środa, 23 września 2015

776. Owocowe różności



Najlepsza rodzinę na świecie, najlepsi przyjaciele pod słońcem, najcudowniejsze wspomnienia, znajomości, kochany pies, świetne, szalone pomysły, masa energii, odwagi i szczęścia. Roztrzepana głowa niezaprzątnięta zbędnymi bzdurami.
Czasami proste słowa usłyszane przelotem na ulicy sprawiają, że uśmiech nie znika przez cały dzień. Osoby, z którymi spędza się czas nadają życiu sens. Jestem zdrowa, wolna i szczęśliwa jak nigdy w życiu przedtem. Nie wiem co tu jeszcze mogłabym napisać. Kiedyś blog był miejscem, w którym się rozpisywałam, teraz jest dla mnie niczym ulubiony film, do którego się wraca, z bohaterami, którzy są jak rodzina, który czasem po raz enty ogląda się od deski do deski, czasem tylko odświeża ulubione fragmenty. Obojętnie jak to miejsce teraz wygląda, jak wyglądać będzie moja regularność wpisów tutaj, dziękuję wam bardzo za to, że jesteście ze mną pomimo wszystko :*

Nie poradzę nic na to, że takie jedzenie smakuje mi najbardziej, że na to mam czas, ochotę i przyjemność z prostego jedzenia.







Mrożone banany z tahini, daktyle świeże z masłem orzechowym
Gruszka, śliwki, maliny, dynia, jabłko
Jogurt naturalny z syropem z pędów sosny i pyłkiem
Suszone owoce, pistacje


Pam.

20 komentarzy:

  1. tyle pyszności! po co się ograniczać? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie takie słowa jak na górze są o wiele ważniejsze niż to, co zjadłaś, chociaż nie powiem, nawet zwykłe owoce u Ciebie przyprawiają mnie o ślinotok, a daktyle z masłem orzechowym- już mówiłam- PYSZNIE :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Banany z tahini -muszę spróbować, ale nie wiem gdzie dostać gotową pastę :P. Pam, widziałaś dzisiejsze logo google :D ?

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem bardzo bardzo dumna z tego co piszesz , każde twoje słowa są tu wyjątkowe ! :-* :-* :-*

    OdpowiedzUsuń
  5. To ja dziękuję, że jesteś, bo w sumie twój blog najdłużej odwiedzam ( dokładnie pamiętam mikołajki 2013, kiedy tu pierwszy raz zajrzałam i dziękuję z tego miejsce Elin, dzięki której ty mnie wylosowałaś :*). Widziałam twoją zmianę, jaką zrobiłaś i to mnie baaaardzo cieszy.
    A nagadamy się jeszcze, na następnym spotkaniu koniecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Narobiłaś mi ochoty niesamowitej na coś takiego właśnie: na coś prostego, z wieloma składnikami, esencja smaku sama w sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj wiesz, że właśnie takie banany powodują u mnie największy ślinotok. A Twojego bloga odwiedzałam chętnie zarówno kiedy się rozpisywałaś (wtedy z powagą przeżywałam każdw słowo), jak i teraz, kiedy wstawiasz najprostsze ale najsympatyczniejsze śniadania i opisujesz, czego udało Ci się dokonać i jak dobrze się z tym czujesz (czytam zawsze z szerokim uśmiechem :)). A - i mnie też "blogowe historie" przypominają serial :P

    OdpowiedzUsuń
  8. mam ochotę na te mrożone banany! hop, wkładam swoje do zamrażalnika! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja zapytam jeszcze raz jakiej firmy masz to tahini, bo kurcze zapomniałam :/ (?)
    Na snapie się rozkręciłaś ostatnio i takie fajne rzeczy tam widuję... moja ciekawość sięga granic!!! ^^ :3
    Dziękuję za wspaniały komentarz :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa ja też chciałam ostatnio pytać, ale mi głupio było, by chyba już kilka razy podawałaś jej nazwę, a ja za każdym razem nie mogę spamiętać ;p gdybym mogła to pod tym śniadaniem i wpisem kliknęłabym lubię to, nie mogę, więc piszę, ze to lubię :D

      Usuń
    2. Kto pyta nie błądzi :D Firma Boustan lub Olympus.

      Usuń
  10. Ostatnio podłapałam Twój pomysł na posmarowanie śliwki masłem orzechowym i na chwilę, dosłownie - przepadłam! Jeszcze dodam, że u Ciebie taka różnorodność owoców, a u mnie to jak nie śliwki, to jabłka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. to ja Ci dziękuję, że jesteś! wnosisz to każdego mojego dnia takimi postami promyki szczęścia:* bardzo się cieszę, że jesteś tak szczęśliwa - nawet nie wiesz jak bardzo!! :*buziaki <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak czytam czytam i się zastanawiam, jeśli to prawda, to być w gronie 'najlepszych przyjaciół' to zaszczyt w czystej formie :D
    Na temat mrożonych bananów już się nie wypowiadam, bo i tak wzdycham do nich codziennie :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Łezka w oczku mi się zakręciła, uśmiech wkradł na buzię, a w serduszko lekkie ukłucie po przeczytaniu tych słów... To ja Ci dziękuje (nieważne, ze po raz setny), za to że jesteś! :* Twoje szczęście, jest moim szczęściem! :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Mmmm, ale smaczny misz-masz! Uwielbiam takie słodkie doładowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam czytać takie posty u Ciebie! Przez to uświadamiam sobie jak kocham całą blogosferę i każdego z osobna! Trzymaj się mocno i ciepło. Dostajesz ode mnie kolejnego kopniaka do działania i do przodu brnij przez życie ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak trzymaj Pam :) Uśmiechaj się i żyj jak najintensywniej, bo szczęście trzeba łapać za rogi! :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak miło czytać takie słowa :) ciesze się, że jesteś szczęśliwa. Co do przyjaźni internetowych. Nie rozumiem osób uważających, że to nie jest prawdziwa przyjaźń. W internecie można poznać wiele wspaniałych ludzi ;) śniadanie wygląda... kusząco, w szczególności te banany polane tahini *.*

    OdpowiedzUsuń