środa, 6 stycznia 2016

822. Garść wspomnień z ostatnich dni.



Minął 2015 rok. Najbardziej zawrotny w moim życiu. Patrzę z perspektywy czasu i sama nie wiem jak to możliwe, że tyle się wydarzyło. Niczego konkretnego nie planowałam, a zrealizowałam więcej niż bym przypuszczała. 
Minął rok, a ja postarzałam się, a raczej wydoroślałam o co najmniej dziesięć. 
To był zdecydowanie FANTASTYCZNY rok, który zakończyłam w bajkowy sposób. 
Nowy przywitałam równie pięknie. 
Rozpoczął się 2016 rok. Dla mnie to nie jest symbol nowej karty, nowego rozdziału itd. 
To kontynuacja pisania swojego życia tak, by niczego nie żałować. To zapisywanie kolejnych stron marzeniami, realizacją, planami, spontanicznością, obowiązkami, przyjemnościami i porażkami. 

Po tym roku i przypieczętowaniu go minionym tygodniem wiem, że jest we mnie o wiele więcej siły i odwagi niż można przypuszczać.
Nie przeraża mnie wizja codziennych obowiązków po tylu wrażeniach, naładowałam się pozytywnie, dam radę. Fizycznie jest tak źle, że gorzej nie było nigdy, nawet tych kilka lat temu. Na zmianę tego także nabrałam energii.



To co najpiękniejsze z ostatnich dni zostanie oczywiście w sercu i pamięci, 
trudno to streścić w kilku zdaniach.


Spontaniczna decyzja wyjazdu i spotkania z osoba, która w moim życiu nieźle namieszała była owiana niepewnością co do realizacji. 
Nie wiem nawet kiedy sprawy przybrały tak realny obrót. 
Podróż przez pól Polski w samotności nie swoim autem- master kierownicy 2015. 
Kilka godzin w Łodzi, której samo centrum bardzo mnie urzekło, choć niejednokrotnie byłam zapewniana jakie to mało ciekawe miasto. 
Powitanie Krakowa, klimat zimnej kamienicy, zapachy, smaki, alkohol, towarzystwo… 



Wyprawa w góry. Wszechogarniający mróz, nocowanie pod namiotem przy -10 stopniach, droga niczym do raju, gorąca czekolada, kawałek podłogi przy kominku w cudownym schronisku.




Widoki tak nieziemskie, tak bajkowe, że nic tylko stać i chłonąć. 



 

Zachód, wschód, księżyc, niebo, widok na Tatry. 
Stada dzikich jeleni przebiegających drogę powrotną. 


Sylwester w Krakowie do białego rana. Nowy rok na Wawelu, Kazimierzu, nad Wisłą. 
Media ograniczone do minimum. Pożegnanie, ale tym razem nie ze łzami, a z uśmiechem. Niewykluczone, że więcej się nie zobaczymy. Ale nie patrzę z żalem wstecz, a z przekonaniem, że jeszcze czeka mnie coś wspaniałego. 


Powrót do domu zahaczając na noc o Warszawę. O rodzinę, z która co prawda więzy krwi nie łączą mnie żadne, to w serduszku są bliżej niż blisko. 
Powrót do domu. Ukochanego psa, rodziny, od której problemów się trochę zdystansowałam. 
Do mieszkania, do którego równo rok temu się wprowadziłam. Mojego własnego eM. 
Odnajduję siłę, pewność siebie i szczęście. Po prostu. 

Pam.

14 komentarzy:

  1. Tego po prostu było Ci trzeba :* Wszystkiego co najlepsze na nowy rok !

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłaś w Łodzi ? O szkoda, że nie wiedziałam wcześniej, bo spotkałybyśmy się, ale cieszę, że ci się spodobało :*
    No i życzę ci, aby ten Nowy Rok był dla ciebie o niebo lepszy niż ten 2015, by panowała w nim radość a wszystkie smutki i zmartwienia odeszły na bok :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiesz jak się niezmiernie cieszę, że ten czas spędziłaś super. Po za tym cieszę się też, że z tej notki znów bije optymizm typowy dla Pam :)
    Szkoda tylko, że będąc w Krakowie nie spotkałyśmy się, ale mam nadzieję, że następnym razem już będzie całkiem inaczej.
    No i martwią mnie te twoje chudziutkie nóżki kochana! Mam nadzieję, że teraz już będzie tylko do przodu! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. super ze sie odezwalas juz sie martwilam, Pam ... martwię sie o Ciebie... bardzo schudłaś ... ;(

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniale, że masz takie piękne wspomnienia - dodają one otuchy :) Będzie dobrze tylko w to nie wątp :) Proszę dbaj o siebie bo wyglądasz bardzo szczuplutko ;/

    Wszystkiego co dobre w Nowym roku ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny post. Wszystkie znaki życia od ciebie naprawdę cieszą... Pam, trzymaj się :*

    platki-owsiane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiałam się, gdzie wybyłaś... Teraz już wiem i nie ukrywam, że się martwiłam, martwię, ale też cieszę. Bo po tym co napisałaś, mam wrażenie, że wraca do nas ''stara'', pełna optymizmu, kochana i silna Pam.
    Tego wyjazdu zdecydowanie było Ci potrzeba :*
    Trzymaj się! Wszystko będzie dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudownie spędziłaś ten czas :)
    Ale nocowania w namiocie w -10 stopni to sobie nie wyobrażam :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochana, wszystkiego dobrego w Nowym Roku! duuuuuużo zdrowia przede wszystkim, bo nie można zapomnieć o tym, że jest przecież najważniejsze, szczęścia i miłości oraz spełniania marzeń :* Trzymaj się ciepło i bądź silna, tak jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pam, to co zapisałaś małą czcionką mnie trochę przeraziło i zdziwiło. Wiem, że masz na tyle siły, żeby to odbudować i będę trzymać mocno za to kciuki.
    Wyprawę obserwowałam na snapie i myślę, że podjęcie tej spontanicznej decyzji wiele Ci dało. Taka podróż może być ukojeniem, odreagowaniem emocji i przynieść same dobre przemyślenia. Widoki zapierają dech w piersiach, góry - to jest to!
    Trzymaj się ciepło :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że ta wyprawa była Ci bardzo potrzebna. I wierzę mocno, a jeszcze mocniej trzymam kciuki, żeby udało Ci się na nowo odzyskać energię i miłość do życia. (I te stracone kilogramy, choć bardzo bardzo chciałabym je przemilczeć <3). Spraw, żeby 2016 rok był jeszcze lepszy od poprzedniego, pełen - tym razem - samych dobrych chwil, szczęścia i fajerwerków, sukcesów, miłości i zdrowia, podróży, spotkań, pozytywnego ryzyka. Warto walczyć o szczęście. I o siebie. Więc walcz :) I pamiętaj, że w tym wszystkim to Ty jesteś najważniejsza! :*

    OdpowiedzUsuń
  12. :)Ty też zawsze jesteś w moim-naszym sercu.wierzę że Ci się uda.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiesz nawet, jak się cieszę, że się odezwałaś i to jeszcze tak pozytywnie. Bardzo się o Ciebie martwiłam i nadal martwię, bo strasznie krucho wyglądasz, ale piszesz z taką siłą, że wiem, że dasz sobie radę. Kto, jak nie Ty? ;*
    I super, że ten wyjazd tak pozytywnie Cię naładował. Wykorzystaj ten optymizm! :)

    OdpowiedzUsuń