niedziela, 6 marca 2016

481. Gorzej- źle- lepiej- będzie dobrze?



Miało być dobrze – miałam pisać. Było źle. Bardzo. Wolałam się więc nie odzywać.
Upadek. Coraz niżej i niżej. Gorzej nie było.
Telefony, ,,ci od czubków”, łzy, nerwy, uporczywa bezsenność, ból, obsesje, życie w ciągłej obawie najukochańszego taty, najukochańszej siostry. ,,Nie wiem kiedy bardziej się boję, jak nie odbierasz telefonu czy gdy wyświetla się Twój numer”

kliniki? dziekanka? olać semestr? poddałam się na chwilę. zablokowanie zupełne. diagnozy. na półce oczywiście zamknięte leki. depresja. fizyczne wyczerpanie. izolacja. zniechęcenie. brak sił. czarnowidztwo.
wielogodzinne narady. rozmowy. zapewnianie. tłumaczenia. wstrząsanie. głaskanie. powrót na regularną terapię.

I tak w końcu po drobnych zrywach, po chwilowych przebłyskach motywacji od dwóch dni jest lepiej. Tak, od dwóch. Tylko dwóch i aż dwóch, teraz to dla mnie bardzo dużo. Łatwo było niepostrzeżenie stracić wszystko i jeszcze więcej, wrócić jest ciężko. Ciało ciałem, ale psychika- to jest najgorsze.
Te dwa dni temu zrozumiałam, że nie muszę być zdrowa, nie muszę mieć siły, nie muszę się odbudowywać, nie muszę jeść. Ale JA CHCĘ.
W końcu. I wierzę, że kiedyś się uda. Że dziś muszę się starać i doceniać każdy najmniejszy postęp, żeby za kilka miesięcy, może lat móc powiedzieć, że jestem zdrowa i wolna.
Daję sobie kolejną szansę i czas.
Niewyobrażalna radość wczoraj rano, gdy zjadłam na śniadanie kaszę jaglaną. Głupią kaszę
Bo zafiksowałam się na kilku swoich produktach i bałam się głupiej kaszy. Absurdalne. Strach jest obiektywny, ale lęki są właśnie absurdalne
Podstępna choroba, nigdy nie można być już zbyt pewnym siebie, a przynajmniej nie po kilku miesiącach wzlotu w trakcie wieloletniej walki.
Chwalę się czy żalę? Nie. Piszę jak jest. To jest to moje miejsce, do którego nie potrafię nie wracać. Piszę, by mieć motywację, by za jakiś czas móc odetchnąć z ulgą, że ten koszmar choć po części jest za mną.
To jest miejsce, do którego wracam. Nie wiem jak często i o jakiej treści wpisy będą, ale jestem tu.




Kakaowo- kawowe lody: banan- kalafior z jogurtem naturalnym, jagodami goji, chia i gorzką czekoladą


W międzyczasie moje Maleństwo obchodziło siódme rodzinki:



A ja w końcu się uśmiechnęłam:


Miłej niedzieli! Pozytywnej! Dużo uśmiechu! :)

Pam.

28 komentarzy:

  1. Jesteśmy tu wszyscy z Tobą i trzymamy za Ciebie kciuki! Walcz i nie poddawaj się!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana, aż mi się łzy w oczach pojawiły podczas czytania tego posta. Mam ochotę do ciebie podejść, przytulić, pogadać. Zobaczyć cię od innej strony, a potem na powrót cieszyć się z tego, żu udało ci się pokonać złe myśli i odzyskać pozytywne nastawienie. Zatrzymaj te życzenia dla siebie, Tobie przydadzą się teraz one dużo bardziej! Choć uśmiecham się (nieco smutno, po tym co tu przeczytałam, ale jednak... z nadzieją) i taki też uśmiech do Ciebie przesyłam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiem, jakie to trudne poczuć się wolnym. Rzucić to wszystko, i "zacząć po prostu jeść normalnie". Ale Pam, dałaś radę raz i upadłaś. Wstałaś osłabiona, ale teraz jest czas by ze zdwojoną siłą uderzyć. Może nie od razu, nie od razu Rzym zbudowano. Ale cegła po cegiełce, albo raczej szczebel po szczeblu dotrzesz na szczyt. Bo to jest ci pisane, bo jesteś tego warta.

    OdpowiedzUsuń
  4. jedno słowo: walcz. Jest o co.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pam... trzymaj się. Badź dzielna! Mysle o Tobie codziennie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Walcz o siebie! Tak dużo już wcześniej osiągnęłaś!
    Ps: można przepis?

