czwartek, 1 października 2015

781. Dyniowo- różana quinoa z karmelizowanymi owocami



Nieobecność wczorajszą tłumaczę nieprzespaną nocą, miłym porankiem, śniadaniem sponsorowanym przez chiquitę (- znowu nie masz chleba? – mam za to banany! znowu… - ehm… - i wafle ryżowe? - to daj. i jeszcze to masło orzechowe jak masz ; dooobrze, moja szkoła :D), cudownymi godzinami spędzonymi z Zochą :* ( idziemy na obiad do Fukafe, - ale jestem głodna! – przepraszam, ale gdzie jest menu? – dzisiaj nie wydajemy obiadów - akurat w środy? – tak; no jak pech to pech, ale ciasto Bounty mieli przeobłędne!), śmiechami z siostrami oglądając programy pokroju trudne sprawy i niespodziewanym wieczornym spotkaniem, które znów zachachmęciło mi w głowie. Do tego na upieczeniu świeżej porcji pure z dyni i stworzeniu zarysu planu na dzień dzisiejszy.
Wieczorem jednak musiałam do Was zajrzeć, takie już uzależnienie, ale ,,pysznie” już po sobie nie zostawiając :P

Miłego czwartku Skarby życzę :*

Szybkie, pyszne, brzydkie jak diabli, a raczej niefotogeniczne, jesienne:







Dyniowo- różana komosa z figą, śliwką i borówkami smażonymi na oleju kokosowym z cukrem kokosowym z orzechami włoskimi, ziarnem kakaowca i rodzynkami

Przepis:

5-6 łyżek komosy ryżowej
Szklanka wody
1-2 łyżki wody różanej
3 łyżki pure z pieczonej dyni Hokkaido

Łyżka oleju kokosowego
Łyżka cukru kokosowego
Śliwki, figa, borówki

Kaszę płuczemy i gotujemy na osolonym wrzątku ok. 20 minut. Dodajemy wodę różaną oraz pure z dyni, dokładnie mieszamy, podgrzewamy jeszcze chwilę i przekładamy do miseczki. Na patelni rozpuszczamy olej kokosowy, wrzucamy pokrojone śliwki i figę, smażymy chwilę, dodajemy borówki, posypujemy cukrem kokosowym. Przekładamy na kaszę.


Pam.

21 komentarzy:

  1. Karmelizowane owoce do mnie przemawiaja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to fajny dzień wczoraj miałaś. Uwielbiam takie urywki z życia. :D
    A śniadanie wcale nie brzydkie tylko, jak piszesz, niefotogeniczne. A smaczne z pewnością.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oo nie, Fukafe dało plamę? Chyba wypróbujemy te hummusy, co budują się niedaleko :P widzę, że dużo czasu spędzasz z innymi, robisz się coraz bardziej towarzyskim stworzeniem :D a wypełniacz wolnych chwil to przygotowywanie puree z dyni - no prawidłowo, czuję tu ogarniętą spontaniczość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podbijam, hummusy obowiązkowo. I chyba wypadałoby przytaszczyć ze sobą wór marchwi :D

