piątek, 18 września 2015

774. Różane lody bananowe z borówkami i figami, morwą białą i tahini



Niesamowicie dziękuję wczoraj za tak szybką reakcję, że u mnie coś nie tak. Niesamowite mieć kogoś, kto zobaczy smutek na twarzy i od razu przychodzi z pomocą. Nie wiem czym zasłużyłam. Dziękuję :* Wszystko jest ok :). Moje życie jest najcudowniejsze, chwile niezapomniane, ale ryzyko jest wpisane w koszty i czasami nie wszystko układa się tak jak byśmy chcieli. Wtedy jest przykro, ale znów… wszystko zależy od nastawienia. Podejścia. Można się obrazić na kogoś, na sytuację, na los i się wycofać, a można wykorzystać to co jeszcze oferuje. Można pozwolić łzom spłynąć po uśmiechniętej twarzy.  

Skrajna nieodpowiedzialność. Bezmyślność. Ale trudno. To właśnie jest życie. Ja dziś po dwóch godzinach snu i porannych pożegnaniach spróbuję stawić czoła temu na co pracowałam przez te wakacje. Jak się nie uda przynajmniej będę miała na co (kogo) zrzucić winę :P

A jutro… Jutro! Pobudka przed 5 i pendolino :D
Do zobaczenia jutro Anioły w Poznaniu! :* Nie mogę się doczekać!

Śniadania miało dziś tu nie być, bo znowu na szybko, nic przygotowanego. Ale pyszne lody warto przygotować i podzielić się nimi, zwłaszcza po wczorajszym upalnym dniu, w którym 17 września noc można było spędzić w szortach! :P






Różane lody bananowe z borówkami i figami, morwą białą i tahini
Śliwki


Pam.

26 komentarzy:

  1. Udanego wyjazdu. :)
    Mam pytanie odnośnie kory cynamonu/cynamonu w laskach: ile razy można użyć jednej laski? Czy jeśli ugotujesz mleko z jej dodatkiem, to po wyjęciu osuszasz i wykorzystujesz ponownie, czy może wyrzucasz? Pytam, bo niedawno kupiłam i nie jestem pewna, jak się z tym ,,obchodzić", a zauważyłam, że czasem wykorzystujesz cynamon w tej formie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      W sumie to wieki tak nie używałam, dziękuję za przypomnienie :D Ja jednej laski używam tak długo aż da się ją trzeć na tarce bez starcia połowy palców, a resztę rozcieram w moździerzu. Nie pamiętam żebym gotowała laskę cynamonu w mleku, ale robiłam kiedyś owsiankę, to właśnie te skrawki z lasek dodałam podczas gotowania, a później wyłowiłam i wyrzuciłam :)

      Usuń
    2. Rozumiem. Z gotowaniem mleka z laską cynamonu spotkałam się kilka razy, ale nikt nie napisał, co potem z nią zrobić - stąd pytanie. ;)
      Przy okazji ,,podbiję" swoje pytanie spod poprzedniego posta - pytałam o ,,patent" na stygnącą owsiankę.

      Usuń
    3. A jak ścierasz? Zwykła tarka daje rade? Bo u mnie było ciężko...

      No i miłej zabawy w Poznaniu! Zjedz za mnie lody na patyku, ozdabiane na miejscu takie, co? Bo wyglądają świetnie i czytałam o nich trochę pozytywów ;D

      Usuń
    4. Przepraszam, zapomniałam wtedy odpisać ;] Jeśli chodzi o układanie rzeczy na owsiance to raczej zajmuje mi to kilka sekund, zrobienie zdjęć trochę więcej, ale ja często przekładam owsiankę do miseczki i odstawiam na kilka minut, wtedy nabiera fajnej konsystencji i nie parzy w język. Ja taką właśnie lubię najbardziej. Nawet jeśli z wierzchu trochę ostygnie, to w środku masa jest nadal gorąca. No i przede wszystkim obsypanie owsianki dodatkami i pstryknięcie kilku zdjęć nie zabiera wbrew pozorom tyle aż czasu :)
      Wracając do cynamonu, to tak, tarłam na zwykłej tarce z drobnymi oczkami, albo właśnie w moździerzu. Można też zmielić w młynku do kawy :) Zjem Kinga lody w Twoim imieniu z wielką przyjemnością! :D