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytając ten wpis, łzy automatycznie pojawiły się w oczach. I od razu zaczęłam denerwować się na siebie, że nie mogę nic zrobić, nie mogę być koło Ciebie i przytulić, przygarnąć do Ciebie i wspomóc. Wiem, że to nie wyleczy tej cholernej choroby, ale sama na swoim doświadczeniu, że ludzie to jest jednocześnie przyczyna, jak i lekarstwo. Chciałabym, żebyśmy byli Twoim lekarstwem, dlatego pisz. Cieszę się, że się tu pojawiłaś. Pojawiaj się kiedy masz tylko ochotę. To Twoje miejsce. Twoja historia.
    Jestem z Tobą całym moim serduchem i życzę powodzenia, odwagi i samozaparcia. Już raz się udało, dlatego warto próbować dalej, pamiętaj. Nigdy się nie poddawaj :*

    OdpowiedzUsuń
  8. jezu Pam, przepraszam, ale wyglądasz strasznie ;(akurat ja wiem że to "gówno" wraca...walcz, bo chyba,jestes o krok od.... Pam XCholero jedna!!!!!!!!!!! raz sie Tobie udało, to dlaczego teraz ma Ci sie nie udać? przecięz kto jak nie kto ale TY? mój autorytet ? blog który otwiera mi sie automatycznie jak tylko wlacze przeglądarkę? BABOOOOOOOO

    OdpowiedzUsuń
  9. jeszcze latem/jesienią wyglądałaś pięknie ,coraz piękniej. Spójrz na to zdj. i odpowiedz sobie na pytanie " Co mi się w tym podoba? ". Kiedyś ,niedawno ,bardzo schudłam ,nie wyglądałam ta jak ty w tym momencie ,ale przybrałam na wadze ,mimo wszystko ,z pomocą rodziny ,ale ty też masz ich wsparcie ,pamiętam ,że chodziłam wtedy na plaże ,bo to był pierwszy raz kiedy nie musiałam wciągać brzucha ,a teraz żałuję ,że ludzie widzieli mnie jako skóra i kościu ,żałuje ,że wtedy się nie wstydziłam jak wygląda ,żałuję ,że nie zawzięłam się ,żeby samemu zacząć jeść ,wrzucić na luz. Jedzenie to naturalna potrzeba człowieka ,ale też przyjemność. Postaw sobie cele ,nie myśł o przyszłości,jesteś tu i teraz. W przyszłości może cię wcale nie być. Wyobraź to sobie. Nic nie osiągniesz w takim stanie. Zacznij żyć.

    OdpowiedzUsuń
  10. Cholera, Pam. To wszystko jedna wielka cholera. Serce mi się ścisło permanentnie.
    Życie jest takie piękne, nie bój się go, błagam. A przecież wiesz, że TO nie życie. Nawet trudno to nazwać egzystencją.
    Uśmiechaj się więcej. Spójrz wgłąb siebie i poszukaj tej wspaniałej, radosnej kobiety, którą ciągle tam gdzieś jeszcze jesteś. Tej, która była gotowa brać życie za rogi, ryzykować i pokonywać wszelkie przeszkody. Wiesz, że potrafisz i ja bardzo głęboko wierzę, że Ci się uda. Tylko nie oglądaj się już za siebie. Zasługujesz na znaczenie więcej od życia.

    <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Ratuj się Słoneczko! Jesteś w stanie to pokonać, uwierz w to, uwierz w siebie!!!!! Chociaż całkowicie się nie znamy, czytam każdy Twój wpis, a jednak to mój pierwszy komentarz, muszę to napisać - zależy mi bardzo bardzo bardzo na Twoim zdrowiu i szczęściu. DAJESZ MAŁA :)))))))))
    Dane jest nam tylko jedno życie, taki banał, a jak często nie zdajemy sobie z tego sprawy.
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo chciałabym Cię teraz uściskać, ucałować ale też bałabym się by nie zrobić tego za mocno.... Dobrze wiem, że to cholerstwo potrafi wrócić, wiem, że bywa ciężko ale musisz walczyć.. WALCZ!!! Już raz to pokonałaś i udowodnij, że zrobisz to i tym razem. Uda Ci się i mam nadzieję, ze tym razem to będzie ostatni raz bo niestety prawda jest taka, że za którymś razem Twój organizm nie podoła. Wierzę w Ciebie, cały czas trzymam kciuki i będę się modlić abyś tym razem pokonała to na dobre. Jesteś silna tylko nigdy w to nie wątp ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem tylko anonimem, ale czytam twojego bloga od dłuższego czasu. Na blogi śniadaniowe trafiłam przez zaburzenia, Twój blog jest jednym tych, które chyba inspirują mnie najbardziej, jednym z moich ulubionych. I nie chodzi tu tylko o wspaniałe przepisy, ale przede wszystkim o Twoją osobę, bo zawsze Cię podziwiałam i będę podziwiać. Za każdym razem jak upadasz zawsze się podnosisz z bardziej lub mniej optymistycznym podejściem, ale jednak. Musisz być naprawdę dzielną i silną kobietą, nawet jeśli są gorsze okresy. Dlatego dalej Cię bardzo podziwiam, Pam. I życzę Ci szybkiego powrotu do pełnego zdrowia i szczęścia. Bo tak wspaniała i inspirująca osoba zasługuje na mnóstwo szczęścia. Nie daj się tej gnidowatej chorobie, daj sobie czas. I spóźnione życzenia dla psinki. Niech jest powodem Twojej radości jak najdłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uważam dokładnie tak samo! PAMMMMMM ratuj się ! jeżeli możemy jakoś pomóc to chyba tylko dobrym słowem, dobrze wiesz, że wszystko zależy od Ciebie, drugi raz odbić się, nie będzie łatwo! ale dasz radę! udowodnij to sobie, nam!,że MOŻNA! i nie zostawiaj bloga na tak długo, raz Ci pomógł, teraz też pomoże! czekamy na wpisy!

