poniedziałek, 8 lutego 2016

836. Dwa słodkie sposoby na komosę



Taka wiosenna pogoda jak wczoraj w lutym absolutnie mi nie przeszkadza. Dawno nie czułam się tak zrelaksowana jak po wczorajszym bardzo długim spacerze nad morzem, ze spokojną muzyką płynącą z słuchawek. Dosłownie jakby czas się zatrzymał.

Ogromu ciepła i uśmiechu życzę wszystkim na nowy tydzień :)


Uzależniłam się ostatnio od pietruszki i selera. Mogłabym je dodawać  do wszystkiego jak i jeść solo. A połączenie selera z jabłkiem, rodzynkami i tahini ostatnio podbiło moje kubki smakowe!







Cynamonowo- jabłkowa komosa z serkiem wiejskim z selerem, jabłkiem, rodzynkami, tahini i miodem gryczanym

Przepis:

4-5 łyżek komosy ryżowej
1/2  opakowania serka wiejskiego
1/2 jabłka
Duża szczypta cynamonu
Szczypta soli himalajskiej

1/2 jabłka
1/2 małego selera
Garstka rodzynek, tahini i miód gryczany

Kaszę płuczemy pod bieżącą wodą. Gotujemy ok. 12- 15 minut aż wchłonie wodę, solimy. Dodajemy drobno pokrojoną połowę jabłka i cynamon. Chwilę gotujemy. Mieszamy z serkiem. Podajemy z dodatkami.


I śniadanie sprzed kilku dni również na bazie komosy. Pomyśleć, że po pierwszym razie wcale mi nie smakowała…
A kaki i pomelo to moje ulubione owoce. (Obok wszystkich innych ;P )



(Na zimno)
Komosa na jogurcie z pomelo* z kaki, pekanami i wiórkami prażonymi w cukrze kokosowym

*( pokrojone na kawałki w środku)

 
       alt="Kasza niejedno ma imię i oblicze- edycja II- ciasta i desery">

Pam.

9 komentarzy:

  1. Mi też za pierwszym razem komosa nie smakowała, a teraz ją tak bardzo lubię :D
    Przepysznie wyglądają Twoje zestawienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też chłonę tą wiosnę najlepiej jak potrafię, jakiś spokój przyszedł wraz z nią, a może przyjdzie jeszcze większy?... Wiosna zawsze niosła ze sobą nadzieję. I taki... optymizm.
    Zazdroszczę Ci morza... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ależ mi narobiłaś ochoty na komosę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile ja bym dała za choć parę minut nad morzem...
    Seler i jabłko dzisiaj w mojej owsiance występowały, także wiem o czym mówisz - pycha. :)
    A komosę jem za rzadko. Chyba się poinspiruję.

    OdpowiedzUsuń
  5. zrobię sobie taką jogurtową (na sojowym oczywiście ;)) na któreś śniadanie -wieki komosy nie jadłam, a czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam komosę, ale jakoś nie mogę sie za nią zabrać wcale haha! A pomelo to uwielbiam.

    platki-owsiane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie przypomniałaś mi, że powinnam mieć gdzieś jeszcze mały zapas komosy. Mam nadzieję, że starczy choć na jedno śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aż mi się przypomniał nasz miły, wieczorny spacer przy plaży... Tęsknię bardzo!!
    Dzięki Tobie jem prawie codziennie pietruszkę na słodko! Seler lubię, ale chyba jeszcze w 100% się nie przekonałam, będę nad tym pracować ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj komosy wieki nie jadłam ;) Musze ją sobie znów kupić!

    OdpowiedzUsuń