czwartek, 3 grudnia 2015

814. Pieczona różana ricotta i owoce



Powoli zaczynam się leczyć. Powoli zaczynam lizać rany by się zagoiły. 
Proporcje na nowo się odwrócą. Ilość uśmiechu ponad ilość łez. 
Wszystko wróci na swoje miejsce.
  
Każde doświadczenie czyni nas silniejszym, z każdego należy zabrać dla siebie coś co zaowocuje w przyszłości. 
Barwy zaczynają się przebijać przez szarość. Dostrzegam, że istnieje jeszcze świat na zewnątrz mimo, że mój
wewnętrzny został zburzony. Zbuduję go na nowo, inaczej.
  
,, Nic tak naprawdę do nas nie należy. Nic i nikt. Dlatego nie możemy uzależniać swojego szczęścia od innych. Szczęście musimy znaleźć w sobie”. 
Już pamiętam. Nie zapeszam.
  
Brakuje mi już trochę tego miejsca. Czytuję Wasze blogi codziennie. Nie obiecuję codziennych wpisów. Nie wrócę do regularnych postów. Ale wrócę do żywych. Obiecuję : )

Miłego dnia :*







Różana ricotta pieczona z kawałkami dyni Hokkaido i orzechami włoskimi i cukrem kokosowym
Pomelo, mandarynka, kaki, gruszka, daktyle, gorzka czekolada

Przepis:

Ok. 200g ricotty (niecałe opakowanie)
Łyżka wody różanej
Szczypta suszonych płatków róży
Kawałek dyni Hokkaido
Na wierzch orzechy włoskie i szczypta cukru kokosowego
  
Ricottę mieszamy z wodą różaną i płatkami róży. Dodajemy pokrojoną w kostkę dynię, mieszamy, przekładamy do kokilki. Układamy na wierchu orzechy, posypujemy cukrem kokosowym. Pieczemy ok. 25- 30 minut w 190 stopniach. Podajemy schłodzone


Pam.

9 komentarzy:

  1. Bardzo fajny przepis, skusiłabym się :)
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej, dobrze, że gdzieś się ten pozytywny ton przebija, czekałam ma to :) no, wracaj do żywych, a może wyrwij się do Krakowa przed świętami jednak? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam ricotte, smaki genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. po prostu dobrze, że jesteś i wszystko zaczyna iść w dobrą stronę! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawet nie wiesz ile dzisiejszym wpisem sprawiłaś mi radości. Tak się ostatnio zamartwiałam o Ciebie, że po cichu czekałam na ten moment kiedy napiszesz coś odrobinę pozytywnego. Mam nadzieję też, że może jakoś się uda spotkać. Przesyłam moc uścisków :*
    A no i przypomniałaś mi o ricotcie!

    OdpowiedzUsuń
  6. i niech ten pozytywny głosik będzie coraz silniejszy i wyraźniejszy, aż się pokaże w swojej pełnej klasie :D :)
    dobrze, że jesteś, nawet nie musisz być codziennie ważne byś dawała znaki, że żyjesz, że jest lepiej i, że cały czas coraz więcej uśmiechu u Ciebie :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również cieszę się, że u ciebie idzie wszystko w dobrym kierunku! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Najważniejsze, żebyś wróciła do żywych :) Żeby wrócił uśmiech, nadzieja i bojowy nastrój. Za to trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciesze się, że wracasz do 'żywych'. Życie jest nieprzewidywalne i jeszcze nie raz Cię zaskoczy ;)
    A śniadanie mistrzowskie. W końcu sernik z ricotty, nie mogło być inaczej :D

    OdpowiedzUsuń