      Usuń
  14. Pam kochana, czytając ten wpis miałam, aż łzy w oczach, szczególnie, że gdy ostatnim razem Cię widziałam, tak dawno, a zaraz niedawno, byłaś taka uśmiechnięta, radosna, wygrywałaś, biło od Ciebie takie życie, i teraz jak widzę, jak źle się dzieje, a nikt nie ma możliwości pomocy Tobie, to nie wiem co robić, chciałabym w tym momencie mieć jakąś złotą różdżkę, wypowiedzieć zaklęcie i sprawdzić, żeby wszystko się polepszyło, abyś znów zaczęła uśmiechać się bez powodu i tak po prostu, kochana nie poddawaj się, walcz, wiesz, że to nie jest życie, wiesz, że ten świat może dać Ci coś lepszego, niż tą marną wegetację, że może być lepiej, nie idealnie, ale lepiej, pamiętaj, że my zawsze jesteśmy, że możesz się odezwać, że zawsze jesteśmy dla Ciebie, bo jesteś wspaniałą osobą i naprawdę wyjątkową :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Pam, kochana moja, nie będę tutaj wiele pisać - zajrzyj na Facebooka, w wiadomościach czeka coś na Ciebie. Trzymaj się, walcz! wygrasz, jestem pewna :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymaj się, a ja trzymam kciuki za Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Od dawna obserwuję Twojego bloga i podziwiałam śniadania, ale przede wszystkim Twój optymizm i radość z małych i dużych rzeczy! Gdzie podziała się tamta Pam?! Kto ją zabrał ?! Niech natychmiast oddaje bo Ona ma ważną rzecz do zrobienia- musi walczyć o siebie!! Jesteś silna i dasz radę :* bądź tu na blogu codziennie ze śniadaniem dla nas, a zwłaszcza dla SIEBIE.

    OdpowiedzUsuń
  18. Pam Ty wiesz, co musisz zrobić i wiesz też, że trzymamy za Ciebie kciuki. Padłeś, powstań i te sprawy.. Dlatego liczę na szybką poprawę, na to, że zobaczę Pam z wakacji :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Ufam ze dasz rade.przytulam Cię z troską optymistko.bierz od nas energię, wsparcie..wracaj.Mama Asi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. To za mało, ale dziękuję. Kurczę, aż się popłakałam. Dziękuję Wszystkim i wracam- obiecuję! :)

      Usuń
  20. Pam, tak strasznie mi przykro! Bardzo, bardzo Ci współczuję. Walcz, krok po kroku, tak jak nas uczyłaś. Jesteś silna, dasz radę. Wierzę w Ciebie. Proszę pisz częściej, bo się martwimy.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kochana walcz! Nie możesz się poddać! Jest zbyt dużo do stracenia żeby się poddać! Wiem, że to straszna choroba, bo sama z nią walczę, ale pamiętaj - masz po co i dla kogo żyć! Jestem z tobą całym serduchem i wierzę, że dasz radę. Jeśli Ci to pomaga to pisz jak najczęściej! Trzymaj się ♡

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam nadzieję, że będzie okej. Też przez to kiedyś przechodziłam,ale udało mi się wyzdrowieć - wiem, że u Ciebie to też kwestia czasu :D Zaciśnij zęby i walcz!!!

    notskinnyhappiness@blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. No ja to kompletnie nie mam pojecia co napisac. Kocham jesc. W gimnazjum bylam pulchniutka :-). W liceum sie opamietalam i schudlam w ciagu roku 20 kg. I powiedzialam stop i koniec. Teraz jest super. Jestem zadowolona i czuje sie swietnie. Mysle,ze Ty tez tak wkrotce powiesz. Jaka jestes piekna na tym zdjeciu profilowym. Ile lat temu robilas to zdjecie? Nie znam Cie,ale z tego co inni pisza,to ja tez wierze w Ciebie. Upadlas tylko po to zeby wstac. Wstac o wiele silniejsza! I pisz,wstawiaj jedzonko i przepisy,bo uwielbiam Twoje smakolyki :-). Pozdrowionka :-).

    OdpowiedzUsuń