      Usuń
  4. Ja bym była zadowolona z wafli ryżowych z masłem orzechowym i bananem! Mogłabym je zjadać w nieprzyzwoitych ilościach :D Miłego czwartku również, pierwszy dzień października, ładny, także korzystaj! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Idealnie i z kupą śmiechu zakończyłaś w takim razie wrzesień - należycie! :D
    Jaki piękne kolorki ma to śniadanie ^^
    Miłego dnia, Pam :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam w głowie wręcz śmietnik, nic do niczego nie pasuje, wszystko się psuje i najchętniej bym znikła chyba sama przed sobą. Ech.
    Korzystaj z tych ostatnich dni! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. W takim wydaniu komosy nie jadłam i najwyższy czas to zmienić :p
    A pure z dyni mam w planach na najbliższy weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. no nie ma to tamto, osoba biorąca odpowiedzialność za Twoją nie przespaną noc dobrze nauczona jest ;p w sensie wie co dobre na śniadanie ten, chyba, Pan ;p podoba mi się, jakkolwiek by to nie brzmiało - ale wiesz o co chodzi, jaką w ostatnich dniach jesteś osobą :) tak trzymaj! :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze kogoś wyszkoliłaś! U mnie ludzie w klasie też już wiedzą, że banan najlepiej smakuje z masłem orzechowym! Korzystaj z takich chwil jak najwięcej :)
    A komosę to zrobię obowiązkowo w najbliższych dniach. Waham się jednak pomiędzy taką propozycją, a wersją wytrawną Asi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybierz moją, wybierz moją! Żartuję oczywiście xD
      Swoją drogą zgrałyśmy się dziś Pam!
      Ale z Ciebie towarzyska osoba, super. W towarzystwie najlepiej, nie ma czasu na nudę. Ale z tego co widzę na snapie, parę godzin snu więcej to by Ci sę czasem przydało :D

      Usuń
  11. Mam głupie pytanie ale kto pyta nie błądzi ;) otóż nigdy nie jadłam takiej prawdziwej dyni, mrożona w kostce owszem i zupki krem z restauracji, jednak sama nigdy nie kupiłam. A chciałabym. Tylko nie wiem jak sie za nia zabrać? Jak obrać, przechowywać, pokroić? ;) i gdybym chciała puree, to w kostkę i do blendera kielichowego czy co? Pozdrawiam i przepraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wybierzesz Hokkaido ( polecam, najlepsza !) to nie musisz ją obierać ze skórki. Wystarczy wydrążyć środek, pokroić w kostkę, upiec w piekarniku zblednować i pueree gotowe :)

      Usuń
    2. Ej no za co przepraszasz? :D
      Teoretycznie mówią, że dynię Hokkaido można jeść ze skórą, ja osobiście każdą dynię jem ze skórą. Tzn. Jak na surowo to obieram, ale jak blenduję na pure, to nigdy nie obieram, moim zdaniem właśnie skóra zagęszcza masę i daje smak i kolor.
      Dynię porządnie wyszoruj, wytrzyj, przekrój na 4 części i wykrój środek. Z reszty część zostaw sobie do zjedzenia na surowo z hummusem, tahini, masłem orzechowym, a resztę pokrój na kawałki, nie za duże, nie za małe, wyłóż na blachę z papierem do pieczenia i piecz w 200 stopniach ok 25-30 minut (zależy od dyni i rozmiaru kawałków). Jak wystygnie to zblenduj i tyle :)

      Usuń
    3. Ej serio jesz to twarde, pomarańczowe zewnętrzne coś? :D kurde nigdy bym nie pomyślała ze to jadalne

      Usuń
    4. Ja kupiam dynię w biedronce ,to ja moge jesc ze skóra? Nie pisało jaka tylko dynia luz :(

      Usuń
    5. Upiec możesz ze skórą, a na surowo to bez :) A marchewek na surowo nigdy nie chrupałaś? :) Kup koniecznie Hokkaido, ona jest najlepsza na surowo :P

      Usuń
  12. Wow, ale towarzysko ostatnio u ciebie ^^
    Ale z młodości trzeba w 100 % korzystać ( nawet nam to dziś pan Rektor przypominał :D)
    Te dodatki do twojej komosy wygrały dziś wszystko <3

    OdpowiedzUsuń
  13. jak to niefotogeniczne?! bardzo 'apetycznie wygląda' :D poza tym, musi smakować 'smacznie' <3
    hmmm, a to pech z tym Fukafe - ale tego ciacha bounty zazdroszczę! <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Gdyby moją rodzinkę (a w szczególności mamę) dało się tak wyszkolić :D
    Twoje życie przypomina pędzącą autostradę, pełną drogowskazów i skrętów i nigdy nie wiadomo, którą drogę wybierze kierowca, czyli Ty :*

    OdpowiedzUsuń