepłe picie obok. Cudowna, deszczowa pogoda nie pozwoliła mi jednak zapomnieć o jesiennym akcencie. Czyli lody ale jesienne. Idealne. Chyba najlepsze.






Bananowe lody śliwkowo- cynamonowo- różane z orzechami włoskimi, rodzynkami, kakaowcem i syropem z pędów sosny

Przepis:

Mrożone plastry ok. 4 dużych bananów
Garść śliwek węgierek
Duża szczypta cynamonu
Łyżka wody różanej

W rondelku dusimy śliwki z cynamonem, podlewając wodą. Dodajemy wodę różaną i dusimy odkryte, żeby nadmiar płynu odparował. Zostawiamy do wystygnięcia na noc.
Rano blendujemy banany z musem śliwkowym. Odstawiamy jeszcze na chwilę do zamrażalki przed podaniem. Podajemy z namoczonymi w wodzie orzechami, ziarnem kakaowca i rodzynkami, polane syropem z pędów sosny.


Pam.

23 komentarze:

  1. To prawda, nie możemy się trzymać utartych schematów. Żyjmy, żeby żyć, nie wegetować! Zgadzam się z Tobą Pam, uwielbiam czytać Twoje wstępy ;)
    Śliwkowe już robiłam, ale jeszcze nie w takim jesiennym klimacie - muszę nadrobić! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie to napisałaś :)

    A lody apetyczne. Myślisz, że blender 800W da radę? I lepiej miksować końcówką do koktajli czy w pojemniczku w którym robi się masło orzechowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja robię tak, ze najpierw rozdrabniam owoce w kielichowym (jak masło orzechowe), a później ten ,,puch" owocowy wrzucam do miski i blenduję zwykłym blenderem z jakimś ,,mokrym" dodatkiem. A na mocy to się nie znam :P

      Usuń
    2. Dziękuję... Niestety nie mam blendera kielichowego ;/ Będę coś kombinować ;p

      Usuń
    3. Ja mam blender 400W i daje radę (po uprzednim delikatnym odtajaniu bananów) :)

      A co do tego, co napisałaś Pam.. zgadzam się z każdym słowem, paradoksalnie bliskość drugiego człowieka jest tak potrzebna, wręcz niezbędna, żeby poczuć się sobą.

      Usuń
    4. Ja mam osiemsetkę - daje sobie radę wyśmienicie, tylko oczywiście grunt to dojrzałe owoce. Blendować żyrafką ;)
      Tak swoją drogą... jadłem dzisiaj lody <3 Różowe.

      Usuń
    5. Ja moje nanaicecream robię tak samo, jak Ty Pam - czyli piona . A na lody to wgl żadna pora nie jest zła, nawet jeśli za oknem plucha i zimno :D

      Usuń
  3. Czytając opis Twojej ukochanej jesieni, zastanawiam się nad tym czy i ja nie mogłabym jej też pokochać. Tylko, że w Krakowie wśród smogu i mgły nie ma takiego uroku :<
    To co napisałaś o obecności drugiej osoby jest takie prawdziwe. Teraz dostaję jakiegoś szału, gdy orientuję się, że cały dzień spędzę sama w domu. Zawsze staram się gdzieś wyjść do ludzi albo ludzi zapraszam do mnie. To naprawdę pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na lody nigdy nie jest za zimno, tym bardziej takie - domowe i bananowe! :)
    Może i jesień nie jest moją ulubioną porą, ale gdy odwiedzam Twojego bloga mam inne zdanie na jej temat :)

    OdpowiedzUsuń
  5. na takie lody nigdy nie jest za zimno :)
    jesień się zbliża co sprawia, że na twarzy maluje się uśmiech - uwielbiam tą porę roku!
    taaak, zdecydowanie trzeba czerpać garściami z każdego danego nam dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A dla mnie wystarczy 10 sekund na dworze żeby dojść do wniosku ze chcę wrócić do ciepłego mieszkania :D

    OdpowiedzUsuń
  7. A tu u mnie lato wraca i choć jestem z tego bardzo zadowolona, Twój opis nadmorskiej jesieni maluje w mojej głowie niesamowite obrazy... uwielbiam Twoje obecne podejście do życia, takie pełne radosnej harmonii i spokoju :) a lody wyglądają przepięknie - mają nieziemski kolor, a orzechy na wierzchu dają niesamowity efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Twoje szczęście jest tak wszechogarniające, że robi się banan na twarzy i w sercu, kiedy się czyta :) i odczytuje snapy! Przyślij trochę tego nadmorskiego wiatru szczęścia Paam, tęsknię :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Looody w taką pogodę? brrr, ale smakowały na pewno wyśmienicie. I wyobraziłam sobie Ciebie siedzącą wygodnie na łóżku, jedząc lody i popijając gorącą herbatą zalewaną wodą trzykrotnie XD
    Masz rację, fajnie jest samemu pobyć, ale tylko przez chwilę, na dłuższą metę to nie jest nic fajnego. Obecność drugiego człowieka jest niezastąpiona ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesień jest ok, ale tylko te wyidealizowane dni ze świecącym pięknie słońcem i kolorowymi liścmi w parku. Wietrzne i rześkie poranki, deszcz, coraz późniejsze wschody słońca - temu mówię zdecydowanie nie :) A lodów to już na pewno bym nie ruszyła !

    OdpowiedzUsuń
  11. A u mnie dziś pogoda jak w środku sierpnia a i lody też wpadły, lecz po południu :D

    OdpowiedzUsuń
  12. chyba tylko u mnie jest szaro i ponuro, a na złosć wszystkiemu i tak jem lodówkowe śniadania więc i takie lody mi nie straszne, a wręcz wskazane i PYSZNE :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie na lody za zimno... w teorii.
    W praktyce i tak nie potrafiłam odmówić sobie zjedzenia na dzisiejsze śniadanie mrożonego banana ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. od lodów bananowych nie da się zrobić długiego odwyku ;)
    mądre slowa!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja w jesieni dostrzegam same piękno. Nawet ta beznadziejna pogoda, potrafi wywołać uśmiech na mojej twarzy :)
    Lody na taką pogodę są tak samo idealne, jak na upały ;) Ja aktualnie zajadam się samymi mrożonymi plastrami :P
    Coraz bardziej dostrzegam potrzebę kontaktu z drugim człowiekiem. I to chyba tak naprawdę dzięki spotkaniu z Wami :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Cuda *-* To pewnie morski klimat powoduje takie genialne, twórcze pomysły u Ciebie :3

    OdpowiedzUsuń
  17. Eh, a ja tam jesieni nie lubię, tym bardziej zimy :< Ale wiem, że jest potrzebna.
    Co do lodów, ja też mogę jeść je o każdej porze, ale rano musi być coś ciepłego! :D

    OdpowiedzUsuń