wtorek, 6 października 2015

784. Kokosowo- różany koktajl: awokado- gruszka- cukinia z konopią



Dziś wracam na uczelnię. Przygotowałam post podsumowujący te wakacje. Zajął mi w Wordzie prawie całą stronę, ale się rozmyśliłam. Miliardy słów nie oddadzą tego, co przeżyłam przez te 3 miesiące. Więcej niż przez całe życie.
Przeskok, zmiana o 180 stopni. Inne życie. Boję się powrotu. Jak nigdy. Mam tyle do stracenia. Zresztą i tak nieuniknione nadejdzie, na samą myśl o tym serce mi pęka a łzy płyną, ale nie chcę tu o tym pisać. Przerasta mnie (nie)jedna rzecz. Trudno. Nie żałuję, to sobie powtarzam i staram się tego trzymać. Wiedziałam przecież na co się piszę, widać ja nie zasłużyłam na więcej. Najpiękniejsze 3 miesiące żegnajcie. Najbardziej nieprzespane miesiące.
Chciałabym móc zasnąć teraz i sama nie wiem… obudzić się w prostym, beztroskim świecie.
Rozważam opuszczenie tego miejsca. Pomimo, że mam tu wspaniałych Was, ale jedzenie znaczy już dla mnie tyle co nic, a to co nabrało znaczenia nie ma prawa bytu... Może przerwa, może nieregularne bytowanie. Może zostanie jak jest
Potrzebuję czasu, a nie mam go... Dystansu. 










Kokosowo- różany koktajl: awokado- gruszka- cukinia z konopią
Figa, maliny, gorzka czekolada

Przepis:

Niecałe, mocno dojrzałe awokado (ok. 100g)
Duża gruszka
Kawałek cukinii
150- 200 ml wody kokosowej
50ml mleka kokosowego
Łyżka cukru kokosowego
Garść konopii na wierzch

Wszystkie składniki kroimy i blendujemy dolewając wodę kokosową lub mleczko do uzyskania pożądanej konsystencji. Schładzamy w zamrażalce ok. 15 minut. Podajemy posypane konopią.

Pam.

17 komentarzy:

  1. ja ostatnio testuje białko konopne w proszku i polecam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śniadanie bimba :)

    Jesli chodzi o Twoją decyzję to nie chcę do niczego Ciebie zmuszać. Z pewnością będzie nam smutno jesli opuścisz to miejsce, ale jeśli wewnętrznie czujesz taką potrzebę nie możemy Ciebie do niczego zmuszać. Blog ma być przyjemnością a nie przykrym obowiązkiem, pisanie ma sprawiać radość, ale też musimy mieć czas dla siebie, rodziny, przyjaciół. Jeśli czujesz, ze musisz zrobić przerwę to to zrób :) Musisz być szczęsliwa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostań z nami proszę.Za bardzo Cię polubiłam.Dzięki Twoim niektórym wpisą zaczęłam wierzyć że wszystko da sie pokonać

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz co? Nie stracisz tego, co osiągnęłaś przez te 3 miesiące. Nie pozwolisz na to :) Czytam Twój blog od początku, może nie udzielałam się zbyt często, ale i tak przywiązałam się do Ciebie :) w każdym razie to Twoja decyzja. Udanego studiowania ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz, mogłaś uprzedzić, że na lekturę tego posta przyda mi się paczka chusteczek. Jednak obawiałam się, że prędzej czy później słowa na temat opuszczenia bloga tu padną. Jedzenie znaczy zbyt mało, tyle dzieje się wokół - zupełnie odwrotnie niż kiedyś. Ja jednak liczę na to, że z powrotem na studia Twoje dni na tyle się poukładają, że wstawianie tu posta będzie przyjemnym dodatkiem, niekoniecznie codziennym, ale raz na jakiś czas. W każdym razie uszanuję wszystkie Twoje decyzje i nie przeżywaj tak wszystkiego :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Twój dzisiejszy drobny druczek mnie zasmucił. Nie wyobrażam sobie, że po wejściu tu do Ciebie nie zastałabym żadnego nowego posta. Jesteś wspaniałą osobą, żywą inspiracją i wchodzenie tu stało się dla mnie od dawna wręcz rytuałem. Jak zrobisz, tak zrobisz, ale ja i tak będę tu wchodziła. Choćby tylko po to, by czytać stare posty. ;) Mam nadzieję jednak, że nie opuścisz tego miejsca i dalsze wstawianie zdjęć, przepisów, przemyśleń itp. będzie sprawiało Ci radość. ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Oprócz tego, że wierzę gorąco w to, że dasz sobie znakomicie radę ("jak nie Ty, to kto"), to podzielę się autopsją - odsunięcie się od codziennego publikowania śniadanka daje całkiem sporo. #iwkopoleca

