czwartek, 8 października 2015

785. Dyniowa owsianka kokosowo- waniliowa ze śliwkami

Tworząc to miejsce włożyłam w nie wiele serca. I całe to serce otrzymuję z powrotem z każdym Waszym słowem. Niesamowicie dziękuję za to co napisaliście pod poprzednim postem.

Nie chcę odchodzić, na pewno nie od razu, nie na stałe, nie teraz.
Taki nastrój podły miałam więc wyszło jak wyszło. Tak, miewam okropne dni i podłe humory. Niechroniona chorobowym buforem odczuwam sto razy mocniej to co przyjemne ale i to co przykre. Psychoza maniakalno- depresyjna mnie dopadła ;P Od euforii po spazmatyczny szloch i ryk.
Serce mnie zabolało gdy przeczytałam, że blogowanie ma być przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. Broń borze nigdy tak nie pomyślałam. Po prostu nie jest to już dla mnie najważniejsze. Blogowa społeczność nie jest już jedyną jaką znam. Czasami zwyczajnie nie mam czasu, pomysłu, ochoty wstawić zdjęcia banana zanurzonego w kakao czy tahini. I dobrze. Czasami czym tłumaczę wczorajszą nieobecność, niespodzianie noce mogą być takie inne, poranki... i po prostu być tu nie mogę. Życie teraz jest o wiele piękniejsze ale i o stokroć trudniejsze.

Zawsze powrót po wakacjach na uczelnię był dla mnie wybawieniem od nudy i wegetacji. Teraz nawet nie wiem gdzie się podziała moja zdolność do mobilizacji. Czytanie, nauka, literatura... Co innego mi w głowie. Wcześniej 45% uwagi - jedzenie drugie 45%- nauka, 10%- ludzie i bliżej nieokreślona reszta. Wszystko to zostało zburzone i trochę minie zanim poukładam sobie chaos w głowie.

Myślę, że jest już taki czas, w którym mogę powiedzieć, że pokonałam chorobę.
Pokonam tez i inne trudności.

Dziękuję za to, że jesteście :*

Poza paplaniną zostawiam zdjęcie słodkiej, prostej, pysznej owsianki. Antidotum na całe zło.








Dyniowa owsianka kokosowo- waniliowa* ze śliwkami, orzechami włoskimi, gorzką czekoladą, pyłkiem i syropem z pędów sosny

*gotowana z dodatkiem wody kokosowej i ziarenkami z laski wanilii

Pam.

10 komentarzy:

  1. Cóż, tak to już jest, że piękno wiąże się z pewnym rodzajem trudności. Jestem pewna, że Ty je wszystkie pokonasz, bo masz w sobie niesamowitą siłę! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To chyba o mnie mowa ;) Wiesz chodziło mi raczej o to byś nie pisała tu na siłę bo post musi się pojawić :) Blogowanie, gotowanie itp. powinno sprawiać przyjemność a nie być robione na siłę. To bardzo dobrze, że już nie skupiasz się tak na jedzeniu, że wychodzisz do ludzi, masz inne zajęcia bo o to właśnie chodzi w zyciu. Zyć prawdziwym życiem a nie wirtualnym co nie oznacza, że osoby, które poznalas a moze i się zaprzyjaźniłaś nie są ważne ;) Trzymam za Ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooo, no to widzę, że wracasz na właściwe tory, nawet nie wiesz, jaką mam radochę z tego posta :) Poza tym czułam, że to, co napisałaś dwa dni temu było podszyte złym humorem, bo tak łatwo nie zrezygnowałabyś z blog, który jest częścią Ciebie. Wiem, że teraz będzie tu trochę inaczej - mniej jedzenia, więcej słów, ale to chyba oznaka odsunięcia od dawnych problemów. I podziwiam Cię za siłę, z jaką wykopałaś chorobę na księżyc, jesteś świetnym wzorem dla innych, którzy od dobrego stanu są jeszcze daleko, ale pokazujesz im, że naprawdę się da (i nie mówię tu tylko o sobie). A żeby śniadaniu stało się zadość, przesyłam wyrazy szacunku i ukłony przed najlepszą, ciepłą gęstą i słodką owsianką-antidotum :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Takie posty czyta się z wielkim uśmiechem na twarzy, gratuluję z całego serca pokonania choroby, nie warto marnowac na nią życia, Twoje podejście jest dla mnie wzorcem :*
    Owsianka w cudownych smakach, pycha! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zapomne Cię do końca mojego życia , tyle mi pomogłaś , uświadomiłaś , to co pisałaś ,piszesz i będziesz pisać zawsze będzie do mnie trafiać , a mi tam nie będzie przeszkadzać ,że będą same banany ;p, wykryłaś u mnie mój słaby punkt !
    Chce jeszce powiedzieć ,że bardzo bardzooo TĘSKNIE !
    Ludzie zmieniają człowieka !

    OdpowiedzUsuń
  6. nic dodać, nic ująć - taką owsiankę mam ochotę przygotować na śniadanie jak najszybciej :)
    życie nie jest łatwe, są rzeczy ważne i ważniejsze, a wszystko w naszych rękach jak je sobie poukładamy :) cieszę się ogromnie jak piszesz w pełni szczerze, że udało się już tyle osiągnąć, że jest dobrze :* gorsze dni każdy z nas miewa i nie ma co przed nimi uciekać, życie... :) czerp radość z każdego dnia :* buziaki z Anglii!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cieszy mnie ten post. Jakoś świadomość, że nas nie 'opuszczasz' mnie uspokaja. Jak już pisałam, częstotliwość postów nie ma znaczenia. Ważne, żebyś pisała, jak najdzie Cię taka ochota. Już po naszym pierwszym spotkaniu byłam pewna, że pokonałaś lub jesteś blisko pokonania choroby. Energia aż z Ciebie kipiała i kipi nadal i to w Tobie uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana, takie słowa ogromnie mnie cieszą. Mam nadzieję, że ta okropna choroba już nigdy nie wróci, a Ty będziesz w pełni szczęśliwym człowiekiem :)

    OdpowiedzUsuń