      Usuń
    5. Co do stygnących wypieków (podczas obfotografywania) to czasem może to zapobiec nawet przed lekkim poparzeniem języka właśnie :) A z cynamonem u mnie ostatecznie skończyło się na pomocy młynka.
      Smacznych lodów więc życzę! :)

      Usuń
  2. ja już tyle razy żegnałam się z lodami w tym roku, a tu ciągle jakieś ciepłe dni i coś nie mogę się też z nimi na dobre rozstać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Moje życie jest najcudowniejsze" i to wystarczy mi żeby na mojej twarzy pojawił się ogromny banan! Tak trzymać, Pam!
    A lodów zazdroszczę, niestety u mnie pogoda miała tylko wczoraj jakiś kaprys na upał a dziś już wieje strasznie:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Te lody wyglądają niesamowicie dobrze, patrząc na nie można się poczuć, jakby znów było lato :) Ty chyba przechodzisz teraz jakiś etap "bycia na szczycie" w swoim życiu, oby tak zostało już zawsze i żebyś zawsze gładko radziła sobie z przeciwnościami losu. Do jutra :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Już nie mogę się doczekać :)
    Do zobaczenia i zbieraj energie na cały weekend :-*

    OdpowiedzUsuń
  6. Życzę ci i trzymam za to mocno kciuki,żeby takie dni pełne radości i optymizmu trwały w twoim życiu cały czas i jak najdłużej :*

    Kurczę tak kusisz tymi pysznościami z wodą różaną, że chyba muszę się za nią obejrzy, ale to chyba dopiero w Łodzi, bo boje się że przeprowadzki w całości mogła by nie przeżyć :D

    To i tak nie wstajesz najwcześniej z nas wszystkich, bo ja budzik na 03:00 nastawiam, ale intercity o 05:05 z Katowic jadę :D

    Do zobaczenia jutro :*

    OdpowiedzUsuń
  7. na takie lody zawsze mam ochotę i strasznie mi ich brakuje, ale niestety jeszcze nie mam ich czym zmiksować :D
    hmmm, mam nadzieję, że jest już lepiej - uśmiech od ucha do ucha i spędź cudownie ten weekend! :* jestem z Wami i tęsknie mocno :)
    czytając Twoje wpisy często się wzruszam, ostatnio coraz częściej... to coś znaczy. a ja po prostu dziękuję Ci za to, że jesteś :*

    OdpowiedzUsuń
  8. takie lody zawsze i wszędzie, a szczególnie z dodatkiem róży *.*
    Do zobaczenia jutro <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale mi narobiłaś ochoty na bananowe lody, dawno nie jadłam i na tahini <3
    Do zobaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajowo macie z tym spotkaniem *-* I Figii <3


    http://worshipingmornings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Pam cieszę się, że jednak u Ciebie wszystko okej, aż mi głupio, że przeoczyłam moment, w którym potrzebowałaś wsparcia, przepraszam :(
    Z lodami można pojawiać się codziennie! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. lody zawsze dobre są i kropka, o! ♥ baw(cie) się dobrze! :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zazdroszczę lodów!Miłej zabawy!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak trzymaj Pam, nie oglądaj się za siebie, chyba żeby powspominać te szaleństwa, które podkradają Ci sen i żyj chwilą, tak jak teraz - nic nie jest ważniejsze od tego codziennego, spontanicznego szczęścia, uśmiechu i wszystkiego, co ze sobą niosą :) Dbaj o siebie! :*
    Mam nadzieję, że poszło fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
  15. trzymam kciuki! :)
    Korzystaj z życia :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Pam, proszę naucz mnie jutro, jak radzić sobie z problemami, być szczęśliwą...
    Wszystko będzie dobrze, a uśmiech już zawsze będzie gościł na Twojej twarzy :)
    Dziękuje Ci za to, ze jesteś :*
    Zawsze możesz na nas liczyć!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Pam, moja kochana, martwię się o Ciebie, szkoda, że do Mikołajek jeszcze trochę ;/
    W końcu kupiłam więcej bananów i mam nadzieję, że przetrwają do lodów i brat się opanuje przed nadmierną ich konsumpcją ;P

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawe czy zdążę jeszcze użyć fig w swoim śniadaniu zanim na nowo znikną z marketów :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mmm, morwa <3 Fajnie, że kolejne spotkanie się udało :D



    http://worshipingmornings.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń