wtorek, 26 stycznia 2016

829. Nawroty i powroty. Jaglany koktajl: gruszka- awokado- wanilia



Doszłam do tego, dlaczego tak trudno mi było/ jest wrócić.
Blog przez lata był moim pamiętnikiem, w którym codziennie dość dokładnie pisałam co u mnie. Zapisywałam tu każdy wzlot i upadek.
Przez ostatnie niesamowicie zawirowane miesiące zaniedbałam to, zresztą nie odczuwałam takiej potrzeby. Może dlatego, że poznaliśmy się osobiście i pisanie tutaj zaczęło mieć mniejsze znaczenie.
Wznowienie zamieszczania regularnych notek stanowi dla mnie taki problem właśnie przez tę ‘czasoprzestrzenną’ lukę.
Chciałam więc napisać post o tym, co się działo u mnie, jak ma się sprawa mojego samopoczucia, no i… (nie)zdrowia. Aby Wam zobrazować, dla siebie.

Rozmyśliłam się.  Po co roztrząsać, narzekać na to co złe?
Choć i cała masa dobrych rzeczy się działa równolegle. Wiele drobnych sukcesów.
Tym bardziej po co podawać jakieś liczby, wymiary?

Piszę z miejsca, z którego nie ,,chcę wziąć się w garść, chcę zacząć walczyć”, a już zaczęłam. 
Swoim tempem, małymi krokami, ale wróciłam na dobrą drogę.
Trudno by mi było tym bardziej jakkolwiek opisać ten stan, ponieważ tym razem odczułam po raz pierwszy taką formę choroby.
Nie ja uciekłam w chorobę, nie wróciłam do schematów, układania planu dnia pod jedzenie czy do liczenia kalorii.
Mam wrażenie jakby to choroba wróciła do mnie w postaci czystego jadłowstrętu psychicznego.
Bez żadnych aspektów, w które kiedyś tak uciekałam w momentach przytłoczenia, po prostu w niezwykłą wrogość do jedzenia.
Czy po uświadomieniu sobie tego wszystkiego jest łatwiej ,,powrócić do siebie"?
Powinno być. Nie jest. Ale podjęłam znów prawdziwą walkę.

Codziennych wpisów pewnie nie będzie, ale na pewno będą częściej, regularniej.

,,Jak będzie tak będzie, ale wiem, że będzie dobrze.” - Mój Nieśmiertelny Optymizm






Jaglany koktajl: awokado- gruszka- wanilia z prażonymi w miodzie pestkami
Grejpfrut, mandarynka, pomarańcza, pomelo z pyłkiem 
Gorzka czekolada

Przepis:

4 łyżki kaszy jaglanej
1 średnia, mocno dojrzała gruszka
1/2 niedużego mocno dojrzałego awokado
Ziarenka z 1/2 laski wanilii
Ok. 100 ml mleka

Kaszę gotujemy na osolonym wrzątku ok. 12 minut, odstawiamy do wystygnięcia.
Blendujemy kaszę z gruszką, awokado i wanilią dolewając mleko do odpowiedniej konsystencji. Przed podaniem włożyłam na 20 minut do zamrażalki. Podajemy z uprażonymi w miodzie i przestudzonymi pestkami dyni, słonecznika i rodzynkami.

 
       alt="Kasza niejedno ma imię i oblicze- edycja II- ciasta i desery">

Pam.

11 komentarzy:

  1. Życzę Ci abyś odnalazła wewnętrzną równowagę i wyszła z tej walki zwycięsko...

    Śniadanie pysznie wygląda :) Robię czasami taki krem jaglany z gruszką, ale awokado z tym nie łączyłam - następnym razem tak zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pewna, że uda Ci się tę walkę wygrać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Życie ciągle stawia przed nami wyzwania, ciągle nas zaskakuje, każde zmagać się z problemami, które wydawało się nam, że już dawno mamy za sobą. Łamie nam serca raz po raz, ale daje też mnóstwo szczęścia i radości, które musimy się nauczyć doceniać, doświadczenia, z których musimy nauczyć się korzystać i dołki, z których musimy nauczyć się wychodzić. Więc hop, wyskakuj na powierzchnię, Słońce, już pora! :* My tu zawsze będziemy na Ciebie czekali, niczym stara dobra gwardia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję podjęcia walki! Najtrudniej jest zacząć, teraz najważniejsze, to się nie wycofać. Cieszę się, że postarasz się częściej pisać - moim zdaniem, Twój blog wiele wnosi do sfery śniadaniowców (która, swoją drogą, staje się coraz uboższa - wiele blogów jest nieaktywnych lub aktywnych w mniejszym stopniu). Walcz, nie poddawaj się!
    Anonimowa Osóbka

    OdpowiedzUsuń
  6. To bardzo trudne, szczególnie, ze było tak dobrze. Musisz zbudować nową wierzę, fundamenty już masz. A my ci chętnie pomożemy.

    platki-owsiane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. ahhh, kochana! jesteś tak silna, wierzę mocno i trzymam kciuki, bo wiem, że wygrasz tą walkę :* nikt nam nigdy nie powiedział, że w życiu będzie łatwo i ciągle nas zaskakuje, czasem niestety bardzo negatywnie, ale z drugiej strony wszystko co się dzieje jest nie bez przyczyny, a my dzięki temu wyciągamy jakąś lekcje i najważniejsze by nie popełniać drugi raz tego samego błędu, nie popadać drugi raz w ten głęboki dołek. Jeśli jednak już tak się stanie to zawsze można się ogarnąć i wyjść z tego z dwojoną siłą :) Trzymaj się cieplutko Pam, tulę mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Teraz będzie całkiem inaczej. Znasz już swojego przeciwnika i już raz go pokonałaś. Chciał się zrewanżować, ale nie możesz mu na to pozwolić. Jesteś silna i co najważniejsze pozytywnie nastawiona. Kibicuję Ci w takim razie mocno!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie będę się rozpisywać, bo nie ma nad czym - ty wszystko już wiesz, wiesz co trzeba zrobić, wiesz jak wydostać się z tej sytuacji. Od siebie mogę jedynie dodać, że mocno kciukuję i choć rzadko ostatnio coś piszę, to czytam zawsze i duchowo wspieram ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wszystko co chciałam napisać już zostało napisane przez dziewczyny. Pozostaje mi tylko trzymać za Ciebie kciuki i wierzyć, że wszystko będzie dobrze ;*

    OdpowiedzUsuń