    OdpowiedzUsuń
  9. Też chciałam spisywać swoje wakacyjne perypetie, ale stwierdziłam, że zamknięcie tych wspaniałych dni w dokumencie Worda mogłoby odebrać im nieco magii. Ale trzymam wspomnienia w głowie. :)
    DASZ RADĘ, spokojnie, powoli, poukładasz sobie wszystko. A nim się obejrzysz (obejrzymy), będą już następne wakacje - jeszcze wspanialsze!
    Rób jak uważasz. Jeśli potrzebujesz przerwy - zrób ją. Odejdź i wróć. Albo nie wracaj, jeśli tak będzie Ci lepiej. Ale przypadkiem nie usuwaj bloga - zostaw sobie dodatkową opsję, takie drzwi awaryjne. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zrobiłaś ogromny progres i nikt Ci tego nie odbierze. Wierzę w Ciebie, że to już tak ostatecznie. I bardzo mnie to cieszy. Dlatego rozumiem doskonale też te słowa małym druczkiem. Przecież za 10 lat, gdy będziesz już szczęśliwą panią domu z gromadką dzieci i Zoyką będziesz miała inne priorytety i prowadzenie bloga śniadaniowego będzie tylko wspomnieniem. Mam nadzieję dobrym. Kiedyś trzeba odejść taka jest prawda. A jeśli nadszedł czas, kiedy to nie sprawia Ci już takiej przyjemności to faktycznie zastanawiałabym się nad sensem.
    Sama uwielbiam Ciebie i Twojego bloga, ale jeśli zdecydujesz się odejść, dlatego pewnie poleci mi jakaś łza, ale mam nadzieję, że chociaż od czasu do czasu na "fejsie" odezwiesz się co tam słychać!
    Ściskam Cię baaaardzo mocno, podziwiam za progres i decyzję i po cichutku zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  11. rozważam to samo co Ty już od dłuższego czasu, i wiem że kiedyś nastąpi ten dzień gdy to wszystko się skończy i smutne to trochę jest, ale tak chyba być będzie musiało. i nie pisz, że jedzenie nic dla Ciebie nie znaczy, bo wtedy dopiero zacznę się o Ciebie bać ;) kurde, poradzisz sobie, na pewno ze wszystkim, tak jak robiłaś to do tej pory, wierzę w Ciebie chyba jedyną z całej blogosfery :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moze najpierw zrób sobie krótką przerwę od bloga i po kilku dniach/tygodniach zadecydujesz, co zrobić. Bo chyba mimo wszystko trudno tak to jedną grubą krechą odciąć, powiedzieć 'basta' i koniec.
    Ale nawet jeśli miałabyś odejść - kurcze jak niewiele znaczy blog wobec tych znajomości, ba raczej przyjaźni, jakie nawiązaliśmy razem!
    Cokolwiek postanowisz, uszanujemy :) :*

    OdpowiedzUsuń
  13. ja też mam teraz coraz mniej czasu, nie chcę dodawać beznadziejnych postów więc rzadziej się pojawiam. Szanuję twoją decyzje ale kto będzie mi zawracał w głowie tuzinem owoców i nowych smaków.
    Ale i tak uszanujemy wszystkie twoją decyzje kochana :* <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Kochana, skoro potrzebujesz przerwy, albo po prostu czujesz, że blogowania kres to odpuść, nic na siłę! Pamiętaj, blogowanie to przyjemność, a nie obowiązek :)
    Trzymaj się słońce :*

    OdpowiedzUsuń
  15. hej, ale nie tak do końca opuścić.. Pam, proszę :) nie jestem tutaj tylko po to, żeby podziwiać co zjadłaś na śniadanie, ale przede wszystkim dlatego, żeby poczytać co nowego u Ciebie:) poza tym, zawsze tak mądrze piszesz, motywujesz pewnie wiele osób do tego by żyć szczęśliwie, by być silnym i walczyć o siebie :)
    ja na blogu nie jestem już codziennie, zwyczajnie nie mam czasu, życie się toczy, dużo się dzieję, a ja chcę czerpać z tego w pełni,a z drugiej strony rozwijam swoją pasję - fotografie i gotowanie, więc nie rezygnuje z pisania i przepisów :)

    buziaki kochana, ściskam mocno (z deszczowej Anglii.. ) :* :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Z jednej strony cieszę się, że jedzenie zeszło na dalszy plan. Bo w życiu najważniejsze są relacje międzyludzkie, przynajmniej dla mnie. I widzę, że dla Ciebie też. Ale z drugiej strony nie chcę dopuścić do siebie myśli, że mogłoby Cię na blogu nie być, jakby to miało być nawet raz w miesiącu. Bez żadnego słodzenia, blogosfera wiele straci na utracie Ciebie.
    Uszanuje każdą Twoją decyzję, bo wiem, że nie będzie wbrew Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pam dopiero cię właśnie znalazłam ale dziękuje bardzo za twoje przepisy z kórych będe orzystać, bardzo mi pomogą!!!

    OdpowiedzUsuń